http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sam żeński parytet niczego nie załatwi

Dominika Wielowieyska
2009-06-23, ostatnia aktualizacja 2009-06-23 01:05

Kongres Kobiet Polskich postuluje, by na listach wyborczych partie musiały umieszczać tyle samo kobiet co mężczyzn. Taki parytet jest do zaakceptowania. Bo to wyborcy zdecydują, kto wejdzie do parlamentu czy rady miasta.

Dominika Wielowieyska
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Dominika Wielowieyska
ZOBACZ TAKŻE
Mam jednak wątpliwości, gdy słyszę, że minister nauki Barbara Kudrycka proponuje parytet w radach naukowych publicznych instytucji. Owszem, jeśli ma on wynieść zrazu 10 proc. miejsc obowiązkowo dla kobiet - nie mam nic przeciwko temu. To element słusznej walki ze skostniałymi elitami naukowymi.

Ale gdyby proponowano sztywne, wysokie parytety gwarantujące kobietom posady w rządzie czy parlamencie, protestowałabym. Bo to kwalifikacje, a nie płeć, powinny być najważniejszym kryterium. Jeśli zadekretujemy, że w jakimś gremium kobiety mają stanowić określony odsetek - może to przynieść więcej szkód niż pożytku. Pozycja tych wybranek będzie wciąż kwestionowana, będzie im się wypominać, że sukces zawdzięczają parytetom, a nie pracy i zdolnościom.

Szczególnie w polityce może to być obciążenie, bo tu przeciwnicy nie przebierają w argumentach. To, co miało być wsparciem, może stać się kulą u nogi.

Trzeba wybrać inną drogę. Kobiety mają gorzej na starcie. Będą aktywne zawodowo i bardziej czynne w życiu publicznym, jeżeli będą mogły same decydować o swojej drodze życiowej. I gdy będą mogły rozwijać się zawodowo. Dziś ich wybór jest ograniczony. Jeśli mają dzieci, ich szanse na aktywność poza domem gwałtownie maleją. Brakuje przedszkoli, żłobków, świetlic.

Bez infrastruktury wspomagającej matki w wychowywaniu dzieci nie dorobimy się społeczeństwa, w którym kobiety zyskają silną pozycję. O partnerstwie w rodzinie, gdzie kobieta i mężczyzna dzielą się domowymi obowiązkami, możemy tylko pomarzyć. A przecież to właśnie zawodowa emancypacja naszej płci sprzyja partnerskim relacjom, a to z kolei wpływa na stosunek Polaków do kobiet publicznie aktywnych.

Jeśli państwo nie zadba o matki, jeśli nie doczekamy się rewolucji w mentalności - parytety zdadzą się psu na budę.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':