http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto głosuje, a kto bojkotuje

Dominik Uhlig
2009-06-09, ostatnia aktualizacja 2009-06-09 10:21

24,53 proc. - to frekwencja z 98,9 proc. obwodów. O 4 pkt wyższa niż w eurowyborach przed pięcioma laty. Prawie o 30 pkt proc. mniejsza niż w ostatnich wyborach do Sejmu

W całym kraju do głosowania uprawnionych było ponad 30 mln Polaków. W wyborach do Parlamentu Europejskiego wzięło udział niecałe 7,5 mln. Najwięcej uprawnionych - prawie 39 proc. - zagłosowało w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców. Im mniejsza miejscowość, tym mniej osób szło głosować - w tych najmniejszych, w których mieszka do 5 tys. osób, do urn wybrało się niecałe 17 proc. uprawnionych. Ale nawet małe gminy potrafiły się zmobilizować. W Cisnej na Podkarpaciu do wyborów poszło 38,2 proc.

Spośród dużych miast nie zawiodła Warszawa. Głosowało tam 43,4 proc. uprawnionych (najwięcej w dzielnicy Ursynów - 50,7 proc.). To więcej niż w Krakowie (39,3 proc.), Gdańsku (39 proc.) i Poznaniu (37,7 proc.).

Najgorzej wypadł Szczecin, mimo że do obrony jego polskości nawoływali przez całą kampanię licznie zjeżdżający do miasta politycy PiS - na głosowanie zdecydowało się niecałe 29 proc.

Licząc okręgami, najlepiej wypadł okręg obejmujący Warszawę i okoliczne miejscowości - głosowało tam 38,82 proc. uprawnionych. To dzięki nim całe województwo mazowieckie wypadło najlepiej w kraju (29,6 proc.). Bez Warszawy frekwencja na Mazowszu jest najgorsza - tylko 19,75 proc.

Zainteresowanie wyborami nie zależy wprost od podziału na wschodnią i zachodnią część Polski. Słabo wypada z jednej strony okręg obejmujący województwa podlaskie i warmińsko-mazurskie, a z drugiej - zachodniopomorskie z lubuskim. W obu frekwencja ledwo przekracza 20 proc.

Można powiedzieć, że frekwencja "pełzała" - jest największa w dużych miastach, malała, im dalej od nich. Największe zagęszczenie gmin z dużą (jak na te wybory) frekwencją można zaobserwować w gminach otaczających Warszawę, Kraków, Poznań, Wrocław, ale też np. Rzeszów, Białystok czy Olsztyn.

Najlepsza w Polsce okazała się Podkowa Leśna - tu do urn poszło prawie 51 proc. uprawnionych. Najmniejsza frekwencja była z kolei w miejscowości Bieczyno (Zachodniopomorskie). Tam nikt nie poszedł na wybory. Bojkot wytłumaczono jednak... świadomą postawą obywatelską. Mieszkańcy nie zagłosowali na złość władzom gminy w Trzebiatowie, które dwa lata temu obiecały, że wyremontują drogę.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':