http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tajny lot prezydentowej Marii Kaczyńskiej

Wojciech Czuchnowski, Sławomir Skomra, Lublin
2009-06-25, ostatnia aktualizacja 2009-06-25 12:27

Godz. 17.15. Prezydencki śmigłowiec odlatuje z dachu BBN.Marię Kaczyńską zabierze godzinę później z Okęcia
Godz. 17.15. Prezydencki śmigłowiec odlatuje z dachu BBN.Marię Kaczyńską zabierze godzinę później z Okęcia
Fot. Robert Kowalewski / AG

Prezydent Lech Kaczyński nie poleciał w środę na Lubelszczyznę. Oficjalny powód - zła pogoda. Prezydencki śmigłowiec wzięła jego żona i poleciała nad morze. Zobacz wideo

Maria Kaczyńska
Fot. Wojciech Surdziel
Maria Kaczyńska


Środa, godz. 13.22. PAP podaje komunikat: "Prezydent Lech Kaczyński odwołał z powodu trudnych warunków atmosferycznych swoją środową wizytę w Krasnobrodzie (Lubelskie) - poinformowało prezydenckie biuro prasowe.

Według Kancelarii Prezydenta niemożliwy jest lot prezydenta w takich warunkach pogodowych".

Lech Kaczyński miał przylecieć do Krasnobrodu po południu. W planie wizyty była msza w tamtejszym Sanktuarium Maryjnym, uroczyste otwarcie Centrum Informacji Turystycznej i poświęcenie pomnika Powstańców Styczniowych.

Kazimierz Gęśla, sekretarz miasta, o odwołaniu wizyty dowiedział się kilka minut po godz. 13. - Powiedziano nam, że winne są warunki atmosferyczne i lot śmigłowcem jest niemożliwy. Uroczystości zostały przełożone na lipiec - mówi.

Do wizyty Kransobród przygotowywał się kilka tygodni. Przyjeżdżali urzędnicy Kancelarii Prezydenta i funkcjonariusze BOR. O wizycie prezydenta w sanktuarium ksiądz informował na mszach.

Na stronie IMGW można przeczytać, że po południu nad Lubelszczyzną miało być w środę pochmurnie z przejaśnieniami i słabymi opadami deszczu. W Krasnobrodzie była mżawka. W Warszawie pogoda była podobna. Po godz. 15 wyszło słońce. Ani mżawka, ani nawet silny deszcz nie jest czynnikiem, który może przeszkodzić w locie helikopterem.



I śmigłowiec poleciał. Informator "Gazety": - Około południa Biuro Ochrony Rządu dostało wiadomość, że helikopter głowy państwa nie leci z prezydentem do Krasnobrodu, ale z jego żoną Marią Kaczyńską do prezydenckiego ośrodka w Juracie. Wylot ma nastąpić między godz. 15 a 16 z lądowiska dachu Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Jedziemy na miejsce. Rzeczywiście, o godz. 15.15 na dachu BBN ląduje biało-czerwony śmigłowiec 36. Pułku Lotniczego z napisem: "Rzeczpospolita Polska". Przylot nagrywamy kamerą portalu Wyborcza.pl. Lądowisko dobrze widać z alejki położonej na wzgórzu, na wysokości dachu BBN.

Po kilku minutach podchodzą do nas dwaj umundurowani BOR-owcy. Legitymują, pytają, co i po co filmujemy. W okolicy nie ma zakazu fotografowania. Budynek BBN i lądowisko ciągle fotografują turyści. Jeden z funkcjonariuszy BOR zostaje przy nas.

Na lądowisku jakieś zamieszanie. Stojący przy maszynie mężczyźni w mundurach i garniturach pokazują nas sobie, obserwują przez lornetki. Pytamy żołnierza, po co nas pilnuje. - Postawili mnie, to stoję - mówi. Z BBN co chwila ktoś wychodzi. Ale pierwszej damy nie ma. Po godz. 16 z gmachu wychodzą urzędnicy. O 16.16 budynek opuszcza Antoni Macierewicz.

Piloci dalej czekają na dachu. A pod BBN czuwa ambulans i straż pożarna (ich obecność jest obowiązkowa przy wylotach prezydenta).

Po dwóch godzinach do śmigłowca wchodzi tylko pilot. Odpala silnik i odlatuje. Pilnujący nas kapral BOR schodzi z posterunku. Ale to nie znaczy, że Maria Kaczyńska zmieniła plany. Helikopter leci na wojskową część lotniska Okęcie. Pierwsza dama dojeżdża tam samochodem. O godz. 18.20 wylatuje nad morze. Tyle że bez kamer.

W Biurze Prasowym Kancelarii Prezydenta RP zapytaliśmy, jak to możliwe, że śmigłowiec nie poleciał z oficjalną wizytą, a mógł zawieźć żonę prezydenta do ośrodka wypoczynkowego. - Z pułku lotniczego otrzymaliśmy ostrzeżenie o poważnych zagrożeniach, które mogą wystąpić na trasie do Krasnobrodu. Dlatego lot odwołano w ostatniej chwili - mówi Tomasz Brzeziński, wiceszef biura. O locie małżonki prezydenta nic nie wie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 240 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    88 głosów