Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Zielonogórska prokuratura od grudnia 2007 r. prowadzi śledztwo w sprawie nielegalnej inwigilacji przeciwników politycznych
PiS oraz dziennikarzy. Wszczęto je po wystąpieniu Janusza Kaczmarka, b. szefa
MSWiA w rządzie PiS, przed komisją ds. służb specjalnych. Opowiadał o wykorzystywaniu kilkudniowych podsłuchów operacyjnych osób niewygodnych rządowi Kaczyńskiego i ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze (na takie podsłuchy nie jest potrzebna zgoda sądu).
Zielonogórskie śledztwo jest tajne, ale wiadomo, że słowa Kaczmarka potwierdzili m.in. Jarosław Marzec (b. szef
CBŚ) i Konrad Kornatowski (b. komendant główny policji) Przesłuchano dziennikarzy, pracowników Sejmu, ministerstw, funkcjonariuszy służb specjalnych i policji. W najbliższym czasie zeznania złożą Ziobro i b. szef
ABW Bogdan Święczkowski.
Według źródeł "Gazety" dziś prokuratura chce zweryfikować, na ile
Jarosław Kaczyński jako premier był zorientowany w nielegalnych działaniach służb. - Postępowanie toczy się w sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom - mówi rzecznik zielonogórskiej prokuratury Kazimierz Rubaszewski.
Prokuratura nie chce potwierdzić dzisiejszego przesłuchania Kaczyńskiego, ale robią to politycy PiS. I zapewniają, że stawi się on na wezwanie.