Wersja oficjalna wygląda następująco: Służby bezpieczeństwa musiały zareagować, bo "agresywnie zachowująca się grupa zamierzała zaatakować posterunek wojskowy a także zniszczyć mienie publiczne na teherańskim placu Azadi". O co najmniej siedmiu ofiarach śmiertelnych informuje także CNN.
Właśnie niedaleko miejsca w którym służby bezpieczeństwa krwawo rozprawiły się z manifestantami, wcześniej zebrało się według różnych ludzi od 100 tys. do 1,5 mln manifestantów. - Ahmadi, Ahmadi, w końcu tygodnia cię już tu nie będzie - wołali do prezydenta Ahmadineżada zwolennicy kandydata opozycji na prezydenta Mira Husajna Musawiego.
We wtorek władza rozprawiała się także z przeciwnikami Ahmadineżada. Policja aresztowała jednego z głównych reformatorów, byłego wiceprezydenta kraju Mohammada Alego Abtahiego. Dzień wcześniej miał zostać aresztowany także inny zwolennik zmian - Sajed Hadżdżarian, związany z umiarkowanym kandydatem Mirem Husajnem Musawim, który przegrał wybory -
Starcia pomiędzy policją a opozycjonistami, twierdzącymi, że władze sfałszowały wyniki wyborów prezydenckich trwają w Teheranie od niedzieli. Według oficjalnych danych, w wyborach zwyciężył Mahmud Ahmadineżad. Musawi domaga się ponownego głosowania. Zarówno resort spraw wewnętrznych Iranu jak i Ahmadineżad kategorycznie odrzucili zarzuty w sprawie jakichkolwiek nieprawidłowości wyborczych.
Sytuacja w Iranie niepokoi cały świat. O powstrzymanie się od stosowania przemocy wobec kwestionujących wybory prezydenckie manifestantów w Teheranie zaapelowali wczoraj ministrowie spraw zagranicznych 27 krajów UE. - Mam pełen szacunek dla wszystkich protestujących irańskich obywateli, którzy pokazali niezadowolenie i pokojowo manifestują - mówiła unijna komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner. - Mam nadzieję, że służby bezpieczeństwa powstrzymają się od przemocy - dodała.
"Głębokie zaniepokojenie" sytuacją w Iranie wyraził wczoraj także prezydent
USA Barack Obama . Wezwał ono do poszanowania "uniwersalnych wartości", takich jak "proces demokratyczny, wolność słowa i możliwość pokojowego wyrażania rozbieżnych opinii".