http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Studia za darmo tylko raz

Aleksandra Pezda
2009-06-13, ostatnia aktualizacja 2009-06-13 11:38

Projekt Ministerstwa Nauki. Studencie, tylko jeden kierunek studiów dziennych dostaniesz od państwa za darmo. Za drugi zapłacisz. W wyborze możesz się pomylić tylko o jeden semestr

Pomnik studenta w Katowicach
Fot. MARCIN TOMALKA / AG
Pomnik studenta w Katowicach
 0,05MB
0,05MB
Jak się dowiedziała "Gazeta", w poniedziałek minister nauki Barbara Kudrycka ogłosi projekt nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Od roku akademickiego 2010/11 studenci mieliby prawo do bezpłatnych dziennych studiów tylko na jednym kierunku.

Ola Ruszczak od dwóch lat studiuje zdrowie publiczne na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Zaczęła drugi fakultet - położnictwo. - Prawie każdy z mojej grupy wybrał studia uzupełniające, bo po zdrowiu publicznym nie ma gwarancji zatrudnienia. Gdyby projekt wszedł w życie, Ola płaciłaby po kilka tysięcy złotych za każdy semestr dodatkowych studiów (tyle, ile dziś za zaoczne). - To ograniczanie - mówi Ola Ruszczak. -Adodatkowa praca? Chyba nocą!

Ministerstwo chce dać studentom "koszyk usług gwarantowanych". Wykorzysta Europejski System Transferu Punktów ECTS. Każdy rok studiów dziennych to 60 punktów (za zajęcia, wykłady, zaliczenia). Bezpłatny limit na zrobienie licencjatu to 180 punktów (60 pkt razy 3 lata); na dwuletnie studia magisterskie - kolejne 120 pkt. Limit na pięcioletnie magisterskie - 300 pkt. A na sześcioletnią medycynę - 360.

Student ma prawo wykorzystać tylko jedną taką pulę. Jeśli po trzech latach historii zapragnie prawa, to za darmo postudiuje jeszcze tylko dwa lata, do wyczerpania pięcioletniej puli. Za resztę - zapłaci. Dziś semestr zaocznego prawa na Uniwersytecie Warszawskim kosztuje 7 tys., w Toruniu - 5 tys. Na osłodę ministerstwo dorzuca jeden bezpłatny semestr. Student może się pomylić raz w wyborze, ale na korektę ma tylko semestr.

A jeśli zdolny żak zechce zgłębić kolejny fakultet, ale go nie stać? 10 proc. najlepszych na każdym kierunku ma mieć prawo do darmowego drugiego wyboru.

Ministerstwo zapewnia, że na korzyść studentów potraktuje też studia międzywydziałowe. Ale tego w projekcie nie ma.

Minister Kudrycka: - Chcemy poprawić nie do końca sprawiedliwy system. Tak żeby zrobić na bezpłatnych studiach więcej miejsc. Według ministerstwa płaci aż 60 proc. studentów - za studia zaoczne bądź na uczelniach niepublicznych. 40 proc. studiuje na dziennych za darmo; a spośród nich co dziesiąty jednocześnie dwa kierunki lub więcej.

Rekord padł na Uniwersytecie Gdańskim, gdzie aż 27 proc. studiowało więcej niż jeden kierunek. A pewien student z Olsztyna zapisał się na 14 kierunków.

Min. Kudrycka: - Projekt ma ograniczyć darmowe multistudiowanie. Ministerstwo powołuje się też na raport Banku Światowego z 2005 r. - w Polsce na studia płatne idzie - paradoksalnie - młodzież z rodzin mniej zamożnych i ze wsi. I by się uczyć, musi pracować. A na bezpłatne stacjonarne dostają się dzieci rodziców o wyższym wykształceniu i dochodach, których stać na korepetycje i utrzymanie dziecka w czasie studiów.

Konstytucja gwarantuje bezpłatną naukę w szkołach publicznych. Czy projekt jest z nią zgodny? -Konsultowaliśmy z prawnikami. My w zasadzie ten dostęp rozszerzamy. Studiujących za darmo będzie więcej - mówi rzecznik resortu Bartosz Loba. Nowelizacja ustawy idzie do konsultacji, po miesiącu min. Kudrycka ma ją przedstawić rządowi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':