O stanowisko komisarza UE ubiega się trzech kandydatów, z których każdy jest europosłem: Janusz Lewandowski, Danuta Hübner oraz Jacek Saryusz-Wolski. Wbrew oświadczeniu Dowgielewicza inni politycy PO wskazywali, że w grze pozostaje cała ta trójka, a o tym, kto ostatecznie zostanie wybrany, zdecyduje podział tek w Komisji Europejskiej. To z kolei jest uzależnione od zabiegów polskiej delegacji w sprawie wyboru Jerzego Buzka na szefa Parlamentu Europejskiego.
W Radiu TOK FM szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak twierdził, że Dowgielewicz się "trochę pospieszył", bo dobiera się człowieka do teki, a nie odwrotnie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w grę wchodzi rzeczywiście Janusz Lewandowski, bo Polsce zależy przede wszystkim na stanowisku komisarza odpowiadającego za gospodarkę.
Dowgielewicz tłumaczył wczoraj, że między tym, co mówi Nowak, a co on, "absolutnie nie ma rozbieżności", bowiem jest trzech kandydatów na komisarza i najpoważniejszym z nich jest Janusz Lewandowski.
- Myślę, że ta deklaracja pokazała bardzo jasno intencje rządu dotyczące tego, że chcemy uzyskać ważną tekę gospodarczą w nowej Komisji Europejskiej - dodał. Jego zdaniem dziennikarze "nadmiernie uprościli jego przesłanie, a on trochę w pośpiechu przekazał informacje". Dowgielewicz oraz politycy PO powtarzają, że absolutnym priorytetem jest ubieganie się o wybór Jerzego Buzka na szefa Parlamentu Europejskiego, i według szefa UKIE decydujące w tej rozgrywce będą najbliższe dni.
Źródło: Gazeta Wyborcza