http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dlaczego te cholerne banki oddają rządowe pożyczki?

Agnieszka Mitraszewska
2009-06-15, ostatnia aktualizacja 2009-06-15 10:43

W tygodniu pojawiła się fala oświadczeń dużych amerykańskich banków z entuzjazmem informujących o zwrocie gigantycznych sum do rządowej kasy. Zastanawiająca jest radość i duma bijąca z tych publikacji. No bo dlaczego banki tak chętnie i szybko rezygnują z korzystnych kredytów, które mogłyby stanowić cenne wsparcie w ciężkich czasach?

Jak zwykle, gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze. A konkretnie o wynagrodzenia menedżerów. Państwowa pomoc wiąże się bowiem z przyjęciem wielu ograniczeń, w tym limitu płac 25 najlepiej zarabiających w firmie pracowników. Nikt nie lubi, by mu zaglądano do portfela.

Jak donosi "New York Times", w ulubionym barze pracowników Goldman Sachs na Manhattanie można było usłyszeć okrzyki:

Teraz ja stawiam kolejkę!

Następną ja!

Byle nie rząd!

Najlepsze banki stają na nogi - to dobra wiadomość. Ale radość może jest nieco przedwczesna - ostrzega londyński "Times". Rządowe pieniądze TARP (Troubled Asset Relief Program) miały nie tylko zachęcić banki do udzielania pożyczek w czasie kredytowego zakleszczenia, ale także pomóc im wykaraskać się z zapaści. I dać bufor finansowy niezbędny do zreformowania systemu, by taki kryzys nie powtórzył się w przyszłości.

Kontrola nad bankami, jaką dawały rządowi pieniądze TARP, była niepowtarzalną i - coraz więcej na to wskazuje - zmarnowaną okazją do zmian. Mając wgląd w sytuację finansową banków, rząd mógł wywierać na nie presję, by pozbywały się toksycznych papierów i pomogły właścicielom domów wybrnąć z kredytowych tarapatów.

Dlatego nie należy być może cieszyć się, że dziesięć banków dostało pozwolenie na zwrot do budżetu w sumie 68 mld dol.: Morgan Stanley, American Express, Bank of New York Mellon, BB&T Corporation, Capital One Financial, JP Morgan Chase, Northern Trust i Goldman Sachs... Wkrótce usłyszymy o kolejnych.

Skarb państwa na tym zarobi, bo banki zapłacą kilka miliardów dolarów na odsetkach od pożyczek, które zwracają, a administracja Obamy będzie mogła dowolnie dysponować ekspożyczkami, ratując nimi np. inne instytucje finansowe. Już bez konieczności akceptacji Kongresu.

Bo są inne banki, które wciąż potrzebują wsparcia. Nieoczekiwana spłata TARP podzieliła amerykański sektor bankowy na tych, którzy sobie radzą i już teraz albo lada moment obejdą się bez pomocy, i tych, którzy sami nie staną na nogi.

Amerykański rząd w końcu wyjawił tajemnicę, o której wiadomo od pół roku. Citigroup, Bank of America i kilka innych najważniejszych banków USA są w fatalnej kondycji. W październiku 2008 r., gdy wchodził TARP, administracja celowo objęła programem wszystkich - czy tego chcieli, czy nie, by odwrócić uwagę od najbardziej poszkodowanych i zapobiec panice na rynku - zdradza "US News & World Report".

Barack Obama nie poddaje się i wciąż próbuje przeprowadzić w bankowości zmiany systemowe. W tym tygodniu ma przedstawić zalecane reformy wynagrodzeń menedżerów. Komisja Giełdy i Papierów Wartościowych dostałaby szersze uprawnienia kontrolne.

Miną pewnie lata, nim najsłabsze banki spiszą na straty wszystkie toksyczne papiery i dadzą radę działać bez rządowej pomocy. Niektóre z nich nie przetrwają.

Pierwsza spłata rządowej pożyczki to dobry znak, że sektor bankowy odżywa. Ale pozostaje obawa, czy nie odżywa w starej postaci i nie wróci do zgubnych praktyk

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':