- Z pewnością nie będę się spieszył. Z pewnością poczekam na wszystkie rzeczy, o których mówiłem, a należy do nich skarga do trybunału konstytucyjnego złożona przez naszych senatorów. W każdym wypadku poczekam na wyniki - mówił prezydent w wywiadzie dla Radia Czeskiego.
Klaus więc podpisze traktat, o ile: niemiecki trybunał konstytucyjny wyda orzeczenie pozytywne dla traktatu, zaakceptują go w drugim referendum Irlandczycy, czeski
Trybunał Konstytucyjny rozpatrzy wniosek grupy senatorów i ponownie uzna, że traktat jest zgodny z konstytucją. I wreszcie, gdy dokumenty ratyfikacyjne podpisze polski prezydent. Klaus nie wierzy, że brytyjscy konserwatyści po ewentualnym zwycięstwie w przyszłorocznych wyborach ogłoszą referendum w sprawie traktatu.
Oprócz odkładania złożenia podpisu Klaus korzysta z każdej okazji, aby skrytykować proces ratyfikacji. W wywiadzie, o którym piszą i mówią wszystkie czeskie media, znów wypowiedział się krytycznie na temat gwarancji dla Irlandii przyjętych na ostatnim szczycie UE w Brukseli.
Zdaniem prezydenta gwarancje zmieniają traktat lizboński i dlatego powinien być on ratyfikowany po raz kolejny przez wszystkie państwa. - To widzi każde dziecko - stwierdził czeski prezydent. I dodał: Kwadratura koła nie jest możliwa, wskazując na rozwiązanie, które stało się podstawą umowy między Irlandczykami a resztą UE. Odmiennego zdania jest premier Jan Fischer, który odrzucił wszystkie uwagi Klausa.
Ale czeska ratyfikacja znów utknęła. Wprawdzie parlament i senat wiosną ratyfikowali traktat, ale grupa senatorów ODS ze skrzydła proklausowskiego zapowiedziała złożenie drugiej z kolei skargi do Trybunału Konstytucyjnego. I poprosiła prezydenta, aby do czasu wydania przez Trybunał orzeczenia traktatu nie podpisywał.
Tymczasem choć minął już ponad miesiąc od ratyfikacji przez senat skarga wciąż nie trafiła do Trybunału. - Nie będziemy się spieszyć. Mamy dużo czasu - ogłosił jeden z senatorów Jaroslav Kubera.
- Przygotowaliśmy niektóre podstawowe punkty i niektóre analizy. Mamy małe opóźnienie, ponieważ jeden z naszych ekspertów miał wypadek - dodaje inny senator z tej grupy Jirzi Oberfalzer.
W Czechach Klaus i jego grupa są w coraz większej izolacji. Partie Klausa - czeski Libertas i Partia Wolnych Obywateli - w eurowyborach dostały po 1 proc. głosów, zaś klausowcy w ODS są zmarginalizowani.
Chociaż konstytucja nie podaje terminu, w jakim prezydent ma podpisać traktat, to zdaniem większości konstytucjonalistów powinien to uczynić bezzwłocznie. Przeszkodą nie powinno być też złożenie kolejnej skargi do Trybunału Konstytucyjnego. - W chwili, gdy obie izby parlamentu ratyfikują umowę międzynarodową, prezydent republiki powinien ją bądź bezzwłocznie podpisać, bądź sam złożyć skargę do Trybunału Konstytucyjnego - twierdzi jego przewodniczący Pavel Rychetsky.
Coraz częściej pojawiają się głosy, że jeśli prezydent nie chce podpisać Traktatu, powinien zrzec się urzędu. Tak uważa np. Jan Kudrna, konstytucjonalista z wydziału prawa praskiego Uniwersytetu Karola. - Prezydent powinien ratyfikować umowę, jeśli Trybunał orzeknie, iż jest ona zgodna z konstytucją. Jeśli tego nie robi, powinien odejść.
W Pradze mówi się także o możliwości zmiany konstytucji, która w przypadku niepodpisania przez Klausa traktatu pozwalałaby na skrócenie mu kadencji.