http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Marek Edelman doktorem honoris causa UJ

emgie,PAP
2009-06-08, ostatnia aktualizacja 2009-06-08 14:25

Marek Edelman, ostatni żyjący dowódca powstania w warszawskim getcie, otrzymał w poniedziałek tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego za m.in. "obronę nieprzemijających wartości: dobra, prawdy, wolności". Uroczystość odbyła się w Pałacu Kazimierzowskim Uniwersytetu Warszawskiego.

Marek Edelman
Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Marek Edelman
ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY
Prof. Jolanta Jaworek z UJ przypomniała w wygłoszonej w poniedziałek laudacji, że Edelman był świadkiem tragedii i zagłady w getcie warszawskim. "Jego aktywny charakter, jego realizm życiowy, wychowanie, jakie otrzymał, a także młodość - to wszystko sprawiło, że musiał się temu przeciwstawić. W getcie ocalił wielu ludzi, wyciągając ich z tłumu skazanych na śmierć, gdy stał przy bramie osławionego Umschlagplatzu, który był etapem przejściowym przed wywiezieniem do obozów zagłady" - mówiła Jaworek.

Jak dodała, Marek Edelman o swojej działalności zawsze mówił bez patosu. "Odrzucał piękne słowa, mówił: Przestańcie robić ze mnie jakiegoś bohatera. Kogo to obchodzi, ile było karabinów i kto gdzie strzelał? Mówicie o tym tak serio, ale przecież wtedy byliśmy młodymi ludźmi, gówniarzami. Nie wiem co to jest bohaterstwo. Każdy robi co może''.

"Pragnę podkreślić, że przyjmując Marka Edelmana w poczet doktorów honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego honorujemy człowieka, który całym swym życiem zaświadcza, że można być idealistą bez głoszenia pięknych haseł i bohaterem bez patosu" - dodała autorka laudacji.

"To, co dla nas jest bohaterstwem, pan uważa za coś normalnego, za to chcieliśmy bardzo podziękować (...) Tym bardziej, że takie życiorysy, jak pańskie, można policzyć na palcach jednej ręki" - ocenił rektor UJ prof. dr hab. Karol Musioł.

Edelman, przyjmując tytuł nie chciał jednak mówić o sobie. Dziękował tym, którzy w poniedziałek przyszli mu pogratulować, znalazł się wśród nich m.in. Tadeusz Mazowiecki. "Tadeusz Mazowiecki, pierwszy premier niezależnej Polski, to człowiek, który stworzył możliwość, żeby takie właśnie uroczystości, dla ludzi takich jak ja, mogły się dzisiaj odbywać (...) Cześć jemu za wszystko, co dla nas zrobił; musimy o tym pamiętać" - zaakcentował Edelman.

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego nadał Edelmanowi godność doktora honoris causa za "obronę nieprzemijających wartości, dobra, prawdy, wolności i przywracanie wiary w możliwości i siłę człowieka, umiejętności przekonywania do pokoju, dla którego każda przemoc jest zaprzeczeniem człowieczeństwa i zasługuje na odrzucenie i pogardę, osiągnięcia w dorobku naukowym dotyczące badań przesiewowych nowotworów piersi i kardiologii oraz w uznaniu Jego wielkiego autorytetu moralnego". O przyznanie godności doktora honoris causa Edelmanowi wnioskowały wydziały Nauk o Zdrowiu oraz Filozoficzny UJ.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':