Taką decyzję podjęli w czwartek w Brukseli ministrowie obrony Sojuszu. Uznali, że w Kosowie jest wystarczająco spokojnie, by stopniowo przekazywać zadania lokalnym siłom i misji policyjnej UE.
Wczorajsza decyzja oznacza, że zamiast 15 tys. żołnierzy w Kosowie będzie ich za pół roku 10 tys. Redukcja obejmie także 320 służących tam Polaków. Sojusz chce, by za dwa lata jego siły liczyły tylko 2,3 tys. żołnierzy. NATO obecne jest w Kosowie od 1999 r., gdy w obronie kosowskich Albańczyków Sojusz zaatakował Serbię.
NATO w dobie kryzysu potrzebuje oszczędności, by móc wzmocnić siły w Afganistanie na czas sierpniowych wyborów. Minister obrony
Bogdan Klich miał zapowiedzieć, że Polska wyśle na wybory dodatkowych 200 żołnierzy. Nasz kontyngent będzie wtedy liczył 2,2 tys.
Po spotkaniu ministrów Klich poinformował też, że Polska będzie mieć siedem stanowisk generalskich w Sojuszu (o trzy więcej niż dziś), w tym jedno zastępcy Dowództwa Transformacji NATO w Norfolk w
USA. - Co prawda będzie ono rotacyjne, na przemian z Włochem, ale to najwyższe stanowisko dowódcze w strukturach Sojuszu dla Polaka w historii - podkreślił Klich.