http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kierowco! Jedź bezpiecznie

Krzysztof Jurga
2009-06-08, ostatnia aktualizacja 2009-06-08 18:08

Prawko w kieszeni, świetna pogoda, a dzięki CB wiemy, gdzie "suszą". Wreszcie można wcisnąć gaz do dechy i... popełnić błąd

Kontrola prędkości
Fot. Tomasz Niesłuchowski / AG
Kontrola prędkości
Andrzej Neumayer ze Świdnicy ma 33 lata. Zawodowo zajmuje się obsługą klienta, a samochodem jeździ od 15 lat. - Wyjeździłem w życiu sporo kilometrów. Niedługo po tym jak odebrałem prawo jazdy spowodowałem stłuczkę. Było ślisko, nie wyhamowałem i uderzyłem w auto przede mną. Skończyło się szczęśliwie, ale od tego czasu jak tylko coś dziwnego dzieje się na drodze, zwalniam i zwiększam koncentrację. Wiem po prostu, że zdarzają się sytuacje, których przewidzieć się nie da, a ja mogę sobie z nimi nie poradzić - przyznaje Neumayer.

Jak zatem zminimalizować ryzyko wystąpienia nieprzewidywalnych zdarzeń?

Zanim wyruszysz w drogę

- Bezpieczna jazda zaczyna się od sprawdzenia stanu samochodu - przekonuje Marcin Grzebieluch, szef kadry instruktorskiej Szkoły Bezpiecznej Jazdy AMS Grzebieluch z Warszawy. - Nawet najlepszy kierowca nie pojedzie autem, w którym brakuje ciśnienia w oponach, dlatego warto je sprawdzać co najmniej raz w miesiącu. Przy tej okazji warto skontrolować także stan koła zapasowego w samochodzie.

Niemniej ważne jest zabezpieczenie przedmiotów, które przewozimy w samochodzie. Gaśnica, laptop albo ciężka torba w przypadku dachowania mogą nas zabić! Dlatego przed rozpoczęciem jazdy, należy upewnić się, że są one należycie zabezpieczone.

Bez jazdy na zimny łokieć

Bezpieczna pozycja za kierownicą to podstawa. - Idealna to taka, w której plecy zupełnie przylegają do fotela, a nadgarstki można swobodnie położyć na kierownicy - tłumaczy Grzebieluch. Dzięki niej sprawniej prowadzisz samochód i jesteś w stanie szybciej wykonać manewry. Niestety wielu kierowców siedzi albo za blisko (ze względu na ograniczoną swobodę ruchu rąk wykonują manewry gwałtowne, szarpane), albo zbyt daleko od kierownicy (w razie poślizgu tracą kontrolę nad samochodem, bo odrywają plecy od fotela tracąc istotny punkt podparcia).

Zapnij pasy

Od początku roku ponad 100 tys. kierowców zostało zatrzymanych za jazdę bez pasów. To jedno z najpopularniejszych wykroczeń, które może doprowadzić do tragedii. W razie wypadku, kierowcy lub pasażerowie nie zapięci w pasy stwarzają

zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i pozostałych. Polega to na tym, że masa ich ciała zwiększa się nawet o kilkaset razy, a nie sa w stanie utrzymać się na miejscu.

Nie bez znaczenia jest też odpowiednie zapięcie pasów. - Większość wpina się do zatrzasku i tyle. A pas działa dopiero wtedy, kiedy nie ma luzu i w pełni przylega do ciała - przypomina Grzebieluch.

Zapomnij o szpilkach

Kilkucentymetrowe szpilki nie muszą przeszkadzać podczas jazdy, a samochód przez całą podróż może zachowywać się standardowo. - Problem zaczyna się jednak, jeśli będzie trzeba nagle zareagować i wykonać szybkie ruchy nogami. W szpilkach nie ma szans, bo nie ma punktu podparcia - przestrzega Grzebieluch. To samo dotyczy klapków, japonek, czy chodaków. Także i ręce powinny mieć swobodę manewru. Niestety marynarki, żakiety i kurtki znacznie ograniczają ruchy, dlatego warto je zdjąć przed jazdą.

Środkowym i z odstępem

Nieustanne i gwałtownie zmienianie pasów przez spieszących się kierowców potrafi być irytujące, ale i niebezpieczne. Instruktorzy jazdy radzą wybrać jeden pas ruchu, najlepiej środkowy i względnie się go trzymać. Dlaczego środkowy? Jest bezpieczniejszy od pasów skrajnych, bo możesz obserwować nie tylko drogę, ale i innych uczestników ruchu.

Jeżdżąc płynnie i z odstępem jesteś przewidywalny dla reszty kierowców. A to ważne, bo nawet jeśli zdarzy ci się błąd, inni mają czas i szansę zareagować - choćby klaksonem.

- Takiej szansy nie daje gwałtowna jazda i szybkie zmienianie pasów ruchu. Podstawowy błąd to tzw. "jazda na zderzaku" w obawie przed wciskaniem się innych kierowców przed nasze auto. Warto jednak zachować ok. 3 sekund odstępu. Okaże się, że oprócz podwyższonego komfortu jazdy, tego samego czasu dojazdu, tę samą trasę przejedziemy bez stresu i agresji - zachęca Grzebieluch.

Poślizg w lecie

Jest możliwy zwłaszcza, jeśli po dniach upałów spadnie deszcz. - Na drodze natychmiast tworzy się błoto, a przyczepność jest zbliżona do przyczepności na lodzie - przestrzega Grzebieluch.

Nierzadko zdarza się, że drogą akurat przejechał tir, z którego posypał się na drogę piasek albo żwir, co ma olbrzymi wpływ na przyczepność. - Jeśli w takim miejscu gwałtownie skręcimy kierownicą, poślizg jest gwarantowany. To samo dzieje się, jeśli jedna strona samochodu opuści nagle jezdnię i zjedzie na pobocze o innej nawierzchni. Jedynym ratunkiem w takiej sytuacji jest płynny powrót na asfalt lub po prostu cierpliwy przejazd przez zasypane miejsce - radzi Zbigniew Woźniak, instruktor bezpiecznej jazdy w Szkole Auto z Poznania.

- Ponadto w lecie ruch na drogach jest wzmożony, co oznacza większą liczbę samochodów, a więc i większe prawdopodobieństwo kolizji. O tym trzeba szczególnie pamiętać. Zawsze apeluję do kierowców o uruchomienie wyobraźni, zdjęcie nogi z gazu i "wrzucenie na luz", bo wakacje mają się nam kojarzyć z odpoczynkiem, a nie ze stresem i traumatycznymi przeżyciami z podróży - dodaje Krzysztof Hołowczyc, kierowca rajdowy, wielokrotny Mistrz Polski i Mistrz Europy.

Technologia nie zastąpi myślenia

Nowoczesne samochody wyposażone są w szereg systemów mających poprawiać bezpieczeństwo jazdy, jak choćby: ESP (elektroniczny program stabilizacji), ABS (układ zapobiegający blokowaniu kół podczas hamowania), czy ASR (system nie dopuszczający do nadmiernego poślizgu kół). Kierowcom takich aut wydaje się nieraz, że technologia wyręczy ich w sytuacji kryzysowej.

- Podobnie, jak jazda z automapą podpowiadającą którędy jechać nie zwalnia kierowcy od ciągłego myślenia za kierownicą, tak używanie systemów bezpieczeństwa też powinno być w pełni świadome. Dlatego zawsze zachęcam do wypróbowania pracy systemów wspomagających po to, aby mieć pojęcie jak działają i do jakiego stopnia mogą pomóc w sytuacjach krytycznych. Najlepiej zrobić to z instruktorem, na płycie poślizgowej - zaleca Hołowczyc.

Jeździć jak mistrz

Chcąc się uchronić przed wypadkiem, nie powinniśmy wykonywać gwałtownych manewrów. - Dla większości kierowców kołem ratunkowym jest hamulec. Niestety, jeśli coś zaskoczy nas np. na zakręcie, najgorsze co możemy zrobić, to zerwać nogę z gazu i przywalić w hamulec. Auto wypada wtedy z toru jazdy, a w najgorszym wypadku także z jezdni - tłumaczy Grzebieluch.

Teoretyczne poznanie technicznych niuansów bezpiecznego prowadzenia samochodu nie wystarczy jednak, by pewnie poruszać się w każdych warunkach.- Chodzi o wyrobienie właściwych odruchów. Takich, które automatycznie uruchomimy w danej sytuacji. Do tego jednak potrzeba treningu z instruktorem - podkreśla Grzebieluch.

Przy zakupie nowego samochodu warto zapytać dealera o możliwość szkolenia z własnego systemów zainstalowanych w samochodzie i nauki bezpiecznej jazdy. Jeśli producent danej marki nie prowadzi własnych szkoleń, być może zaproponuje nam zajęcia w niezależnym ośrodku ze zniżką.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 28 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':