Wczoraj białostocki sąd apelacyjny utrzymał w mocy wyrok i karę 4 lat wiezienia dla trzech braci za śmiertelne pobicie agresywnego sąsiada, recydywisty, który od lat terroryzował mieszkańców.
Zbigniew Ziobro powiedział, że występuje do prezydenta jako obywatel i europoseł a także jako były prokurator generalny -zaangażowany w sprawę i dokładnie znający materiał dowodowy.
Przypomniał, że napastnik 33 razy trafiał wcześniej do więzień za brutalne przestępstwa, miedzy innymi przeciwko zdrowiu i życiu. Był - jego zdaniem - człowiekiem bezwzględnym, który wielokrotnie udowodnił, ze realizuje swoje przestępcze zamiary.
Zbigniew Ziobro podkreślił, że skazani mężczyźni działali w obronie swoich bliskich i mieli prawo zareagować emocjonalnie w sytuacji gdy
policja odmówiła wparcia i nie przyjechała na wezwanie. "Mamy do czynienia z ludźmi, którzy nie tylko działali w pewnej desperacji, ale którzy byli dobrymi ojcami swoich rodzin, którzy utrzymywali te rodziny" - przekonywał Ziobro na specjalnej konferencji w Sejmie.
Były minister sprawiedliwości poinformował, ze zwróci się również do swojego następcy - ministra Andrzeja Czumy o wstrzymanie wykonania kary wiezienia do czasu rozpatrzenia przez prezydenta sprawy ułaskawienia.
Zbigniew Ziobro przypomniał, że jako minister sprawiedliwości podjął inicjatywę zmian w kodeksach karnych aby rozszerzyć prawo do obrony koniecznej.
Podkreślił, że tam gdzie państwo nie potrafi zagwarantować ludziom pewności obrony, tam mają oni - jego zdaniem - prawo skutecznie się bronić. Dodał, że osoba broniąca się nie zawsze jest profesjonalnie przygotowana do tego, by ważyć środki obrony.
Obrońca oskarżonych z Włodowa, mecenas Małgorzata Lubieniecka zapowiada kasację do Sadu Najwyższego.