Chodzi o sobotnią konferencję Klubów Patriotycznych w Bydgoszczy. Działają one przy Ruchu Przełomu Narodowego, ugrupowaniu założonym przez głównego ideologa Radia Maryja prof. Jerzego Roberta Nowaka.
Informację o spotkaniu podała wczoraj w internecie "Rzeczpospolita", której wiceszef RPN Krzysztof Kawęcki zapowiada, że to będzie polityczne spotkanie. - Naszym celem jest integracja środowisk prawicowych przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi. Uważamy, że konieczne jest tworzenie na prawicy alternatywy dla
PiS. Chcemy wystawić kandydatów na radnych na wszystkich szczeblach samorządów - mówi Kawęcki.
Na spotkanie zaproszono posłów, którzy publicznie manifestowali ostatnio niezadowolenie z kampanii PiS do europarlamentu. Do Bydgoszczy pojadą m.in.: Arkadiusz Mularczyk (mocno promowany w eurokampanii przez
Radio Maryja) i Zbigniew Girzyński (wbrew partyjnym wytycznym w eurokampanii popierał wspieranego przez Radio Maryja Przemysława Przybylskiego, a nie Ryszarda Czarneckiego, jedynkę w okręgu kujawsko-pomorskim). Po kampanii b. wiceprezes PiS
Ludwik Dorn podejrzewał, że Girzyński może za to zapłacić wyrzuceniem z partii.
Do Bydgoszczy zaproszono też Izabelę Kloc (posłanka PiS ze Śląska, która nie dostała się do europarlamentu) oraz posła Andrzeja Derę. - Jadę na spotkanie w roli obserwatora, swoją obecnością nie chcę prowadzić do jakichkolwiek napięć wewnątrz PiS - mówi nam Dera. - W wyborach do samorządu startuje wiele środowisk, a my nie powinniśmy udawać, że ich nie ma, i zostawiać samym sobie. Lepiej dążyć do współpracy z nimi, zawrzeć porozumienie i iść do wyborów razem.
Ale to nie podoba się partyjnej "górze". - Nie najlepiej się dzieje, że nasi posłowie tam jadą - mówi w rozmowie z nami ważny polityk partii Jarosława Kaczyńskiego. - Obawiam się, że w mediach ich obecność zostanie przedstawiona jako kolejny dowód na rozłam w PiS. Takie wydarzenia są rozgrywane przeciw nam. Nasi posłowie mogli zostać zaproszeni jako goście, ale jeśli intencją organizatorów spotkania jest tworzenie partii, która chce wystawiać kandydatów w wyborach jako alternatywa dla PiS, to żaden z naszych polityków nie powinien w tym uczestniczyć.
Przed kilkoma dniami w "Gazecie" wiceprezes PiS Adam Lipiński apelował, by formacje, które powstawały wokół Prawa i Sprawiedliwości, zrezygnowały. "Bo same nic nie zrobią, a tylko zabiorą głosy PiS".