Premier przedwczoraj przerwawszy naradę rządu pojechał do sklepu, gdzie bardzo się irytował wysokimi marżami. Najbardziej złościł się na cenę łopatki (kilo w przeliczeniu na złotówki - 35,50), bo, jak się dowiedział, marża doliczana do niej przez sklep to 120 proc. od ceny płaconej dostawcy.
Jeden z właścicieli "Pierekrostka", Jurij Kobaładze natychmiast na miejscu obiecał premierowi, że obniży ceny i to już w czwartek.
W czwartek, jak sprawdziła "Gazeta", ceny się nie zmieniły. Ale wieczorem właściciele w oficjalnym komunikacie zapewnili, że obniżą marże na 350 towarów do 5 proc., a 150 towarów będą sprzedawać w ogóle bez marży.
A od 1 lipca w "Pierekrostku", jak obiecali właściciele, zacznie się "potężna wyprzedaż" związana z obniżką cen 3 tys. towarów od 30 do 80 proc.
Rano "Gazeta" sprawdziła, czy ceny rzeczywiście spadły, ale okazało się, że w sklepie, który odwiedziliśmy, łopatki w sprzedaży nie było.
Źródło: Gazeta Wyborcza