Do kontraktu dochodzi pokaźna pensja. Według źródeł "Gazety" Piński będzie miesięcznie zarabiał 25 tys. zł brutto plus 20 proc. premii. Oficjalnie
telewizja nie potwierdza tych kwot, traktując je jako poufne.
Szefem Agencji Informacji (nadzoruje wszystkie programy informacyjne
TVP) Piński został tydzień temu, tuż po wyborach do Parlamentu Europejskiego i po przedłużeniu przez radę nadzorczą prezesury Piotra Farfała o kolejne trzy miesiące.
Według naszych informacji TVP podpisała z Pińskim superumowę - na czas nieokreślony, z wysoką pensją i prawem do rocznej odprawy. Takie umowy ma tylko kilka osób w telewizji. - To wyjątkowo dobre warunki jak na fatalną sytuację finansową spółki - mówi "Gazecie" jeden z dyrektorów TVP. I przypomina, że Farfał nie chce wypłacić wysokich odpraw zwolnionym przez siebie dyrektorom (zatrudnionym przez poprzedniego prezesa Andrzeja Urbańskiego).
Piński przyszedł do telewizji w lutym z tygodnika "Wprost". Nie miał żadnego doświadczenia telewizyjnego, ale od razu został szefem najważniejszego serwisu informacyjnego - "Wiadomości".
W cztery miesiące zrujnował wiarygodność tego programu. Uczynił z niego tubę partii Libertas, z której list startowali w wyborach do Parlamentu Europejskiego polityczni przyjaciele prezesa Farfała. "Wiadomości" nie mogły nawet podawać wyników przedwyborczych sondaży, by widzom nie przypominać, że Libertas nie ma żadnych szans (na uzyskanie 1-proc. poparcia).
Piński wyrzucił prowadzącą "Wiadomości" Hannę Lis, gdy nie zgodziła się na zmianę tekstu zapowiedzi jednego z materiałów. W TVP znaleźli za to pracę koledzy Pińskiego z "Wprost", wśród nich jego starszy brat.
Starcia i ranni w Teheranie. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: