Uzgodnione wczoraj w Brukseli przez szefów dyplomacji krajów US stanowisko wobec Kuby Unia ogłosi na jutrzejszym szczycie. Wbrew naciskom Hiszpanii znajdzie się w nim zdanie, że Unia jest "poważnie zaniepokojona brakiem postępu w dziedzinie praw człowieka, zwłaszcza w sferze praw obywatelskich i reform politycznych". Bruksela wezwie też reżim do "bezwarunkowego zwolnienia wszystkich więźniów politycznych".
Nowe stanowisko UE nie przewiduje żadnych nowych sankcji. W czasie wizyt na Kubie unijni politycy mają się spotykać "z pokojową opozycją demokratyczną, zawsze wtedy, gdy uznają to za stosowne". Pytany co to dokładnie znaczy, minister spraw zagranicznych Czech Jan Kohout wyjaśnił: - Spotkania z opozycją powinny być zawsze priorytetem.
Takie stanowisko UE to porażka Kuby. Szef kubańskiego
MSZ Bruno Rodriguez domagał się w poniedziałek w Luksemburgu bezwarunkowego wznowienia normalnych stosunków z jego krajem. Żądał tez wycofania się z wszelkiej krytyki pod adresem Hawany. To również porażka dyplomacji Hiszpanii, która od lat stara się o zrewidowanie krytycznego stanowiska UE i uznania Kuby za normalnego partnera.
Hiszpański minister spraw zagranicznych Miguel Angel Moratinos ponownie wezwał UE "do nasilenia spokojnego i konstruktywnego dialogu" z Kubą. Według niego Unia "nie może pozostać w tyle wobec nowej postawy prezydenta
USA Baracka Obamy". Minister przemilczał jednak fakt, że prezydent Obama nadal domaga się się wprowadzenia na wyspie demokracji.
Kubańska opozycja demokratyczna uważa stanowisko Brukseli za zbyt łagodne. Elizardo Sanchez, przewodniczący komitetu obrony praw człowieka w Hawanie, skrytykował UE za to, że europejską wizję "wciąż dyktuje błędna polityka rządu Hiszpanii ugłaskiwania dyktatury". - Rok temu Unia zapowiedziała, że oceni skuteczność dialogu z dyktaturą, a ta przecież okazała się zerowa - oświadczył.