W środę o chęci przyjęcia 17 chińskich Ujgurów z Guantanamo poinformował Johnson Toribiong, prezydent Palau, jednego z najmniejszych państw na świecie. W opublikowanym komunikacie pisze, że "postanowił odpowiedzieć pozytywnie na prośbę Stanów Zjednoczonych o tymczasowe przyjęcie więźniów ujgurskich".
Wygląda na to, że nie wszyscy Ujgurzy skorzystają z oferty prezydenta. Czterech z nich zostało wczoraj przewiezionych na Bermudy i natychmiast zwolnionych. - Dorastając w komunizmie, zawsze marzyli o spokojnym życiu i pracy w wolnym społeczeństwie, takim jak to - mówił prawnik całej czwórki Abd an Naser.
Adwokat generalny
USA Eric Holder podziękował władzom Bermudów. - Pomagając osiągnąć cel naszego prezydenta, jakim jest zamknięcie Guantanamo [do stycznia 2010 r.], pomagacie stworzyć bezpieczniejszą Amerykę - stwierdził. Amerykanie zapłacą za osiedlenie mężczyzn w ich nowym kraju, którego władze już obiecały im obywatelstwo.
Z tej decyzji nie są zadowoleni Brytyjczycy, którzy uważają, że skoro Bermudy to terytorium zamorskie Wielkiej Brytanii, władze powinny skonsultować się z Londynem w sprawie przyjęcia więźniów.
Ujgurscy więźniowie to szczególny przypadek. Aresztowani w Afganistanie w 2001 r., w Guantanamo spędzili ostatnich siedem lat, mimo że już pięć lat temu zostali oczyszczeni z wszystkich zarzutów. Mimo ponawianych nalegań Pekinu Amerykanie nie chcieli ich odesłać do Chin, gdzie muzułmańska mniejszość ujgurska jest prześladowana i gdzie groziły im tortury.
W sumie w Afganistanie aresztowano 22 Ujgurów, pięciu z nich w 2006 r. wyjechało do Albanii.
W Xinjiangu, autonomicznym regionie na zachodzie Chin, żyje około 8,3 mln muzułmańskich Ujgurów.