Ludwika Włodek-Biernat: Przed wyborami zamierzałaś głosować na Mahmuda Ahmadineżada. Czy teraz, widząc, co się dzieje, nie masz wątpliwości?
Irańska dziennikarka, która prosiła o anonimowość: Wręcz przeciwnie. W czasie kampanii Ahmadineżad powiedział dokładnie to, co ludzie wiedzą i myślą od dawna. Rodzina Haszemiego Rafsandżaniego jest jak skorumpowany, potężny kartel. Więc Musawi, człowiek korzystający z poparcia Rafsandżaniego nie może być uczciwy.
A wynik jest uczciwy?
- Tak. Nie było żadnego fałszowania. Musawi jest niepoważny. Ogłupia ludzi, mówiąc im, że wygrał wybory. Prowadzi ich na demonstracje, przez co zginęło już kilku studentów. A odpowiedzialność za te tragedie spada na Musawiego, który zachowuje się nieodpowiedzialne. Owszem, Teheran może sobie myśleć, że to Musawi ma większość, ale Teheran to tylko stolica. W całym kraju jest inaczej.
Dlaczego uważasz, że Ahmadineżad jest lepszym prezydentem, niż mógłby być Musawi?
- Bo nie jest tak skoncentrowany na Teheranie. Jeździ po całym kraju, buduje drogi, szpitale. Dziś nasz gospodarka nie jest w najlepszym stanie, ale w porównaniu ze światem pogrążonym w kryzysie i tak ma się dobrze.
A polityka obyczajowa Ahmadineżada, patrole pilnujące, czy kobiety nie mają chustek zbyt zsuniętych na tył głowy, podoba ci się?
- Gdy Musawi był premierem, mężczyźni nie mogli nosić krótkich rękawów. To konserwatysta i nie sądzę, żeby zbytnio się zmienił. A Ahmadineżad dba przynajmniej o prostych ludzi.
A co sądzisz o polityce zagranicznej Ahmadineżada?
- Polityka zagraniczna w ogóle nie zależy od prezydenta. Decyduje o niej tylko i wyłącznie najwyższy przywódca Ali Chamenei. Jeśli Musawi zostałby prezydentem, w tej dziedzinie nic by się nie zmieniło.
Źródło: Gazeta Wyborcza