http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Siedem ofiar walk ulicznych w Teheranie

Jacek Pawlicki, PAP
2009-06-16, ostatnia aktualizacja 2009-06-16 09:36

W Teheranie polała się krew. Według państwowego radia w ulicznych starciach w poniedziałek zginęło co najmniej siedem osób. Jest wielu rannych

Wersja oficjalna wygląda następująco: Służby bezpieczeństwa musiały zareagować, bo "agresywnie zachowująca się grupa zamierzała zaatakować posterunek wojskowy a także zniszczyć mienie publiczne na teherańskim placu Azadi". O co najmniej siedmiu ofiarach śmiertelnych informuje także CNN.

Właśnie niedaleko miejsca w którym służby bezpieczeństwa krwawo rozprawiły się z manifestantami, wcześniej zebrało się według różnych ludzi od 100 tys. do 1,5 mln manifestantów. - Ahmadi, Ahmadi, w końcu tygodnia cię już tu nie będzie - wołali do prezydenta Ahmadineżada zwolennicy kandydata opozycji na prezydenta Mira Husajna Musawiego.

We wtorek władza rozprawiała się także z przeciwnikami Ahmadineżada. Policja aresztowała jednego z głównych reformatorów, byłego wiceprezydenta kraju Mohammada Alego Abtahiego. Dzień wcześniej miał zostać aresztowany także inny zwolennik zmian - Sajed Hadżdżarian, związany z umiarkowanym kandydatem Mirem Husajnem Musawim, który przegrał wybory -

Starcia pomiędzy policją a opozycjonistami, twierdzącymi, że władze sfałszowały wyniki wyborów prezydenckich trwają w Teheranie od niedzieli. Według oficjalnych danych, w wyborach zwyciężył Mahmud Ahmadineżad. Musawi domaga się ponownego głosowania. Zarówno resort spraw wewnętrznych Iranu jak i Ahmadineżad kategorycznie odrzucili zarzuty w sprawie jakichkolwiek nieprawidłowości wyborczych.

Sytuacja w Iranie niepokoi cały świat. O powstrzymanie się od stosowania przemocy wobec kwestionujących wybory prezydenckie manifestantów w Teheranie zaapelowali wczoraj ministrowie spraw zagranicznych 27 krajów UE. - Mam pełen szacunek dla wszystkich protestujących irańskich obywateli, którzy pokazali niezadowolenie i pokojowo manifestują - mówiła unijna komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner. - Mam nadzieję, że służby bezpieczeństwa powstrzymają się od przemocy - dodała.

"Głębokie zaniepokojenie" sytuacją w Iranie wyraził wczoraj także prezydent USA Barack Obama . Wezwał ono do poszanowania "uniwersalnych wartości", takich jak "proces demokratyczny, wolność słowa i możliwość pokojowego wyrażania rozbieżnych opinii".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':