Statystyki prowadzone przez talibów "Gazeta" otrzymała z Dowództwa Operacyjnego polskiej armii, które stale obserwuje strony internetowe talibów.
- Dla talibów to najczęściej jedyne źródło informacji o przebiegu operacji w Afganistanie - mówi ppłk Dariusz Kacperczyk z Dowództwa Operacyjnego. - Dane mają im wmówić, że całkowicie kontrolują sytuację w kraju, a NATO ponosi ciężkie straty. To oczywiście nieprawda.
Talibowie twierdzą, że w maju w całym Afganistanie zabili aż 103 i ranili 715 najeźdźców, jak określają żołnierzy zachodnich sił (faktycznie zginęło ośmiu żołnierzy). Do tego miało zginąć 207 "marionetek" - afgańskich policjantów i żołnierzy oraz ludzi współpracujących z zachodnimi siłami.
Utrzymują również, że w prowincji Ghazni, za którą odpowiadają Polacy, zabili w maju dziewięciu żołnierzy, a ranili 40. I że zniszczyli w tym czasie 21 czołgów, jak nazywają polskie transportery opancerzone Rosomak czy przeciwminowe pojazdy typu MRAP. Na bieżąco informują o przeprowadzonych przez siebie atakach. Podają, że w środę bohaterski wojownik, który wysadził się w samochodzie niedaleko miasta Ghazni, "zabił 15 polskich najeźdźców" i zniszczył trzy czołgi.
- Był wtedy faktycznie wybuch samochodu-pułapki, ale żaden żołnierz nie zginął ani nie został ranny. Talibowie zabili dwóch przypadkowych cywili, ale tym już się nie pochwalili - tłumaczy ppłk Kacperczyk.
- Podczas całej czwartej zmiany naszego kontyngentu [od listopada do kwietnia] talibowie zniszczyli nam pięć rosomaków i dwa MRAP-y. Za każdym razem liczyli nasze straty na pięciu-dziewięciu żołnierzy. A przecież zginął jeden żołnierz w wypadku samochodowym, żaden nie został poważnie ranny - mówi nam gen. Janusz Adamczak, który w tym czasie był zastępcą amerykańskiego dowódcy Regionu Wschód, gdzie znajduje się m.in. prowincja Ghazni. - Ta propaganda to element wojny talibów, nie mniej ważny niż same działania bojowe. My podajemy własne informacje dostępne na stronie internetowej sił zachodniej koalicji w Afganistanie. Afgańczyków informujemy w ich mediach: gazetach, stacjach radiowych.
Talibowie nie mylą się tylko w jednym - w Ghazni jest coraz niebezpieczniej. Z ich statystyk wynika, że pod względem liczby ataków w maju (46) gorsze od Ghazni statystyki mają tylko południowe prowincje Kandahar (56) i Helmand (59).
Polskie wojsko przyznaje, że tak wielu ataków jak w ostatnich tygodniach jeszcze nie było. Od czasu przyjazdu w kwietniu piątej zmiany żaden żołnierz jednak nie zginął, choć kilku zostało rannych.
- Nie da się ukryć, że Ghazni to jedna z najważniejszych prowincji w kraju, bo przebiega przez nią 160 km głównej trasy komunikacyjnej Afganistanu - wyjaśnia gen. Adamczak. - Do tego historycznie uchodziła za silny ośrodek talibów. Ich zdaniem teraz nie może być inaczej. Dane zamieszczane w internecie mają pokazać, że to wciąż ich bastion.