Posłowie chcą, aby Zbigniewem Ziobrą zajął się Sąd Okręgowy w Warszawie. Do sądu bowiem sejmowa komisja śledcza kierować może wnioski o tzw. kary porządkowe. I taki wniosek wczoraj skierowała. Chodzi o to, że od listopada - gdy były minister sprawiedliowści stanął przed komisją - jako świadek - do wczoraj Ziobro nie podpisał protokołu przesłuchania. Przewodniczący komisji Sebastian Karpiniuk uznał, że nadszedł czas na "zdyscyplinowanie" obecnego europosła. - Jeśli ktoś nie podpisze protokołu, to nie ponosi odpowiedzialności za słowa wypowiedziane przed komisją - twierdzi poseł Krzysztof Matyjaszczyk z
SLD.
Jednak przypomnijmy, że przesłuchanie Ziobry to była pięciogodzinna słowna przepychanka między posłami z
PiS i PO, zakończona zaledwie 20-minutowym oświadczeniem b. ministra sprawiedliwości. Przesłuchanie nie zostało dokończone. Może więc uważa, że nie ma czego podpisywać?
Mariusz Kamiński, szef CBA, uważa np., że może odmawiać komisji danych, o które ta się do niego zwraca. Chodzi o ujawnienie billingów tajnego telefonu b. szefowej warszawskiej prokuratury Elżbiety Janickiej (komisja czeka na nie od roku). O zarządzenia szefa CBA dotyczące operacji specjalnej w tzw. aferze gruntowej itp. (od wniosku minęło sześć miesięcy). Komisja zwróciła się wczoraj do Donalda Tuska o "zdyscyplinowanie" Kamińskiego.
Od ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy (byłego szefa tejże komisji) komisja pragnie uzyskać informację "z postępów w śledztwach", którymi się interesuje. Dziś posłowie mają przegłosować zawiadomienie ministra sprawiedliwości o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłego zastępcę Ziobry, Jerzego Engelkinga oraz prokuratorów prowadzących w 2007 r. interesujące komisję śledztwa: w sprawie przecieku o akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa i fałszywych zeznań Janusza Kaczmarka, byłego szefa
MSWiA. Przypomnijmy, że od blisko dwóch lat bada to już rzeszowska prokuratura.