http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tusk topi medialną

Agnieszka Kublik, pap
2009-06-25, ostatnia aktualizacja 2009-06-25 00:24

Donald Tusk nakłonił wczoraj posłów PO (na zdjęciu Jarosław Gowin) do poparcia poprawek Senatu do ustawy medialnej
Donald Tusk nakłonił wczoraj posłów PO (na zdjęciu Jarosław Gowin) do poparcia poprawek Senatu do ustawy medialnej
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG

Premier nieoczekiwanie zerwał porozumienie z SLD i PSL. Los ustawy medialnej w rękach SLD i prezydenta. Jeśli prezydent ją zawetuje, Sojusz może weto poprzeć

Jeszcze wczoraj po południu wydawało się, że Sejm spokojnie przegłosuje senackie poprawki - zgodnie ze środową decyzją klubu PO. Tak było do czasu, gdy w prace nad ustawą włączył się premier Donald Tusk.

Niespodziewanie tuż przed głosowaniem nad poprawkami Senatu premier spotkał się z posłami PO. Zaapelował do nich, by wbrew ustaleniom z PSL i SLD poparli kluczową senacką poprawkę. Senatorowie wykreślili z ustawy medialnej limit wydatków (938 mln zł), jakiego mogła żądać na media publiczne Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w projekcie budżetu. Teraz - jeśli ustawa wejdzie w życie - KRRiT, planując budżet TVP i Polskiego Radia, nie będzie miała punktu odniesienia, ile pieniędzy mogą potrzebować te media. Abonamentu nie będzie, bo znosi go ta ustawa.

Klub podporządkował się premierowi, choć tą woltą premiera był zaszokowany. Za przyjęciem poprawki głosowało 185 posłów (PO). Za odrzuceniem 78, czyli SLD i PSL. PiS się wstrzymał i dzięki temu senacka poprawka przeszła. PiS nie wsparł wpisania limitu do ustawy, choć to wcześniej popierał, bo liczy, że dzięki temu Sojusz pomoże utrzymać ewentualne weto prezydenta.

Wczorajszym głosowaniem PO zerwała zawarte z PSL i SLD porozumienie w sprawie finansowania mediów publicznych.

Dlaczego? Szefowi SLD Grzegorzowi Napieralskiemu i wicemarszałkowi Sejmu Jerzemu Szmajdzińskiemu po spotkaniu z klubem PO premier Tusk wyjaśniał, że... nie wiedział, co wcześniej Sejm uchwalił. - I grzecznie nam powiedział, że jest mu przykro i że wszystko bierze na siebie - mówił "Gazecie" Szmajdziński.

A dziennikarzom Tusk tłumaczył tak: - Byłoby czymś niemoralnym powiedzieć, że TVP, która może na różne sposoby zarabiać pieniądze, ma zagwarantowane jakieś minimum, i to duże, bo prawie miliard złotych, a inne dziedziny życia, jak np. leczenie dzieci, nie mają takich gwarancji. W tych czasach nie powinno się robić tak drogich prezentów. W czasie kryzysu zdecydowanie ważniejszą potrzebą niż potrzeby producentów telewizyjnych są potrzeby tych, których kryzys może uderzyć najmocniej. Nie mówię przecież, że nie będzie środków na media publiczne, tylko one w czasie kryzysu nie mogą być w takim wymiarze. Nie wyobrażam sobie, żeby lewicowi parlamentarzyści nie uznali tej argumentacji.

Liderom Sojuszu premier wyjaśniał, że dzięki poprawce Senatu nie powstaną kolejne tzw. sztywne wydatki budżetu, czego w kryzysie rząd chce uniknąć. Sęk w tym, że żadnego sztywnego wydatku nie było. Był tylko limit w projekcie budżetu, a o budżecie decyduje większość. Teraz ma ją premier.

I Napieralski, i Szmajdziński zwracali premierowi na to uwagę. - A premier przekonywał nas, że ta ustawa ma siedmiorzędne znaczenie, że opinia publiczna tym nie żyje i że poprawka Senatu musi przejść - relacjonuje Szmajdziński.

Sojusz czuje się oszukany. - Wiarygodność premiera Donalda Tuska obróciła się w popiół. To da do myślenia Polakom, jak wiarygodna jest PO i premier - mówił po głosowaniach Napieralski.

Szmajdziński: - Z naszymi konkurentami nie warto umawiać się nawet na kawę.

Sojusz wcześniej poparł ustawę, bo PO gwarantowała, że znajdzie się w niej limit wydatków. A głosy lewicy będą jeszcze potrzebne w razie weta.

Oszukany czuje się też PSL. - Daliśmy zrobić się jak dzieci. Rząd nam wmawiał, że ma pieniądze na media publiczne, a teraz okazało się, że nie ma. To po co było likwidować abonament? - mówi "Gazecie" szef klubu ludowców Stanisław Żelichowski.

Premier: - My nikogo nie oszukujemy. Będziemy wspólnie ustalali w budżecie, ile pieniędzy dostaną media publiczne. To będą pieniądze, które umożliwią normalne funkcjonowanie mediom publicznym.

- Przy braku wpływów z abonamentu, ograniczonych dochodach z reklam i bez gwarantowanego przez państwo minimum finansowego TVP może zrezygnować z misji - ostrzega p.o. prezesa TVP Piotr Farfał.

Co zrobi Sojusz, jeśli prezydent zawetuje ustawę?

Szmajdziński ironizuje: - Nie ma problemu weta. PiS wstrzymał się od głosu, czyli nie poparł zagwarantowania limitu dla mediów. Prezydent powinien ustawę podpisać, bo chyba popiera działania PiS? Sądzę, że Lech Kaczyński wykona zadanie, jakie mu wczoraj zadał Jarosław Kaczyński, i ustawa szybko wejdzie w życie.

- Jesteśmy w klinczu - mówi nam już na serio inny poseł Sojuszu - albo poprzemy prezydenckie weto do ustawy medialnej po raz drugi i tego nie da się wytłumaczyć naszemu elektoratowi, albo zagłosujemy za ustawą, choć nas PO oszukała i tego też nie da się wytłumaczyć.

W sejmowych kuluarach posłowie Sojuszu już zapowiadają, że po tym numerze, który wyciął im premier, każde kolejne prezydenckie weto zyska ich poparcie.

Na dodatek Sejm wczoraj - także wbrew SLD - wpisał do ustawy medialnej, że zadaniem mediów publicznych ma być "wspieranie chrześcijańskiego systemu wartości". Za głosowało 94 posłów PO.

A przecież obowiązująca ustawa o RTV zobowiązuje media publiczne do "szanowania chrześcijańskiego systemu wartości".

To kolejny powód, by Sojusz ustawy nie poparł. Już wczoraj SLD zapowiedziało, że o ten zapis zapyta Trybunał Konstytucyjny.

Co więc teraz czeka ustawę? By weszła w życie, potrzebny jest podpis prezydenta. I prezydent, i PiS tę ustawę bardzo krytykowali. Do tej pory wydawało się, że prezydent jej nie zawetuje (tylko skieruje do Trybunału Konstytucyjnego), bo wiedział, że jego weto nie ma szans. Teraz ma.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':