http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Neda chciała tylko zapytać: dlaczego?

Marta Kazimierczyk
2009-06-27, ostatnia aktualizacja 2009-06-26 16:59

Neda Soltan, dziewczyna, której dramatyczne zdjęcia obiegły cały świat, umarła na jego rękach na ulicy w Teheranie. Irański lekarz opowiada jak bezskutecznie próbował ją ratować i jak dzisiaj boi się wrócić do swojego kraju

To zdjęcie obiegło świat. 20 czerwca 2009 r. Ranna Neda umiera na ulicy, dr Hedżazi (w białej koszuli) usiłuje tamować krwotok
To zdjęcie obiegło świat. 20 czerwca 2009 r. Ranna Neda umiera na ulicy, dr...
- Nigdy tego nie zapomnę, od tamtego dnia w ogóle nie śpię, nie potrafię zapomnieć jej spojrzenia - opowiada 38-letni Arasz Hedżazi, lekarz, wydawca i pisarz z Teheranu, który przebywa na Wyspach.

"Tamten dzień" to sobota 20 czerwca, tydzień po wyborach prezydenckich, które oficjalnie wygrał prezydent Mahmud Ahmadineżad. Irańczycy nie uwierzyli w taki wynik wyborów i codziennie protestowali na ulicach irańskich miast żądając ponownego przeliczenia głosów (obok - astronom z Torunia twierdzi, że modele statystyczne dowodzą, iż wybory zostały sfałszowane).

W trakcie protestów zginęło 17 osób, tysiąc zostało brutalnie pobitych, kilkaset osób aresztowano. 26-letnia Neda w tłumie demonstrantów znalazła się podobno przypadkiem, jechała taksówką z nauczycielem muzyki, ale utknęli w korku i wysiedli z samochodu zaczerpnąć powietrza.

- Nie znałem jej, była po prostu jedną osobą z tłumu - opowiada dziennikarzom BBC doktor Hedżazi. - Policja rozpyliła gaz łzawiący, w naszą stronę na motorach jechali basidżi (członkowie rewolucyjnej milicji w cywilu) - opowiada lekarz. - Wszyscy uciekliśmy w boczną uliczkę, wydawało się, że tam będzie bezpiecznie.

Nie było. Po chwili usłyszeli strzały. - Odwróciłem się, zobaczyłem Nedę, z jej klatki piersiowej tryskała krew, dziewczyna ze zdziwieniem spojrzała w dół, na ranę, potem osunęła się - opowiada. - Rzuciliśmy się do niej, położyliśmy ją na ziemi. Próbowałem uciskać jej ranę, żeby zatamować krwawienie, ale byłem bez szans, kula rozerwała aortę i płuco.

Minutę później dziewczyna nie żyła: - Nie zdążyła nic powiedzieć, ale spojrzała na mnie takim niewinnym spojrzeniem, jakby chciała wiedzieć dlaczego ona?

Hedżazi opowiada dziennikowi "Times", że chwilę później rozwścieczony tłum złapał basidżiego na motorze i odebrał mu broń. - Nie chciałem jej zabić, naprawdę nie chciałem! - krzyczał ów człowiek. Ludzie nie wiedzieli co z nim zrobić, ktoś zawołał: "Nie róbcie mu krzywdy, nie jesteśmy mordercami jak oni!". - W końcu go puścili - opowiada doktor. - Ale wcześniej ktoś wziął jego dokumenty, ktoś zrobił mu zdjęcie. Wiem, że w Iranie są ludzie, którzy wiedzą, kto zabił Nedę.

Władze upierają się, że dziewczyna zginęła z ręki demonstranta. - Nasze siły bezpieczeństwa nie strzelają do stojących na ulicy kobiet - mówił w piątkowym kazaniu jeden z religijnych autorytetów Ahmad Chatami i wezwał do "zdecydowanego i okrutnego" karania protestujących.

Nie bardzo jest już jednak kogo karać, bo od kilku dni protesty zamierają, głównie z powodu wszechobecnych policjantów i basidżich. Nadzorująca wybory Rada Strażników, która jeszcze tydzień temu przyznawała, że co najmniej 3 mln głosów mogło zostać sfałszowane, wczoraj nagle wyzbyła się wątpliwości i ogłosiła, że nie doszło do złamania prawa, a wybory "jeszcze nigdy nie były tak uczciwe".

Doktor Hedżazi wie, że grozi mu niebezpieczeństwo. Zanim wsiadł do samolotu do Wlk. Brytanii, napisał do swojego przyjaciela, brazylijskiego pisarza Paulo Coelho: "Jeśli coś mi się stanie, proszę zaopiekuj się rodziną. Zaszczytem było mieć w tobie przyjaciela".

Udało mu się uciec, ale boi się wracać do Iranu: - Ale nie mogłem pozwolić, by jej krew była przelana na darmo. Neda umarła tam na ulicy, żeby powiedzieć coś światu, i myślę, że powiedziała.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 20 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':