- To absurdalny i śmieszny sojusz - tak David Miliband drwił z nowej frakcji w europarlamencie powołanej przez brytyjskich konserwatystów,
PiS i czeski ODS. - To niebezpieczne dla Wielkiej Brytanii i złe dla Europy. Torysi pozbawili się wpływów w europarlamencie. Będą jeszcze tego żałowali.
Swoje wczorajsze wystąpienie w warszawskim Zamku Ujazdowskim zorganizowane przez ośrodek demosEuropa Miliband poświęcił jednak wizji silnej Europy.
Podkreślał, że filarami Unii są społeczna gospodarka rynkowa oraz liberalna polityka, których trzeba bronić w obliczu kryzysu gospodarczego. Jego zdaniem dużą rolę we wzmacnianiu Unii odgrywa jej rozszerzenie. Miliband chce, by UE dotrzymała zobowiązań w tej sprawie wobec Turcji i krajów zachodnich Bałkanów. - Powinniśmy się trzymać zasady, że każde państwo europejskie może zgłosić akces do Unii. A
Ukraina jest bez wątpienia państwem europejskim - dodał.
Dwa priorytety dla Unii to zdaniem Milibanda stworzenie skutecznej unijnej polityki energetycznej i wzmocnienie roli Unii na arenie międzynarodowej. Wśród priorytetów energetycznych wymienił zwiększenie wydajności korzystania z energii, dywersyfikację jej źródeł i "drugą falę elektryfikacji", czyli np. przestawienie się na auta elektryczne.
-
Ameryka przestała być hegemonem świata, nie może polegać już na pax Americana. A nie chcemy świata, którym będzie rządziła grupa G2, czyli
USA i
Chiny. Chcemy grupy G3 - USA, Chin i UE - apelował.
- Musimy odrodzić ducha Europy: wizję, wspólne wartości i solidarność - zakończył Miliband. - Europa może się tutaj dużo nauczyć od Polski.