- Ojej!
Władimir Putin! Dzień... dobry... - kobieta dźwigająca siaty zastygła jak żona Lota w wyjściu z moskiewskiego supermarketu Pierekrostek. Ocknęła się dopiero wtedy, gdy premier spokojnie odpowiedział jej: - Dzień dobry - opisuje dramatycznie "Komsomolska Prawda".
Zaczęło się w czasie narady ministrów w siedzibie rządu przy Krasnopriesnienskiej Nabiereżnej. Mowa była o handlu i premier raptem, zerwawszy się z miejsca, zakomenderował: - Jedziemy do sklepu! Zobaczymy, jak sprawy się mają na miejscu!
Kolumna rządowa pomknęła na złamanie karku do Pierekrostka. Tam przy nieśmiałych oklaskach osłupiałych klientów premier dokonał inspekcji półek z nabiałem.
- Czemu to mleko kosztuje 5,20? - oskarżycielsko pytał szef rządu (ceny dla ułatwienia przeliczam na złotówki).
- A opakowanie parówek po 12? Doliczacie marżę 52 proc.? Czy to normalne? - pytał szefową działu mięsnego. - Ale na chleb i sól marżę mamy minimalną - broniła się przerażona kobieta.
Najgorsze było jednak przed nią. Putin podszedł do lady z mięsem. - Co? Wieprzowina po 33,50? [tyle w Pierekrostku kosztuje łopatka]. A po ile kupujecie? - Po 14-16 za kilo. - Ile? 120 proc. marży? Czy to normalne? - złościł się gość. - Obniżymy, obniżymy. Już jutro! - obiecał właściciel sklepu Jurij Kobaładze, który jako dawny generał wywiadu zna mores przed przełożonymi.
A cóż miał robić? Tłumaczyć to, co wszyscy wiedzą, że w Moskwie marża 120-proc. to rzecz zupełnie normalna, bo każdy biznesmen nie tylko chce zarobić, ale musi jeszcze tłusto smarować wiele lepkich urzędniczych łap? Do takich wyznań generał się nie posunie. Dobrze pamięta, że Putin niedawno groźnie upominał podwładnych: - Potrzebne są "posadki" [wyroki skazujące]. Tylko "posadki" dowodzą, że rzeczywiście walczycie z korupcją.
Lepiej więc obiecać obniżkę cen, niż wtajemniczać szefa rządu w cenotwórczy mechanizm działający na rynku rosyjskim.
Wczoraj wybrałem się do Pierekrostka na obiecane tanie zakupy. W nabiałowym natknąłem się na starszą kobietę, która wskazując palcem na kolejne kartony mleka, czytała na głos ceny: - 5,10... 5,15... 5,50... A i wieprzowina dalej po 33,50... Nie obniżyli. Oszukali premiera. Może jutro obniżą...