Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Sobotnia Parada w obronie praw osób nieheteroseksualnych maszerowała w strugach deszczu. Uczestników było mniej niż przed rokiem.
- Pogoda była beznadziejna, po raz pierwszy w historii Parad, ale mimo deszczu uważam Paradę za bardzo udaną - mówi Yga Kostrzewa ze stowarzyszenia Lambda Warszawa.
Tomasz Bączkowski, prezes Fundacji Równości, organizatora Parady: - Oprócz deszczu miał na to wpływ długi weekend, ale nie uważam, żeby było znacząco mniej osób.
Ci, którzy przyszli - ok. 2 tys. osób - bawili się świetnie.
- To już nie jest zabawa! Mamy dość ignorancji władz. To oburzające, że ci, którzy zostali wybrani naszymi głosami, mają nas totalnie gdzieś. Mimo że stanowimy największą mniejszość - 7-10 proc. - nie mamy żadnych praw, a w telewizji politycy bezkarnie nazywają nas "pedałami" - mówił jeden z uczestników Filip Bogdański. W tłumie szedł m.in. aktor Jacek Poniedziałek, na platformie zaś jako jedyna polityk jechała
Joanna Senyszyn.
- Politycy pokazali, co naprawdę o nas myślą. Przed wyborami deklarowali poparcie, niektórzy nawet prosili nas, żebyśmy zorganizowali Paradę dwa tygodnie wcześniej - mówi Tomasz Bączkowski. - A kiedy przyszło co do czego, nikt się nie pojawił.
Katarzyna Lachowicz z Fundacji Równości zagrzewała przez megafon słowami
Jana Pawła II: -
Nie lękajcie się! Kochajcie się!
Przed Sejmem, pod pomnikiem AK, jak co roku kontrmanifestację zorganizowały
Młodzież Wszechpolska i ONR - razem ok. 30 osób. Krzyczeli: "Znajdzie się kij na pedalski ryj".
- Kontrmanifestacje były praktycznie niezauważalne. A jeszcze dwa lata temu rzucali kamienie z Ogrodu Saskiego - ocenia Yga Kostrzewa.
Organizatorzy przyznają, że w tym roku mniej angażowali się w przygotowanie przemarszu, bo od pół roku pracują nad organizacją EuroPride - wielkiej ogólnoeuropejskiej Parady Równości, która 17 lipca 2010 r. odbędzie się w Warszawie. Europarada odbywa się co roku w innym kraju.
- Stowarzyszenie organizatorów Parad z całej Europy, tzw. EPOA, już dawno wybrało Polskę, głównie dlatego że postrzega się ją jako kraj nasycony homofobią - mówi Yga Kostrzewa.
- To gigantyczne przedsięwzięcie. Tydzień temu byłem na tegorocznej EuroPride w Zurychu, w której wzięło udział 100 tys. osób! Te osoby muszą gdzieś spać, jeść, bawić się - dodaje Tomasz Bączkowski. - Miasto rozmawia z nami tylko w kwestii bezpieczeństwa. Będziemy próbowali przekonać władze, żeby potraktowały tę imprezę jako potężną inwestycję.
Yga Kostrzewa: - EuroPride to taki rozbieg przed
Euro 2012. Gej, lesbijka czy kibic to turysta, który powinien wynieść z Polski jak najlepsze wrażenia.