http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy bogaty wejdzie do Królestwa Niebieskiego?

Z abp Józefem Życińskim rozmawia Aleksandra Klich
2009-06-16, ostatnia aktualizacja 2009-06-15 11:22

Dlaczego anioł w dzień zwiastowania nie powiedział Maryi: "Marysiu, jedną willę będziesz miała w Nazarecie, drugą w Egipcie, na wszelki wypadek, jakby trzeba było uciekać przed Herodem, a trzecią w Jerozolimie. O sprzątaczki i kucharki też się nie martw. Wszystko załatwione"? - pyta arcybiskup lubelski, filozof przyrody

Arcybiskup lubelski Józef Życiński
Fot. Iwona Burdzanowska
Arcybiskup lubelski Józef Życiński
Aleksandra Klich: W rodzinie księdza biskupa rozmawiało się o pieniądzach?

Józef Życiński: Tak, bo zwykle ich brakowało. Byliśmy biedni, mój ojciec, kolejarz, umarł, gdy miałem 13 lat. Pamiętam, jak mama opowiadała, że była wtedy taka bieda, że gdy przyszedł do domu Żyd Icek, a babcia przygotowywała na obiad solone kartofle, to zapanowała konsternacja: czy w geście chrześcijańskiej miłości zaprosić go do stołu, czy raczej nie, bo jedzenia było tak mało. Sprawa rozwiązała się sama - gdy ziemniak spadł ze stołu, wygłodniały Icek go porwał i uciekł.

Okrutne.

- Potem też było ciężko. Żeby skończyć liceum w Piotrkowie, udzielałem korepetycji. Ale gdy poszedłem do seminarium w Krakowie, pieniądz przestał być dla mnie czymś istotnym.

Kościół wziął księdza pod opiekę?

- Do seminarium zgłosił się pewien inżynier, którego jedyna córka zginęła w wypadku. Oboje z żoną stwierdzili, że chcą co miesiąc łożyć na utrzymanie przyszłego księdza. Przełożeni wytypowali mnie. To był piękny gest tych ludzi. Nie żyją już, codziennie się za nich modlę.

Na co biskup wydaje pensję?

- Z kurii pensji nie dostaję. KUL, gdzie mam wykłady, płaci mi na konto.

I co ksiądz kupuje?

- Głównie książki. Płacę kartą. Ale z tymi książkami jest pewien kłopot. Coraz mniej czasu na lekturę i coraz mniej miejsca na półkach. Jak z wykładów uzbiera się większa suma, np. 20 tys., rozdzielam ją między tych, o których wiem, że mają nadzwyczajne problemy.

Ale, wie pani, że z pieniędzy można także sobie żartować?

W jaki sposób?

- Gdy byłem biskupem tarnowskim, 1 kwietnia przekazaliśmy gazetom informację, że nasza kuria jako pierwsza w świecie wystrzeliła własnego sztucznego satelitę do celów duszpasterskich.

Odważny żart. Ludzie uwierzyli?

- Tak. Za dowcip uznano natomiast prawdziwą informację zamieszczoną obok, że w Kieleckiem powstanie najwyższa w świecie figura Chrystusa. Opowiadano mi potem, jak w środowisku intelektualnym ktoś zupełnie poważnie zastanawiał się, ile kurię taki satelita może kosztować. I że Życiński to musi być Żyd, bo jego się pieniądze trzymają.

Biskup często myśli o pieniądzach?

- Bardzo często. Musi zadbać o pensje dla pracowników, znaleźć pieniądze na inwestycje. Dziś zacząłem dzień od narady w kurii, od których kościołów zacząć remonty. W naszym projekcie odnowy zabytków na Wisłą planowaliśmy remonty kilku ośrodków, poczynając od Kazimierza Dolnego. Wydatki sięgać będą 42 mln złotych; okazało się, że Unia Europejska może nam dać 23. Skąd wziąć 19 mln zł?

Dobrze się ksiądz czuje w tym świecie finansów?

- Źle. Ale ja nie jestem od tego, żeby czuć się dobrze.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 92 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos