Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Projekt nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym minister nauki
Barbara Kudrycka oddała wczoraj do konsultacji i umieściła na stronie internetowej ministerstwa. - Państwa nie stać na to, żeby finansować każdemu chętnemu studiowanie kilku kierunków - komentowała.
Projekt, o którym jako pierwsza napisała w sobotę "Gazeta", zakłada m.in. odpłatność za drugi kierunek studiów. Każdy student od 2010 r. ma mieć prawo tylko do jednego kierunku za darmo (plus jeden semestr na ewentualne zmiany), za pozostałe będzie musiał zapłacić. Cena może być taka jak dzisiaj za
studia zaoczne (np. prawo na UW - 7 tys. zł rocznie). 10 proc. najlepszych studentów na każdej uczelni będzie miało możliwość studiowania drugiego fakultetu za darmo.
Ministerialny pomysł wywołał burzę. Posłowie
PiS zwołali konferencję. Projekt Kudryckiej nazwali pierwszym krokiem do płatnych studiów. - Portfel studenta zawsze jest za cienki, teraz będzie jeszcze cieńszy - mówił poseł Adam Hofman.
W projekcie ministerstwo umieściło jeszcze pomysł, aby uczelnie mogły bez zbędnych formalności otwierać nowe
kierunki studiów (teraz muszą czekać na opinię Państwowej Komisji Akredytacyjnej). Warunek - nie będą mogły zwiększać ogólnej liczby studentów. Chyba że za zgodą ministra nauki.
Studia - płatne. Ale studentom musimy pomagać. Rozmowa z prof. Kazimierzem Stępniem Aleksandra Pezda: Darmowe studia tylko na jednym kierunku, za dodatkowe fakultety trzeba będzie zapłacić. To dobry pomysł? Prof. Kazimierz Stępień: Poszedłbym jeszcze dalej - konstytucyjny zapis o bezpłatnych studiach powinien być zniesiony. Studiów bezpłatnych nie ma, ponieważ płaci za nie całe społeczeństwo. Także ci wszyscy, którzy nie dostali się na studia stacjonarne, niekoniecznie dlatego, że są mniej zdolni, ale np. dlatego, że skończyli gorszą szkołę, pochodzą z nieco gorszych środowisk. Dlatego powinno się wprowadzić czesne za studia. Uznaję jednak obowiązek państwa we wspieraniu edukacji społeczeństwa. Dlatego te same pieniądze, które w tej chwili przeznaczamy na finansowanie studiów, powinny posłużyć do rozbudowania systemu stypendiów i kredytów dla studentów.
Odpłatność za drugi kierunek studiów to pierwszy krok w tym kierunku? - Tak sądzę. To przecież rozsądne założenie, że jeżeli student blokuje komuś miejsce na kierunku, który studiuje jako drugi, powinien za to płacić. Znam oczywiście argumenty, że można zmienić studia, aby być lepiej przygotowanym do pracy. Ale uważam, że rachunki za pomyłki i wybory każdy powinien płacić sam. A jeżeli student nie wie, co ma studiować, niech płaci za swoje poszukiwania.
Ale jest i tak, że to rynek pracy wymusza na studentach wielokierunkowość. Żeby zdobyć dobrą pracę, muszą pokazać pracodawcy kilka dyplomów. - Wobec tego pracodawcy powinni wymusić zmiany programów nauczania. W tej chwili dramatycznie brakuje absolwentów kierunków ścisłych i technicznych, a przecież nikt nie kwestionuje, że politechniki dają złe przygotowanie. Ze zdumieniem przeczytałem w"Gazecie", że największym wydziałem Uniwersytetu Warszawskiego jest dziennikarstwo z politologią z 7 tys. studentów. To jasne, że ci absolwenci muszą zdobyć drugi dyplom, żeby znaleźć pracę. Ale znowu - za swoje wybory każdy odpowiada sam.
Czy to nie lepiej, żeby absolwenci byli wszechstronnie wyedukowani? - Czy studiowanie po łebkach kilku kierunków to prawdziwy rozwój? Tak masowe zjawisko multistudiowania jest dla mnie zaskoczeniem. Kiedy ja studiowałem utrzymanie się na dwóch fakultetach było niezwykle trudne.
Co będzie, jeśli studenci multikierunkowcy zapłacą za kolejne fakultety? Wcale nie przybędzie miejsc na uczelniach, zmieni się tylko płatnik. - Brutalnie mówiąc - tak będzie. Jeśli zdeterminowany student zapłaci za swój dodatkowy kierunek, po prostu ulży państwu. Ale wtedy - co podkreślam - należy te fundusze przełożyć na lepsze dofinansowanie tych studentów, którzy potrzebują takiej pomocy, albo tych, którzy na nią po prostu z powodu dobrych wyników zasługują. To jednak tylko wstęp i marginalny problem. Prędzej czy później czeka nas głębsza reforma całego systemu finansowania studiów.
* Prof. Kazimierz Stępień - przewodniczący Rady Nauki przy Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego Pomysł Ministerstwa Nauki jest do niczego. Rozmowa z prof. Łukaszem A. Turskim* Aleksandra Pezda: Czy to źle, że studenci zaliczają po kilka kierunków studiów naraz? Prof. Łukasz A. Turski: To zjawisko jest pochodną absurdalnego systemu studiów i fiksacji na kształcenie zawodowe. Od naszego studenta wymaga się, żeby od początku wiedział, czy chce skończyć uczelnię jako fizyk, czy jako ginekolog. Większość tego nie wie, musi próbować sił na wielu kierunkach. W anglosaskim systemie, który w końcu ma sukcesy, podejmowaliby tę decyzję dopiero po kilku latach na uczelni, kiedy się już dowiedzą, o co im naprawdę chodzi.
Nie trzeba więc ograniczać multistudiowania? - Uważam to za jakiś zastępczy, marginalny problem. Problemem polskich studentów nie jest to, że co dziesiąty student blokuje im miejsce na bezpłatnych kierunkach. Problem do rozwiązania jest taki: co zrobić, żeby każdy, kto jest do tego zdolny (bo nie każdy przecież musi kończyć studia), mógł studiować, niezależnie od sytuacji materialnej. Jak skończyć z tą niesprawiedliwością, że 40 proc. studentów dostaje ten przywilej za darmo, a 60 proc. płaci za studia na zazwyczaj gorszych uczelniach niepublicznych? W cywilizowanych państwach te proporcje są odwrotne.
Ministerstwo jednak liczy, że multikierunkowcy zwolnią miejsca na uczelniach publicznych dla tych, którzy mieli na nie mniejsze szanse. - Ależ w ogóle nie o to chodzi! Nigdzie na świecie uczelnie nie utrzymują się wyłącznie z czesnego! To rozwiązanie po prostu przyniesie krótkotrwałe, drobne oszczędności budżetowe i pewnie takie ma tylko zadanie. Projekt ministerstwa nie poprawi sytuacji młodzieży ani trochę. Za to już wywołał niepotrzebną, upolitycznioną dyskusję: płacić za studia czy nie? I znowu na długi czas zablokuje konieczną, fundamentalną dyskusję o zmianie systemu finansowania uczelni.
Trzeba wreszcie się zastanowić nad tym, jak wprowadzić powszechne studia polegające na tym, że wszyscy za nie płacą, ale odpowiedni system finansowy umożliwia młodzieży niezamożnej studiowanie.
* Prof. Łukasz A. Turski - wykładowca, fizyk z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i Uniwersytetu Kardynała Wyszyńskiego