http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szybcyśmy i martwi

Konrad Niklewicz
2009-06-23, ostatnia aktualizacja 2009-07-13 14:29

W 2008 r. Polska zajęła drugie miejsce w Unii Europejskiej pod względem liczby śmiertelnych ofiar wypadków drogowych. Gorzej jest tylko na Litwie

Polskie drogi - włącz się do akcji Gazety Wyborczej. Przyślij informację o niebezpiecznym miejscu, sprawdź jak jeżdżą inni, zobacz galerię krzyży polskich. Napisz do nas: listydogazety@gazeta.pl - więcej w serwisie specjalnym



To wyniki opublikowanego wczoraj raportu Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu. W 2008 r. na naszych drogach zginęło 5437 osób - 143 na milion mieszkańców. Na Litwie - 148. Na Węgrzech było 99 ofiar na milion, w Czechach - 104. Polskę wyprzedzają Rumunia (142) i Bułgaria (139), gdzie drogi są równie złe.

Na początku dekady kraje UE postanowiły zredukować liczbę ofiar o połowę do 2010 r. W Polsce nie ma jednak poprawy - w2001 r. zginęło 145 osób. Innym się udało. Francja w 2001 r. miała statystyki podobne do polskich (134). Dziś zeszła poniżej unijnej średniej (69) - głównie dzięki drakońskim przepisom. W 2007 r. nałożono tam aż 27 mln mandatów za wykroczenia drogowe (prawie 7 mln wyłapały fotoradary) na kwotę 883 mln euro. Najwyższe mandaty sięgają... 6800 euro.

Na Łotwie liczba ofiar śmiertelnych spadła o 43 proc. także dzięki ostrzejszym kontrolom i karom; np. za jazdę z 1 promilem alkoholu - 15 dni więzienia.

W roku 2008 na drogach całej UE zginęło aż 39 tys. osób. To jakby pochować mieszkańców miasta średniej wielkości. Czy Polska wypada tak źle, bo ma fatalne drogi i złe samochody? - Droga sama w sobie nie może być winna. Kierowcy muszą się dostosować do warunków - mówi "Gazecie" Maria Dąbrowska-Loranc z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. - To nadmierna prędkość jest przyczyną wypadków.

Autorzy raportu twierdzą jednak, że kluczowe znaczenie ma promocja aut o bezpiecznej konstrukcji. Oceniają, że przez ostatnie dziesięć lat 10,6 tys. osób uszło z życiem, bo miały wypadki w takich autach. U nas aż dwie trzecie aut ma ponad dziesięć lat i to wskaźnik dwukrotnie wyższy niż średnia UE. Według Komendy Głównej Policji 31 proc. wypadków to wynik niedostosowania prędkości; 24 proc. - nieustąpienia pierwszeństwa pojazdom; 8 proc. - nieustąpienia pierwszeństwa pieszym; 7 proc. - nieprawidłowego wyprzedzania. Aż 30 proc. wypadków powodują kierowcy aut służbowych, mimo że to mniej niż 5 proc. zarejestrowanych u nas pojazdów - ocenia stowarzyszenie Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego.

Dąbrowska-Loranc twierdzi, że sytuację poprawi ustawa fotoradarowa: - We Francji już w pierwszym roku obowiązywania podobnej ustawy liczba wypadków zmalała o20 proc. W Polsce byłoby to blisko tysiąc zabitych mniej. Prezydent Kaczyński skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Przewiduje ona bowiem natychmiastową wykonalność kary, ale nie zawiera jasnych rozwiązań co do trybu odwołania. Za zbyt dotkliwy prezydent uznał też przepis pozwalający sprzedać auto należące do kierowcy, który dobrowolnie nie zapłaci kary.

Mikołaj Karpiński, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury, jest optymistą: - Krajowy Program Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego zakłada ograniczenie liczby ofiar o połowę. Choć dopiero w 2013 r., czyli trzy lata później, niż zakładał plan Unii.

- Według wstępnych danych od stycznia do maja ofiar śmiertelnych było o ponad 450 mniej niż w porównywalnym okresie 2008r. - mówi Karpiński.

Więcej na ten temat na blogu autora

Polityczna historia byłego marszałka Sejmu, wicepremiera i dwukrotnego kandydata na prezydenta:

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 330 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów