Zobacz także:"Pier... Żydzi!" w sytuacyjnym kontekście boiska Podczas listopadowych derbów kibole Cracovii udawali odgłosy małp, gdy czerwoną kartkę dostał ciemnoskóry piłkarz Wisły. Chuligani w barwach Wisły ryczeli: "Do pieca" i razem ze swoimi piłkarzami śpiewali rywalom: "Zawsze nad wami, pier... Żydami". We wtorek prokuratura dla Krakowa-Krowodrzy umorzyła śledztwo w tej sprawie, nie dopatrując się rasistowskich zachowań. Prokurator Dorota Kuk-Turek tłumaczyła, że okrzyki kiboli wynikały z "wzajemnych waśni między klubami", które od stu lat toczą między sobą świętą wojnę.
Zaskoczony takim uzasadnieniem jest Krzysztof Kwiatkowski, wiceminister sprawiedliwości. - Sprawę jeszcze raz zbada Prokuratura Okręgowa w Krakowie. To standard w przypadku przestępstw o charakterze rasistowskim, ale derbom przyjrzymy się w sposób szczególny. To chyba wystarczająco oddaje moją ocenę tej sprawy- powiedział nam wczoraj.
- Święte wojny trzeba skończyć. Tak, by ograniczały się tylko do zdrowej rywalizacji na boisku, a nie były walką na rasistowskie hasła czy sztachety - dodał Adam Rapacki, wiceminister spraw wewnętrznych. - Zdarza się, że prokuratura nie dysponuje wystarczającym materiałem dowodowym, który pozwala na sformułowanie zarzutów konkretnej osobie. Z drugiej strony bywają też zupełnie kuriozalne sytuacje, gdzie mimo ewidentnych dowodów prokuratura uznaje, że materiał nie jest wystarczający. Poproszę komendanta głównego policji, by zlecił komendantowi małopolskiemu przyjrzenie się sprawie. Dopiero po takim sprawdzeniu możliwe jest ewentualne odwołanie się do wyższej instancji.
Werdykt prokuratury nie pozostał bez echa u zagranicznych obserwatorów polskiego boiska. Ashley Lawrence, przedstawiciel antyrasistowskiej organizacji Kick It Out, która współpracuje z
UEFA, powiedział "Gazecie", że organizacja ta jest niezwykle zdeterminowana, by wyplenić rasizm ze stadionów. - Wiem, że przed mistrzostwami Europy macie inne problemy: stadiony, drogi, hotele. Ale nic tak nie psuje marki i produktu - a takim dla UEFA jest piłka nożna i Euro - jak rasizm. Jestem przekonany, że jeśli w ciągu roku sytuacja w Polsce się nie poprawi, UEFA będzie zmuszona interweniować - kwituje.
Rozmowa z Marcinem Kornakiem* Michał Szadkowski: Nie boi się pan, że po takim orzeczeniu prokuratury pseudokibice poczują, że wszystko im wolno? Marcin Kornak: Jestem o tym przekonany. Takie orzeczenia tylko pogarszają sytuację na polskich stadionach, bo rodzą poczucie bezkarności. Kolejny raz okazuje się, że rasiści nie poniosą żadnych konsekwencji.
Pani prokurator zrobiła wszystko, żeby nie wydać niewygodnego wyroku. Postąpiła wbrew logice i powszechnie dostępnej wiedzy. W całej Europie imitowanie zachowania małpy jednoznacznie uznaje się za rasistowskie. Czasem myślę, że osoby wydające takie orzeczenie po prostu podzielają poglądy sprawców. Może zależy im, by nie karać i nie ścigać prowodyrów podobnych zajść. Inaczej nie da się zrozumieć ich decyzji.
Prokurator uważa, że określenie Cracovii "Żydami" nie może być postrzegane negatywnie, bo "uznanie takich określeń za obraźliwe czy znieważające byłoby tożsame z prezentowaniem postaw antysemickich". -
Antysemityzm jest wpisany w polską kulturę kibicowania. Wisła z Cracovią, ŁKS z Widzewem, Stal Rzeszów z Resovią, Pogoń z Czuwaj Przemyśl itd. wobec swoich lokalnych konkurentów używają słowa "Żyd" jako obelgi. Możemy zapytać osoby pochodzenia żydowskiego, czy takie zachowania nie są antysemickie. Odpowiedź byłaby jednoznaczna. W Czechach sympatycy Banica Ostrawa z Moraw, na których mieszka wielu Polaków, wyzywani są przez stadionowych rasistów ze Sparty Praga mianem "parszywych Polaczków". Czy nas to nie obraża?
A może to wadliwe prawo nie pozwala prokuraturze walczyć z rasizmem i antysemityzmem na stadionach? - Zapisy prawne są dość precyzyjne, w niczym nie ustępują tym w krajach zachodnich. Problem leży w ich egzekwowaniu. Polskiemu wymiarowi sprawiedliwości zdaje się zależeć, żeby sprawy tego typu wyciszać, pozostawić bez osądu i kary.
To drugie tego typu orzeczenie w ostatnim czasie. Niedawno prokuratura w Łodzi uznała, że nie ma dowodów, że Arkadiusz Mysona z ŁKS świadomie założył koszulkę z napisem "Śmierć żydzewskiej kurwie". - Kibice świetnie rozumieją, co skandują, piłkarze, jak w wypadku Wisły, również. Trzeba głośno mówić, że takie zachowania są złe. Nie twierdzę, żeby od razu skazywać na więzienie, należałoby raczej orzekać karę grzywny albo prac społecznych. Najważniejsze, by zło nazywać po imieniu, a sprawców pociągać do odpowiedzialności i otoczyć społeczną anatemą.
*Marcin Kornak, prezes Stowarzyszenia NIGDY WIĘCEJ (będącego współzałożycielem FARE - Football Against Racism in Europe), koordynator kampanii "Wykopmy rasizm ze stadionów" prowadzonej we współpracy z UEFA i FIFA