http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Teheran się burzy

Ludwika Włodek-Biernat, Teheran
2009-06-16, ostatnia aktualizacja 2009-06-15 20:26

Kolejny dzień protestów irańskiej opozycji
Kolejny dzień protestów irańskiej opozycji
Fot. DARIO PIGNATELLI REUTERS

Oddajcie nasze głosy! - krzyczał wczoraj w Teheranie gigantyczny tłum zwolenników Mira Husajna Musawiego. Wieczorem w starciach z milicją islamską zginęła co najmniej jedna osoba. Według irańskiego radia ofiar może być nawet siedem.

Tłumy zwolenników Mira Husajna Musawiego na placu Wolności w Teheranie. To na tym placu zakończył się wczoraj gigantyczny wiec tych, którzy oskarżają władze o sfałszowanie wyborów prezydenckich
Fot. Ben Curtis AP
Tłumy zwolenników Mira Husajna Musawiego na placu Wolności w Teheranie. To na...
Ciężko ranny mężczyzna leży na bagażniku taksówki
Fot. AP
Ciężko ranny mężczyzna leży na bagażniku taksówki
Jeden z rannych uczestników demonstracji
Fot. Vahid Salemi AP
Jeden z rannych uczestników demonstracji
Ranny uczestnik antyprezydenckiej demonstracji
Fot. Ben Curtis AP
Ranny uczestnik antyprezydenckiej demonstracji
Według niektórych źródeł w poniedziałkowej manifestacji wzięło udział ponad milion osób
Fot. REUTERS TV REUTERS
Według niektórych źródeł w poniedziałkowej manifestacji wzięło udział ponad...
"Ahmadi, Ahmadi, w końcu tygodnia cię tu nie będzie!" - krzyczał tłum do prezydenta Mahmuda Ahmadineżada, który miał zdecydowanie wygrać z Musawim piątkowe wybory.

Nikt nie wie, ilu ludzi było wczoraj w alei Rewolucji. Jedni mówili o 100 tys., inni o kilkuset tysiącach, a niektóre agencje - powołując się na źródła w policji - nawet o 1,5-2 mln! - Czegoś takiego nie widzieliśmy od czasu rewolucji w 1979 r. - mówili teherańczycy.

Ludzie nie przestraszyli się zakazu demonstracji i gróźb władz, że użyją siły, jeśli do niej dojdzie. Nie przejęli się plotką, że ludzie Musawiego odwołali protesty.

- Żona Musawiego powiedziała na spotkaniu ze studentami, by dziś nie przychodzili, bo to niebezpieczne. Wezwała, by przyjść we wtorek do mauzoleum Chomeiniego - powiedziała mi Szabnam, do której z tą informacją zadzwoniła koleżanka.

Aleję Rewolucji aż do placu o tej samej nazwie na przestrzeni kilku kilometrów wypełnił tłum kobiet i mężczyzn, młodszych i starszych, często z dziećmi, którzy nie chcą pogodzić się z porażką Musawiego. Są przekonani, że to Musawi wygrał, i zarzucają Ahmadineżadowi fałszerstwo (głosy liczyło podległe prezydentowi MSW).

- Pokaż te swoje 24 mln! - wrzeszczał tłum. Tyle osób miało zagłosować na prezydenta, pod którego rządami kraj mający przebogate złoża ropy i gazu pogrąża się w zapaści gospodarczej. Ostatniej zimy ludzie umierali w wychłodzonych mieszkaniach na północy kraju, bo władze nie dostarczały gazu do ogrzania domów.

Wczoraj ludzie krzyczeli do siebie: - Engelob, Engelob, jedźcie na Engelob!. Engelob to po persku rewolucja.

Kilkaset metrów przed placem Rewolucji nasz samochód utknął w korku i dalej trzeba było iść pieszo. Ze wszystkich stron do rzeki ludzi dołączały się kolejne grupy z zielonymi opaskami (kolor kampanii Musawiego), chustami, plakatami. Gęstniejący tłum zaczął krzyczeć: "Allahu Akbar!" (Bóg jest wielki), "Chomeini, gdzie jesteś! Musawi jest sam!", "Iran nie zginie!" oraz "Widziałeś aureolę nad głową, a nie widziałeś naszych głosów!". To aluzja do opowieści Ahmadineżada, że podczas wystąpienia w ONZ nad jego głową pojawiła się aureola, co miałoby potwierdzać, że jest on wcieleniem zaginionego imama Mahdiego, na którego czekają szyici.

Przechodząc obok policji, tłum skandował: "Policja z nami!" i "Lubimy wasz zielony kolor!" (ciężkozbrojni policjanci mają zielone mundury).

Tym razem policja nie reagowała. Wydawało się, że jest jej zbyt mało, by walczyć z tak ogromną liczbą ludzi. Dopiero po zakończeniu demonstracji policjanci starli się z demonstrantami. Gdy tłum zaczął szturmować budynek ochotniczej milicji islamskiej, ta odpowiedziała ogniem, zabijając jedną osobę. Świadkowie mówili też o strzałach w trzech dzielnicach.

- Jestem gotowy na nowe wybory. Głosy ludzi są ważniejsze niż Musawi czy ktokolwiek inny - mówił do tłumu kilka godzin przed tragedią Musawi.

Na demonstrację przybył też inny przegrany wyborów Mehdi Karrubi oraz Mohammad Chatami, który przed Ahmadineżadem był przez osiem lat prezydentem. Na ich widok tłum zaczął skandować: "Musawi i Karrubi razem, razem!".

Wcześniej Chatami ogłosił, że weźmie udział w pokojowych protestach. Jego brat poinformował, że były prezydent chce powtórzenia wyborów. - Będziemy kontynuować nasze protesty aż wyniki wyborów zostaną anulowane. Ludzie poszli głosować i zostali oszukani - mówił brat Chatamiego.

Na razie wywalczyli tyle, że Ali Chamenei - Najwyższy Przywódca i faktyczny władca kraju popierający Ahmadineżada - nakazał zbadać zarzuty o fałszerstwa. - Wszystko musi odbywać się na drodze legalnej - ostrzegł przy okazji zwolenników Musawiego.

Unia Europejska zaapelowała o powstrzymanie się od przemocy wobec demonstrantów i wyraziła nadzieję, że zostaną sprawdzone wszystkie skargi o fałszowanie wyborów.

Podobnie mówił brytyjski premier Gordon Brown i władze USA, a Francja i Niemcy wezwały irańskich ambasadorów. - Podejrzenia o fałszerstwa muszą być jak najszybciej wyjaśnione - mówił rzecznik niemieckiego rządu Thomas Steg.

Z powodu protestu Ahmadineżad przełożył wczorajszą wizytę w Moskwie odwołał dzisiejsze wystąpienie w Szirazie.

Dziś ma być strajk zwolenników Musawiego. MSW zapowiedziało, że zapowiedziany na wtorek wiec przy grobie ajatollaha Chomeiniego jest nielegalny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':