http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Pier... Żydzi!" w sytuacyjnym kontekście boiska

Bogdan Wróblewski
2009-06-24, ostatnia aktualizacja 2009-06-24 10:07

"Święta wojna" między kibolami "katolickiej" Wisły i "żydowską" Cracovią, świętą jest także dla krakowskiej prokuratury - wynika z umorzenia śledztwa po miejscowych derbach

Kiedy Cleber dostał czerwoną kartkę, kibice Cracovii udawali odgłosy małp
Fot. Michal Lepecki / AG
Kiedy Cleber dostał czerwoną kartkę, kibice Cracovii udawali odgłosy małp
Zobacz także: Śledztwo przeciw piłkarskiemu rasizmowi

Prokuratura dla Krakowa-Krowodrzy umorzyła monitorowane przez przedstawicieli społeczności żydowskiej śledztwo. W uzasadnieniu prok. Dorota Kuk-Turek dała wykład o bezradności organów ścigania wobec antysemickich, rasistowskich zachowań. Czy to ostateczne przyzwolenie na rasizm na boisku? Pokrzywdzeni chcą decyzję prokuratora zaskarżyć do sądu.

Kibole ryczą, ekstraklasa karze

Mecz o Puchar Ekstraklasy Cracovia - Wisła, 26 listopada 2008 r., pełen był rasistowskich, a zwłaszcza antysemickich okrzyków. Gdy czerwoną kartką za faul ukarany został Brazylijczyk Cleber (Wisła), kibice Cracovii udawali odgłosy małp. Gdy z boiska znoszony był kontuzjowany Maciej Łuczak (Cracovia), kibice "Białej Gwiazdy" ryczeli: "Do pieca!". A po zakończeniu meczu (0:0) piłkarze i kibice Wisły zaśpiewali przeciwnikom: "Zawsze nad wami, pier... Żydami!".

Film z tego wydarzenia nakręcony komórką obiegł media i internet. Wisłę Kraków Komisja Ligi Ekstraklasy ukarała za antysemickie okrzyki karą 30 tys. zł oraz zakazem udziału zorganizowanych grup kibiców w trzech meczach.

Pół roku temu prokuratura wszczęła śledztwo o: •  publiczne nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym (za „do pieca”); •  publiczne znieważenie osób pochodzenia żydowskiego (za „pier... Żydów”); •  publiczne znieważenie z powodu koloru skóry Clebera; •  publiczne znieważenie Łuczaka (m.in. skandowaniem „ty k...”). I je umorzyła, bo w rasistowskich, antysemickich zachowaniach nie dopatrzyła się „znamion przestępstwa”.

"Do pieca" Łuczak. A co z Żydami?

Umorzenie prok. Kuk-Turek może przejść do historii. Nie tylko dlatego, że od historii się ono zaczyna. Prokurator cofa się do 1906 r., gdy zaczęła się rywalizacja krakowskich klubów i waśnie kibiców. "Rywalizacja sportowa łączona była z antagonizmami o charakterze wyznaniowym i narodowościowym". Bo - jak tłumaczy prokurator - w Cracovii czołowymi zawodnikami były osoby pochodzenia żydowskiego, a Wisła zakazywała gry "niekatolikom" i dlatego Cracovia kojarzona jest od wieku jako klub "żydowski". "Powyższe stereotypy przetrwały do czasów współczesnych" - wynika z uzasadnienia.

Prok. Kuk-Turek z utrwalaniem tych stereotypów się nie rozprawia. Powołując się na prawnicze komentarze, zabiera się za analizę przestępstwa "nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych" i "znieważenia z powodu przynależności narodowej". Zauważa, że to przestępstwa umyślne - popełnione z zamiarem wywołania wrogości do innych osób lub znieważenia. Takiego zamiaru w zachowaniu kiboli i piłkarzy nie zauważa.

Zdaniem prokurator nie da się wprawdzie zaprzeczyć, że okrzyki "do pieca" nawiązywały do II wojny i Holocaustu. Ale - zauważa - "nie odnosiły się do narodu żydowskiego, a do konkretnej osoby - piłkarza drużyny przeciwnej". Nie było to więc nawoływanie do nienawiści do narodu.

Zresztą nie udało się jej (ani policji) ustalić, którzy z kibiców krzyczeli: "Do pieca!". Bez przesłuchania "nie można zakładać, że celem tych osób było nawoływanie do nienawiści." A jeśli już, była to nienawiść do Łuczka z Cracovii, co on zresztą właśnie tak odebrał.

Co wolno w tradycyjnej przyśpiewce

Prok. Kuk-Turek nie ma wątpliwości, że "pier..." to słowo powszechnie uznane za obelżywe. Ale przywiązuje też wagę do "kontekstu sytuacyjnego", w jakim "odśpiewano przyśpiewkę".

A ten kontekst to wspomniana na wstępie tradycja „świętej wojny” między klubami. Wulgarny zwrot miał na celu „poniżenie drużyny Cracovii, którą nazywano » Żydami «, co ma uzasadnienie w tradycji i historii klubu” - „przyśpiewka nie była skierowana ani do Żydów, ani do osób pochodzenia żydowskiego, ale do przeciwnej drużyny” - zaznacza Kuk-Turek.

I (uwaga!) uważa, że określenie Cracovii "Żydami" nie może być postrzegane negatywnie, bo "uznanie takich określeń za obraźliwe czy znieważające byłoby tożsame z prezentowaniem postaw antysemickich".

"Żyd" nie obraża. A "pier... Żyd"? Prokuratura nie ustaliła "osób, które zaintonowały i odśpiewały przyśpiewkę", nie wiadomo więc, czy jej celem było znieważenie osób pochodzenia żydowskiego. Piłkarze Wisły Kraków śpiewający z kibolami "zaprzeczyli, by mieli zamiar podżegać, czy prowokować" kiboli i po zakończeniu meczu "czuli się bardzo zmęczeni".

I - co podkreśla prokurator - nawet przewodniczący Zarządu Gminy Wyznaniowej w Krakowie (długoletni kibic piłkarski) uznał, że przyśpiewka nie była skierowana przeciwko osobom narodowości żydowskiej, ale wynikała "z wzajemnych waśni między klubami". Tak kółko się zamknęło, tradycja przetrwała, i pewnie trwać będzie dalej.

Cleber rozumie małpę tylko z kontekstu

Dodajmy, że prokuraturze nie udało się też oskarżyć nikogo za znieważenie piłkarzy. "Nie można z pewnością wymaganą dla prawa karnego" stwierdzić, czy powodem małpich gestów i okrzyków "był kolor skóry" Clebera. "Ponadto słabo zna on język polski i jedynie mógł się domyślić kontekstu poszczególnych słów".

Łuczakowi prokurator poradziła, by za "k..." pod swoim adresem ścigał kibiców z oskarżenia prywatnego. Prokuratura nie widzi "interesu społecznego" w ściganiu kiboli. Zwłaszcza że Łuczak "nie czuje się pokrzywdzony", gdyż "zdaje sobie sprawę z animozji między kibicami obydwu klubów" i sposobu, w jaki są wyrażane.

Dla "Gazety": Artur Hofman

przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce

Ręce opadają. Decyzja krakowskiej prokuratury oznacza, że kibice są absolutnie bezkarni. Żeby było jasne - naszą intencją nie jest wsadzanie kogoś do więzienia. Ale nie może być tak, że od najbliższego sezonu kibice mogą krzyczeć, co chcą, wznosić jawnie antysemickie okrzyki, bo w Polsce okrzyk: "Do pieca", ma jednoznaczne skojarzenia. Uzasadnienie umorzenia mną poruszyło, miałem wrażenie, że to wystąpienie adwokata, a nie prokuratora. Najpierw poszukuje argumentów, że coś nie jest antysemickie, a jak się nie udaje, to zostaje furtka, że wśród kilku tysięcy kibiców nie można znaleźć prowodyra. Nie mogąc doczekać się czasów, żeby prawo było prawem, apeluje więc o wymazanie z kodeksu artykułów o nawoływaniu do nienawiści i lżenia z powodów narodowościowych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':