http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Przećwiczyłam śmierć

Angelika Kuźniak
2009-06-21, ostatnia aktualizacja 2009-06-18 18:17

Zawsze, kiedy stoję przed fotografem, kiedy mówi: w prawo, w lewo, uśmiech, nie uśmiechać się, jego słowa, nawet jeśli wymawiane szeptem, zmieniają się w krzyk rumuńskich oficerów bezpieki. Rozmowa z pisarką Hertą Müller

Herta Muller
Fot. Anna Bedyńska / AG
Herta Muller
Herta Muller
Fot. Anna Bedyńska / AG
Herta Muller
RAPORTY
Pozwoliła pani zrobić sobie tylko dwa zdjęcia.

- Bo to trudne dla mnie.

Zawsze, kiedy stoję przed fotografem, kiedy mówi: w prawo, w lewo, uśmiech, nie uśmiechać się, jego słowa, nawet jeśli wymawiane szeptem, zmieniają się w krzyk rumuńskich oficerów bezpieki. Przesłuchań Securitate, rumuńskiej służby bezpieczeństwa, się nie zapomina. Zamiast drzew, na tle których fotograf chce mi zrobić zdjęcia, widzę ciemny pokój i błysk flesza. Tracę oddech. Zdarza się, że płaczę.

Zresztą zdjęcia nigdy nie były dla mnie czymś szczególnie miłym.

Nawet te z dzieciństwa?

- Nawet te.

Fotograf przyjeżdżał do naszej wioski w dni świąteczne. Matka mnie czesała. Myślę, że te zdjęcia mówią więcej o niej niż o mnie. Kiedy na przykład mam na nich krzywy przedziałek, ale oba warkocze zaczynają się na jednakowej wysokości, wiem, że ojciec poprzedniego dnia był tylko podpity.

Są też takie, na których moje warkocze i przedziałek są krzywe, moja twarz przesunięta, a głowa wygląda jak spłaszczona. To oznaczało, że poprzedniego wieczora mój ojciec był tak pijany, że kolana mu się uginały, i groził matce nożem. Wtedy mówiła do mnie, że jestem dla niej kulą u nogi, że przeze mnie nie może się rozwieść.

Na innych przedziałek i warkocze są proste i symetryczne. Więc ojciec wrócił do domu trzeźwy. Wtedy matka potrafiła mnie nawet lubić. Ale tych zdjęć jest niewiele.

Czesząc mnie, często płakała.

A pani razem z nią.

- Tak, choć powód był inny. Ona płakała przez męża pijaka. Ja płakałam, bo chciałam mieć mamę. Byłam dla niej czymś drugorzędnym. Wysyłała mnie na strych do wędzarni. Dawała mi wielki nóż i kazała odkroić kawałek szynki. Miałam kilka lat. Wchodziłam po schodach i myślałam: dlaczego ona się nie boi, że się pokaleczę. Czasem zostawałam na strychu długo, miałam nadzieję, że zainteresuje się, czemu nie wracam. Ale nigdy się nie zainteresowała. Kiedy w końcu stawałam w drzwiach kuchni, bez słowa brała szynkę i nóż.

Chciałam wtedy zrozumieć, dlaczego należę właśnie do matki i ojca, skoro oni nie potrafią być moimi rodzicami.

Spłodził mnie po II wojnie światowej esesman, który wrócił do domu.

"A wrodziłam się w stalinizm". Często to pani powtarza.

- Urodziłam się w roku, w którym Stalin umarł. W niemieckiej wiosce w rumuńskim Banacie. Ojciec opowiadał o wojnie jak o największej przygodzie swego życia. Kiedy był pijany, śpiewał nazistowskie pieśni.

Pamiętam jego błyszczące buty. Zawsze, zanim wyszedł z domu, pluł na nie i rozcierał ślinę szmatką.

Jako dziecko nie przywiązywałam do tego szczególnej wagi. Śliną smarowałam miejsce ugryzione przez komara, otarte łokcie i kolana. Oślinionym palcem ścierałam plamy na rajstopach albo brud ze skóry. Ślina była dobra na wszystko.

Potem, kiedy byłam już w gimnazjum i na studiach w Timiszoarze, przeczytałam o drylu w SS. Czytałam Paula Celana, jego wiersz o Auschwitz "Fuga śmierci", patrzyłam na mojego ojca plującego na buty i myślałam: nauczył się tego u nazistów.

Poszedł do wojska, jak miał 17 lat, służył w SS. Kiedy ja miałam 17 lat, pomyślałam, że znalazłam się w podobnej sytuacji, w dyktaturze.

Źródło: Duży Format
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    95 głosów

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją