Aleksandra Pezda: Darmowe studia tylko na jednym kierunku, za dodatkowe fakultety trzeba będzie zapłacić. To dobry pomysł?
Prof. Kazimierz Stępień: Poszedłbym jeszcze dalej - konstytucyjny zapis o bezpłatnych studiach powinien być zniesiony. Studiów bezpłatnych nie ma, ponieważ płaci za nie całe społeczeństwo. Także ci wszyscy, którzy nie dostali się na studia stacjonarne, niekoniecznie dlatego, że są mniej zdolni, ale np. dlatego, że skończyli gorszą szkołę, pochodzą z nieco gorszych środowisk. Dlatego powinno się wprowadzić czesne za studia. Uznaję jednak obowiązek państwa we wspieraniu edukacji społeczeństwa. Dlatego te same pieniądze, które w tej chwili przeznaczamy na finansowanie studiów, powinny posłużyć do rozbudowania systemu stypendiów i kredytów dla studentów.
Odpłatność za drugi kierunek studiów to pierwszy krok w tym kierunku?
- Tak sądzę. To przecież rozsądne założenie, że jeżeli student blokuje komuś miejsce na kierunku, który studiuje jako drugi, powinien za to płacić. Znam oczywiście argumenty, że można zmienić studia, aby być lepiej przygotowanym do pracy. Ale uważam, że rachunki za pomyłki i wybory każdy powinien płacić sam. A jeżeli student nie wie, co ma studiować, niech płaci za swoje poszukiwania.
Ale jest i tak, że to rynek pracy wymusza na studentach wielokierunkowość. Żeby zdobyć dobrą pracę, muszą pokazać pracodawcy kilka dyplomów.
- Wobec tego pracodawcy powinni wymusić zmiany programów nauczania. W tej chwili dramatycznie brakuje absolwentów kierunków ścisłych i technicznych, a przecież nikt nie kwestionuje, że politechniki dają złe przygotowanie. Ze zdumieniem przeczytałem w "Gazecie", że największym wydziałem Uniwersytetu Warszawskiego jest dziennikarstwo z politologią z 7 tys. studentów. To jasne, że ci absolwenci muszą zdobyć drugi dyplom, żeby znaleźć pracę. Ale znowu - za swoje wybory każdy odpowiada sam.
Czy to nie lepiej, żeby absolwenci byli wszechstronnie rozwinięci?
- Czy studiowanie po łebkach kilku kierunków to prawdziwy rozwój? Tak masowe zjawisko multistudiowania jest dla mnie zaskoczeniem. W czasach, kiedy ja studiowałem, utrzymanie się na dwóch fakultetach było niezwykle trudne.
Co będzie, jeśli studenci multikierunkowcy zapłacą za kolejne fakultety? Wcale nie przybędzie miejsc na uczelniach, zmieni się tylko płatnik.
- Brutalnie mówiąc - tak będzie. Jeśli zdeterminowany student zapłaci za swój dodatkowy kierunek, po prostu ulży państwu. Ale wtedy - co podkreślam - należy te fundusze przełożyć na lepsze dofinansowanie tych studentów, którzy potrzebują takiej pomocy, albo tych, którzy na nią po prostu z powodu dobrych wyników zasługują. To jednak tylko wstęp i marginalny problem. Prędzej czy później czeka nas głębsza reforma całego systemu finansowania studiów.
Źródło: Gazeta Wyborcza