http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Giełda i waluty, poniedziałek, g. 17: Czerwony poniedziałek na giełdach

Leszek Baj
2009-06-08, ostatnia aktualizacja 2009-06-08 17:17

Nowy tydzień na warszawskim parkiecie rozpoczął się od spadków, WIG20 stracił ponad 2,1 proc.

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie
Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie
Poniedziałek przyniósł spadki na giełdach. Od rana indeksy w Europie były ciągnięte w dół przez akcje banków oraz spółek surowcowych, które traciły ze względu na taniejącą ropę i metale. WIG20 kończył sesję na poziomie 1920 pkt. Ale jeszcze w piątek był przez chwilę nawet na poziomie 2013 pkt.

Inwestorzy na warszawskim parkiecie nie mieli zbyt wielu powodów do kupowania walorów spółek. Od rana na minusie było większość giełd europejskich - indeksy w Paryżu czy Frankfurcie traciły w ciągu dnia po około 1-1,5 proc. Nie lepiej sobie radziły rynki wschodzące. Moskiewski RTS stracił aż 4,6 proc., na 1,1 proc. spadku sesję zakończył praski PX. Z kolei budapeszteński BUX minuty przed końcem notowań tracił 1 proc., ale rzutem na taśmę notowania skończył tylko na 0,3 proc. minusie.

Po południu nastrojów specjalnie nie poprawiły amerykańskie indeksy, które sesję rozpoczęły na minusie.

W Warszawie od rana największe emocje wśród inwestorów wzbudziły poczynania PKO BP. Ponad jedną czwartą obrotów na całym parkiecie wygenerował handel akcjami tej spółki. Niestety walory PKO BP pod koniec sesji straciły aż 5,4 proc. - najwięcej spośród spółek z WIG20. Inwestorzy wyprzedawali akcje banku po tym, jak dowiedzieli się, że bank chce wyemitować do 650 mln nowych akcji. Dodatkowo zarząd podjął decyzję, że zarekomenduje zwyczajnemu walnemu zgromadzeniu wypłatę 2,88 mld zł zeszłorocznego zysku w postaci dywidendy.

W miarę stabilnie było na rynku walutowym, przynajmniej porównując z wahaniami z piątku. Do godziny 16 złoty lekko tracił względem euro i franka szwajcarskiego, silniej względem dolara ze względu na umocnienie amerykańskiej waluty do euro. Ale później złoty zaczął się umacniać. Po 17 euro było mniej więcej o 4 grosze tańsze niż godzinę wcześniej i kosztowało 4,52 zł. Frank szwajcarski kosztował już nawet powyżej 3 zł, ale tuż po 17 znowu zszedł poniżej tej granicy. Dolar po południu kosztował niecałe 3,27 zł.

Oczy inwestorów w naszym regionie cały czas uważnie są wpatrzone w Łotwę. Nie milkną bowiem spekulacje dotyczące możliwej dewaluacji łata. - Jeśli Łotwa dokonałaby dewaluacji, miałoby to negatywny wpływ na inne rynki Europy Środkowo-Wschodniej - Rumunia i Węgry byłyby najbardziej dotknięte a Czechy najmniej - napisali w komentarzu analitycy Bank of America/Merrill Lynch.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':