O decyzji poinformowała na konferencji prasowej w Brukseli ona sama. - Podjęłam decyzję. Jutro przekażę panu marszałkowi [Sejmu] moją decyzję o przyjęciu mandatu do Parlamentu Europejskiego - mówiła.Także w środę o jej decyzji oficjalnie dowie się szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso. Później, do dnia pierwszego posiedzenia Parlamentu 14 lipca jej obowiązki komisarza ds. polityki regionalnej przekazane zostaną komuś innemu. W Warszawie źródła rządowe od dawna twierdzą, że będzie to europoseł Janusz Lewandowski. Pani komisarz nie chciała się na ten temat wypowiadać. - Gdybym była premierem to bym wiedziała, kto przyjedzie - stwierdziła.
Pani komisarz jest przekonana, że nominacja w najbliższych dniach czy tygodniach będzie tymczasowa, do końca kadencji obecnej Komisji, czyli do jesieni lub początku zimy. Sugerowała, że w grze o stanowisko w następnej komisji nadal jest trzech kandydatów, których wymieniał premier. To oprócz niej i Lewandowskiego także europoseł Jacek Saryusz-Wolski. Nie powiedziała, czy jest zainteresowana stanowiskiem. Stwierdziła jedynie: - Moje doświadczenie i poparcie w wyborach upoważnia mnie do powiedzenia, że mogę pracować robiąc dużo dobrych rzeczy w Parlamencie Europejskim i w Komisji Europejskiej - mówiła.
W PE jak powiedziała zgłosiła zainteresowanie pracą w komisjach polityki regionalnej, rynku wewnętrznego oraz przemysłu, badań i energii. Od dawna trwają spekulacje czy mogłaby objąć przewodnictwo którejś z komisji parlamentarnych. Jeśli szefem PE zostanie Jerzy Buzek inni Polacy nie będą jednak mogli liczyć na wysokie stanowiska. - PO ani żadna z polskich partii nie ma dużych możliwości - przyznawała pani komisarz.
Źródło: Gazeta Wyborcza