Jan Piński to b. dziennikarz tego tygodnika, który obecnemu szefowi
TVP Piotrowi Farfałowi zawdzięcza posadę szefa "Wiadomości". Wczoraj po zaledwie trzech miesiącach pracy w TVP dostał awans: został dyrektorem Agencji Informacji TVP (to czapa nad wszystkimi programami informacyjnymi telewizji publicznej) z pensją 25 tys. zł miesięcznie.
Farfał w poniedziałek dostał kolejne trzy miesiące w fotelu prezesa od rady nadzorczej TVP, która zawiesiła trzech
PiS-owskich prezesów: Andrzeja Urbańskiego, Sławomira Siwka i Marcina Bochenka. Farfał, wzmocniony decyzją rady, rozpoczął nowe porządki. Zaczął od informacji.
Piński awansował, bo sprawdził się (w oczach Farfała) jako szef "Wiadomości". To właśnie Piński odpowiada za skrajne upolitycznienie i wykorzystanie TVP w kampanii wyborczej przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. "Wiadomości" promowały partię Libertas, z której list startowali byli współpracownicy Romana Giertycha. Tego samego, który w grudniu zeszłego roku doprowadził do odsunięcia od władzy w telewizji ludzi PiS-u i postawienia na czele Farfała.
"Wiadomości" Pińskiego starały się wykreować Libertas jako polityczną alternatywę dla głównych partii: PO i PiS. Doszło nawet do tego, że "Wiadomości" nie mogły publikować przedwyborczych sondaży, by widzowie nie zorientowali się, że Libertas w ogóle się nie liczy.
Telewizji publicznej nie udało się zagwarantować Libertasowi miejsca w Parlamencie Europejskim. Libertas dostał w Polsce 1 proc., a szef europejskiego Libertasu Declan Ganley nie wszedł do PE i wycofuje się z polityki.
Piński wyrzucił z TVP jedną z głównych twarzy "Wiadomości" Hannę Lis. Powodem było niepodanie przez nią informacji, która miała zdyskredytować wyniki badań, wedle których eurodeputowani
LPR są najgorzej oceniani.
Piński ściągnął do "Wiadomości" Trębskiego wkrótce po tym, jak zaczął kierować dziennikiem. O Trębskim w "Wiadomościach" mówią, że "nie wykonuje żadnych ruchów bez konsultacji z Pińskim". Na kolegiach mówią jednym głosem.
We "Wprost" też blisko ze sobą współpracowali. Sam Trębski specjalizuje się w tematyce ekonomicznej. W ostatnich latach pisał życzliwie o
NBP kierowanym przez nominata PiS Sławomira Skrzypka, atakował związaną z PO prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz. Z Pińskim pisywał teksty z pogranicza biznesu i służb specjalnych, głównie o ropie, gazie i bezpieczeństwie energetycznym. Publikowali przecieki z komisji weryfikacyjnej
WSI Antoniego Macierewicza, np. o tym, że w warszawskiej Cytadeli miały się odnaleźć akta polskich oligarchów - Ryszarda Krauzego, Zygmunta Solorza i Michała Sołowowa. Okazało się, że to nieprawda.
Piński i Trębski współpracowali ze zwalczającym wrogów PiS programem TVP "Misja specjalna". Jesienią 2006 r. dostarczyli tam nagrania prywatnej rozmowy naczelnego "Gazety" Adama Michnika i biznesmena Aleksandra Gudzowatego. Nagrania dostali od Gudzowatego, który chciał wykorzystać je do ataków na "Gazetę".
Po nominacji na szefa "Wiadomości" oprócz Trębskiego Piński ściągnął do TVP kilku innych dziennikarzy "Wprost". Ostatnio zatrudniono tam jego starszego brata - Aleksandra, dziennikarza ekonomicznego. Dostał etat w Agencji Informacji.
Na posadzie szefa AI TVP Piński zastąpił Janusza Sejmeja, dziennikarza z kilkunastoletnim stażem pracy w telewizji. Podczas kampanii wyborczej Sejmej był na urlopie. Teraz dostał propozycję pracy nad kanałami tematycznymi TVP.