http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Propagandowy atak talibów na Polaków

Marcin Górka
2009-06-26, ostatnia aktualizacja 2009-06-26 10:06

Talibowie chwalą się w internecie, że w maju zabili w Afganistanie dziewięciu naszych żołnierzy i 40 ranili. W ostatnią środę miało zginąć aż 15 Polaków!

Polscy żołnierze na patrolu w Ghazni w listopadzie zeszłego roku
Fot. Damian Kramski / AG
Polscy żołnierze na patrolu w Ghazni w listopadzie zeszłego roku
SERWISY
Statystyki prowadzone przez talibów "Gazeta" otrzymała z Dowództwa Operacyjnego polskiej armii, które stale obserwuje strony internetowe talibów.

- Dla talibów to najczęściej jedyne źródło informacji o przebiegu operacji w Afganistanie - mówi ppłk Dariusz Kacperczyk z Dowództwa Operacyjnego. - Dane mają im wmówić, że całkowicie kontrolują sytuację w kraju, a NATO ponosi ciężkie straty. To oczywiście nieprawda.

Talibowie twierdzą, że w maju w całym Afganistanie zabili aż 103 i ranili 715 najeźdźców, jak określają żołnierzy zachodnich sił (faktycznie zginęło ośmiu żołnierzy). Do tego miało zginąć 207 "marionetek" - afgańskich policjantów i żołnierzy oraz ludzi współpracujących z zachodnimi siłami.

Utrzymują również, że w prowincji Ghazni, za którą odpowiadają Polacy, zabili w maju dziewięciu żołnierzy, a ranili 40. I że zniszczyli w tym czasie 21 czołgów, jak nazywają polskie transportery opancerzone Rosomak czy przeciwminowe pojazdy typu MRAP. Na bieżąco informują o przeprowadzonych przez siebie atakach. Podają, że w środę bohaterski wojownik, który wysadził się w samochodzie niedaleko miasta Ghazni, "zabił 15 polskich najeźdźców" i zniszczył trzy czołgi.

- Był wtedy faktycznie wybuch samochodu-pułapki, ale żaden żołnierz nie zginął ani nie został ranny. Talibowie zabili dwóch przypadkowych cywili, ale tym już się nie pochwalili - tłumaczy ppłk Kacperczyk.

- Podczas całej czwartej zmiany naszego kontyngentu [od listopada do kwietnia] talibowie zniszczyli nam pięć rosomaków i dwa MRAP-y. Za każdym razem liczyli nasze straty na pięciu-dziewięciu żołnierzy. A przecież zginął jeden żołnierz w wypadku samochodowym, żaden nie został poważnie ranny - mówi nam gen. Janusz Adamczak, który w tym czasie był zastępcą amerykańskiego dowódcy Regionu Wschód, gdzie znajduje się m.in. prowincja Ghazni. - Ta propaganda to element wojny talibów, nie mniej ważny niż same działania bojowe. My podajemy własne informacje dostępne na stronie internetowej sił zachodniej koalicji w Afganistanie. Afgańczyków informujemy w ich mediach: gazetach, stacjach radiowych.

Talibowie nie mylą się tylko w jednym - w Ghazni jest coraz niebezpieczniej. Z ich statystyk wynika, że pod względem liczby ataków w maju (46) gorsze od Ghazni statystyki mają tylko południowe prowincje Kandahar (56) i Helmand (59).

Polskie wojsko przyznaje, że tak wielu ataków jak w ostatnich tygodniach jeszcze nie było. Od czasu przyjazdu w kwietniu piątej zmiany żaden żołnierz jednak nie zginął, choć kilku zostało rannych.

- Nie da się ukryć, że Ghazni to jedna z najważniejszych prowincji w kraju, bo przebiega przez nią 160 km głównej trasy komunikacyjnej Afganistanu - wyjaśnia gen. Adamczak. - Do tego historycznie uchodziła za silny ośrodek talibów. Ich zdaniem teraz nie może być inaczej. Dane zamieszczane w internecie mają pokazać, że to wciąż ich bastion.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':