Piotr Pacewicz: Witam na kolejnym spotkaniu "Gazety Wyborczej". Hasło tego spotkania to "Lesbijki i geje w Polsce. Wolność? Równość?".
Anna Laszuk z TOK FM będzie naszym gospodarzem. Chcę powiedzieć ze swojej strony, że już od jakiegoś czasu "Gazeta Wyborcza" próbuje promować lobby homoseksualne w Polsce i w ogóle dzielnie staramy się, jak tylko możemy, homoseksualizm promować. Na tym tle dochodziło nawet do konfliktów z niektórymi urzędnikami państwowymi.
Wczoraj pojawił się nowy termin, to jest zupełna nowość światowa, a mianowicie
beatyfikacja homoseksualizmu, więc w ramach tej beatyfikacji postanowiliśmy zaprosić kilkoro świetnych przedstawicieli środowiska gejów i lesbijek w Polsce.
A teraz już mówiąc poważnie, spotkaliśmy się po to, żeby zupełnie na serio porozmawiać o problemach, które to środowisko przeżywa, a przede wszystkim zastanowić się nad postulatami środowiska gejów i lesbijek, wokół których zorganizowana będzie sobotnia Parada Równości w Warszawie. Z mniejszościami seksualnymi w Polsce jest tak, że nie ma przestrzeni do rozmowy. Są albo obelgi, albo zaprzeczanie, może przede wszystkim zaprzeczanie, a nikt tak naprawdę o tym normalnie nie rozmawia.
Anna Laszuk: Dobry wieczór państwu, witam wszystkich zaproszonych gości. Jak powiedział
Piotr Pacewicz, będziemy dyskutować o postulatach mniejszości seksualnych, oczywiście w kontekście życia społecznego i politycznego w Polsce. Te postulaty mogłyby zostać swobodnie zrealizowane, gdyby nie bardzo trudne negocjacje z tak zwaną większością. I myślę, że z tej okazji się tu spotykamy. W dzisiejszej dyskusji mamy trzy tematy: edukacja, związki partnerskie i karanie za przestępstwa homofobiczne. Myślę, że każdy problem społeczny można opowiedzieć poprzez historię, która komuś się zdarzyła. Dlatego oprócz panelistów są dziś z nami goście, którzy opowiedzą o swoich doświadczeniach.
Robert Konieczny: Generalnie będę opowiadał tę historię jako uczeń. Będę też opowiadał ją trochę z perspektywy działacza Kampanii przeciw Homofobii, ale chciałbym się skupić na tym, że jestem uczniem i jestem młodym człowiekiem, który ma dużo problemów w szkole.
Zacznę od tego, że mam 16 lat i uczę się w jednym z ochockich gimnazjów w Warszawie. Po wakacjach idę do nowej szkoły, w której spędzę kolejne trzy lata swojego życia. Nie wiem, czy w szkole będzie tak jak w tej, czy będzie inaczej, czy będzie dobrze, czy będzie źle, to wszystko jeszcze przede mną. Jestem pełen nadziei, że będzie dobrze.
Tak sobie pozwolę szybko statystycznie przeliczyć, człowiek uczy się minimum 12 lat, dla niektórych jeszcze dochodzą
studia, to jest kolejne pięć lat, więc można powiedzieć, że każdy z nas spędza jakąś jedną czwartą swojego życia w szkole. W szkole, która powinna uczyć tolerancji, która powinna pomagać osobom homo- i transseksualnym, w szkole, która powinna być otwarta i przyjazna.
Ja z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że słowa typu "lesba", "pedał", "ciota" są na porządku dziennym. Idąc korytarzem, na każdej przerwie można to usłyszeć. Ja jestem jedynym ujawnionym gejem w szkole, nie jestem jedynym w ogóle, o czym wiem, ale niestety jedynym wyautowanym. Zostałem pobity przed szkołą, sprawa została zgłoszona na policję. Teoretycznie nikt nie znał konkretnego powodu, no ale to była taka tajemnica poliszynela. Wszyscy wiedzieli, że pobili mnie dlatego, że się wyautowałem, bo jestem gejem i mam odwagę się do tego przyznać.
Ostatnio pod koniec maja w naszej szkole po raz trzeci odbył się tydzień tolerancji, tydzień tolerancji, w trakcie którego nie odbyło się nic, co by promowało tę tolerancję. Za to była to okazja do pokazania tego, że nie wszyscy zgadzają się, żeby tę ideę szerzyć. Kilku kolegów z mojej szkoły powiesiło wielki baner z napisem "Zakaz pedałowania" na szkolnym boisku. Niestety, dyrekcja szkoły zareagowała tylko tym, że obniżyła chłopcom ocenę z zachowania.
Generalnie trudno jest coś na ten temat poradzić, trudno jest zrobić coś, żeby tak nie było, i myślę, że wszystko tkwi w tym, że ludzie nas nie znają i fajnie by było, gdyby poznali. Trudno jest młodemu gejowi i lesbijce w szkole w momencie, w którym na lekcji wychowania do życia w rodzinie słyszy się, że homoseksualizm to pewne zaburzenie. Ja kiedyś się zdenerwowałem, wstałem i zapytałem osobę, która prowadziła zajęcia: czy wyglądam na osobę zaburzoną? Odpowiedział mi milczeniem. Tak jest zawsze, przynajmniej tak wynika z mojego doświadczenia.
Przez ostatnie trzy lata, od ponad roku, jestem ujawniony w szkole i były to ciężkie trzy lata, ale też od czasu, od kiedy się ujawniłem, jest troszeczkę lepiej. Ludzie, którzy znali mnie już wcześniej i dowiedzieli się, że jestem gejem, zobaczyli: przecież to jest mój kolega, z którym kumplowałem się przez dwa lata. Jest gejem, no ale nic złego nie robi. I myślę, że wielu moich przyjaciół może powiedzieć, że to nic takiego i że fajnie jest mieć takiego przyjaciela.
Yga Kostrzewa: To są sytuacje trudne dla tej osoby, która się ujawnia, dla nauczycieli, dla uczniów, dla pedagogów szkolnych. Na pewno trzeba rozmawiać, to jest podstawa. Pedagog szkolny powinien na tyle być osobą, powiedziałabym, która ma dużo empatii w sobie, że jeżeli jest zaszokowany czy też nauczyciel, [?] który pełni taką rolę powinien sięgnąć do źródeł, poczytać coś, dowiedzieć się, taka jest jego rola.
Stowarzyszenie Lambda Warszawa zajmuje się edukacją już od wielu lat na różnych płaszczyznach, w różnych aspektach. Już wiele lat temu przygotowaliśmy raport mówiący o tym, jak wygląda sytuacja podręczników do przystosowania do życia w rodzinie i edukacji w tym zakresie, bo różnie te przedmioty się nazywały przez lata. I niestety, z bólem muszę stwierdzić, że przez jakieś 10 ostatnich lat prawie nic się nie zmieniło, a może nawet jest gorzej.
Mirosław Sielatycki: Z jednej strony ingerencja polityków spowodowała, że niektórzy nauczyciele się przestraszyli, inni stali się bardziej odważni. Kwestia przygotowania nauczycieli jest jedną ze spraw kluczowych. Dlatego "Kompas" i niedawno wydany "Kompasik" stara się pomagać nauczycielom. Ale edukacja to proces długi. Jak popatrzymy na nową podstawę programową, to w szkole podstawowej, a nawet już w przedszkolu mówi się o mowie nienawiści: nie szydź, pracuj z innymi, dostrzegaj, że mogą być w twojej grupie inni ludzie, na przykład dzieci innej narodowości. Jeśli tam się te problemy przegapi, to potem w liceum mogą być kłopoty.
Nauczyciele te podręczniki mają, one nie są już zakazane, natomiast część nauczycieli zastosowała autocenzurę, boi się podejmować te tematy.
Anna Laszuk: Skąd pan o tym wie? Z rozmów z nauczycielami, kuratorami? Czy są jakieś statystyki lub badania?
Mirosław Sielatycki: Z rozmów, szkoleń, obserwacji. O prawach osób homoseksualnych powinno się mówić w kontekście praw człowieka. Moment przystąpienia do Unii spowodował też trochę zamieszania, bo okazało się, że systemy prawne różnych państw europejskich różnie te kwestie regulują. Ale to jest kwestia właśnie edukacji prawnej, natomiast zwróciłbym uwagę na parę jeszcze czynników - na kulturę szkoły i swobodę dyskusji w szkole. Do tego trzeba nauczycieli zachęcać, wiele szkół to robi. Dla tych, którzy się trochę tego boją, nie potrafią tego zrobić, są te podręczniki. Ale mieliśmy też ministra, który oficjalnie tego zakazał.