http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dywanik dla Ziobry

Dominik Uhlig
2009-06-10, ostatnia aktualizacja 2009-06-10 08:41

W niedzielę Zbigniew Ziobro triumfuje. W poniedziałek rozlicza PiS. We wtorek się wycofuje. A Jarosław Kaczyński dławi żale w PiS i obraża dziennikarzy.

Wrzesień 2006 r. Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Wrzesień 2006 r. Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej
- Prezesem jest i będzie Jarosław Kaczyński, a kandydatem na prezydenta pan Lech Kaczyński. Moje wypowiedzi były jasne i oczywiste. Nadano im treści, których nie było - tak wczoraj tuż po spotkaniu z prezesem PiS mówił w TVP Info nowy europoseł wiceprezes PiS Zbigniew Ziobro.

Wycofywał się z tego, co powiedział w poniedziałek w Polskim Radiu dzień po ogłoszeniu wyników eurowyborów: "Być może osoby, które odpowiadają za sferę przekazu, komunikacji po stronie PiS, powinny podjąć pewną refleksję i może odsunąć się. Może powinny być i nowe osoby też zaangażowane do tej bardzo ważnej sfery działalności w każdej formacji politycznej".

Powiedział to z własnej woli, niepytany nawet przez dziennikarza o rozliczenia w partii po kampanii. Dodał, "że trzeba się uderzyć w piersi".

Dał im przykład Ziobro

Ziobro okazał się megalokomotywą PiS w eurowyborach. Poczuł się pewnie, zdobył 336 tys. głosów - jedną szóstą głosów oddanych na PiS w całym kraju. Więcej miał tylko Jerzy Buzek z PO.

Jego krytyka ośmieliła innych niezadowolonych ze stylu kampanii PiS. Arkadiusz Mularczyk (startował, mandatu nie zdobył) w TVN 24 krytykował spin doktorów Adama Bielana i Michała Kamińskiego (obaj dostali się do europarlamentu). Za "brak wizji" i spot z "aniołkami Kaczyńskiego".

Jolanta Szczypińska (przegrana w Gdańsku) żaliła się "Rzeczpospolitej", że "to była jedna z najgorszych i najbardziej egoistycznych kampanii wyborczych, w jakich brała udział". Tomasz Górski (porażka w Poznaniu) - że "robiono wszystko, by wygrali namaszczeni przez kilka osób ze sztabu kandydaci. Tym, którzy im zagrażali, podkładano świnię".

- Ziobro nie ma nic do Kaczyńskiego, ale chce zarżnąć "spinów". Ma żal, że do europarlamentu nie weszli jego ludzie: Mularczyk i Beata Kempa. Na nieszczęście dla niego prezes odebrał to jak atak na siebie - mówił nam wczoraj jeden z posłów PiS.

Już w poniedziałek, kilka godzin po wypowiedzi Ziobry Kaczyński radził mu, żeby zamiast rozliczaniem zajął się nauką języków, bez których jest posłem czwartej kategorii. Wczoraj rozmawiali w cztery oczy w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej. Przyjemnie chyba nie było. To po tej rozmowie Ziobro zapewniał o lojalności wobec prezesa.

Różni panowie Majewscy atakują PiS

Prezes krytykował Ziobrę już przed rozmową, na konferencji prasowej poświęconej aktorce Annie Cugier-Kotce (wystąpiła w spocie PiS, mówi, że ktoś ją pobił). Kaczyński mówił, że Ziobro "zrobił coś, co partii zaszkodziło i zachęciło do negatywnych wypowiedzi na jej temat". Pytany, czy w przyszłości może go zastąpić, odparł, że "każdy nosi buławę w tornistrze". Ale dodał: - Kiedy ja zrezygnuję albo też Pan Bóg mnie odwoła.

Kaczyńskiego konferencja wyraźnie irytowała. Pytany przez PAP o podsumowujące kampanię posiedzenie władz PiS odpowiedział: - Czy zadaje pan takie pytania PO? Jak mi pan przedstawi dowód, że pan zadał takie pytanie PO, to odpowiem.

I płynnie przeszedł do "nieustannych ataków mediów na PiS". W tym "muzycznych" i "różnych panów Majewskich". Przypomniał mu się okres przed 1956 r. - Bo tylko wtedy na ludzi niesprzyjających władzy szedł atak z jednej strony od prokuratury, a z drugiej strony od kabaretów.

Dziennikarzowi Radia ZET powiedział, że "wstydziłby się pracować w Radiu ZET". Reporter odpowiedział, że się nie wstydzi, więc Kaczyński ocenił, że "zawsze w Polsce były dwie grupy. Ta z AK i ta z innych środowisk".

- To efekt problemów zdrowotnych - przeziębienia i gorączki. Jak ktoś ma 38 stopni, to denerwują go pytania powtarzane przez dziennikarzy - tłumaczył nam irytację prezesa jego współpracownik.

Ziobro musi się schować

Kaczyński jest zdenerwowany, bo zamiast odpoczywać po wyborach i opowiadać o sukcesie PiS, musi tłumaczyć się z Ziobry. - Bo on zaszkodził PiS. Jego atak oraz późniejsze wypowiedzi stronników zmieniły interpretację naszego wyniku. Tuż po wyborach media mówiły o sukcesie. Po słowach Ziobry zaczęły się pytania o rozłam - mówi nam kolejna osoba z otoczenia prezesa.

- 27 proc. dla PiS można odczytać jako dobrą wiadomość - oznaczającą, że nie udało się nas dobić. A Ziobro pyta, gdzie podziało się pięć procent od ostatnich wyborów - dodaje inny poseł PiS. - Poczuł wiatr w żagle, zebrał jedną szóstą naszych głosów. Czuje, że ma poparcie Radia Maryja i gdyby znalazł sprzymierzeńca, spokojnie zdobyłby 5 proc. - mówi nam polityk PiS.

Sprzymierzeńców do zagospodarowania daleko szukać nie trzeba: niejasna jest sytuacja bliskich Radiu Maryja polityków z klubu PiS, którzy nie dostali miejsc na liście i kandydowali z Libertasu - Anny Sobeckiej i Ryszarda Bendera. Nie wiadomo, co zrobi Urszula Krupa, która nie weszła z listy PiS do europarlamentu. Opinię Ziobry i Mularczyka w sprawie kampanii podziela grupa posłów niezadowolonych, że prowadzona była zbyt centralnie: grano na markę PiS, a nie na promocję nazwisk.

Popołudniowe deklaracje Ziobry wskazują jednak, że musi się schować. - Przeszarżował. Krytykując kampanię, nie uderzył w spin doktorów, ale w tych, którzy za nią odpowiadali - Marka Kuchcińskiego, Joachima Brudzińskiego i Jacka Kurskiego. Szukał w PiS przyjaciół, w parę godzin ich stracił i ma słabszą pozycję niż kilka dni temu - mówi polityk PiS.

Kaczyński zapowiedział, że kar dla tych, co narzekali, nie będzie: - Gruba kreska, rozumiemy emocje. Czasem to jest wręcz zabawne - ocenił.









Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':