http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Europa skręca w prawo

Dominika Pszczółkowska, Bruksela, Wojciech Szacki, Paweł Wroński
2009-06-08, ostatnia aktualizacja 2009-06-08 06:50

Głosowanie w Warszawie
Głosowanie w Warszawie
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG

Platforma wygrała z PiS, ale nokautu nie było. Frekwencja w eurowyborach w Polsce wyższa, niż oczekiwano, ale na całym kontynencie najgorsza w historii. Chadecy umocnili prymat, socjaldemokraci ponieśli klęskę

Eurowybory. Prezydent Lech Kaczyński głosował na warszawskim Żoliborzu wraz z żoną Marią
Fot. Czarek Sokolowski AP
Eurowybory. Prezydent Lech Kaczyński głosował na warszawskim Żoliborzu wraz z...
- Frekwencja u nas jest zawsze niska. To raczej cecha narodowa - mówił Donald
Tusk. Na zdjęciu: premier z żoną Małgorzatą głosują w Sopocie
fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazet
- Frekwencja u nas jest zawsze niska. To raczej cecha narodowa - mówił...
Donald Tusk z Danutą Hübner, jedynką na liście PO, która bezapelacyjnie
wygrała w Warszawie
Fot. Wojciech Olkuśnik
Donald Tusk z Danutą Hübner, jedynką na liście PO, która...
Jarosław Kaczyński w sztabie PiS
Fot. Adam Kozak / AG
Jarosław Kaczyński w sztabie PiS
Wieczorem Państwowa Komisja Wyborcza podała, że do godz. 18 głosowało 18,25 proc. Polaków - kilka procent więcej niż o tej porze w pierwszych polskich eurowyborach 2004 r. Frekwencja przekroczy więc fatalne 20,4 sprzed pięciu lat, gdy Polska znalazła się na przedostatniej pozycji przed Słowacją.

Sondaż dla TVN 24 mówi nawet o 27,4 proc. Jest to jednak znacznie poniżej średniej UE. W tym roku ogólnoeuropejska frekwencja wyniosła 43,2 proc. Jak na Polskę dużo, ale najmniej w historii wyborów do europarlamentu.

Gdy zamykaliśmy to wydanie "Gazety", ani wyniki głosowania, ani podział mandatów nie był jeszcze znany. Z sondażu SMG KRC dla telewizji TVN 24 na telefonicznej próbie ogólnopolskiej wynikało, że wybory wygrała zdecydowanie PO, uzyskując 45,3 proc. głosów. To więcej niż w wyborach parlamentarnych 2007 r. (41,5 proc.), ale mniej niż w przedwyborczych sondażach, które dawały Platformie nawet 50-53 proc.

Drugie miejsce zajął PiS - 29,5 proc., lepiej niż w sondażach, ale o 3 pkt proc. gorzej niż w wyborach 2007 r.

SLD poparło 12 proc. wyborców (dwa lata temu - 13,15 proc.), a PSL 7,9 proc. (niemal powtórzył wynik).

Takie rezultaty oznaczałyby, że PO zdobędzie 24 mandaty, PiS - 16, SLD - 6, a PSL - 4.

Progu wyborczego nie przekroczyli pozostali - Centrolewica, Samoobrona, UPR czy faworyzowany przez TVP Libertas. Ich wyniki oscylowały wokół 1 proc.

W Warszawie według sondażu dla TVN 24 Danuta Hübner, liderka listy PO, zdobyła prawie 44 proc. Pokonała Michała Kamińskiego z PiS (10,2 proc.) i Wojciecha Olejniczaka z SLD (6 proc.). PO wygrywała prawie wszędzie. W Poznaniu zgarnęła 43 proc., a PiS zremisował z SLD-UP - po 19 proc. W Krakowie wygrał jednak PiS - 41 proc., przed PO - 36 proc.

Co po wyborach? Wszystko wskazuje na to, że układ sił w Parlamencie Europejskim się przesunie w prawo. Wzmocni się największa frakcja chadeków (Europejska Partia Ludowa), osłabną socjaliści. Chadecy dobrze wypadli we Francji (UMP Sarkozy'ego - 28 proc.), w Hiszpanii (opozycyjna Partia Ludowa, 42 proc., wygrała z socjalistami Zapatero - 39 proc.) i w Polsce (Platforma i PSL należą do chadeckiego klubu). Nad Renem CDU/CSU kanclerz Angeli Merkel może zdobyć 38 proc. głosów, zdecydowanie przed socjaldemokratami z 21 proc.

Dla Polski kluczowe jest, jak duże będą grupy narodowe w europejskiej frakcji chadeków. Mocna pozycja PO i PSL sprzyja szansom Jerzego Buzka na szefa Parlamentu Europejskiego. Jednak nasi główni rywale w EPL - Włosi z partii premiera Silvia Berlusconiego, którzy promują kontrkandydata Buzka - Mario Mauro, też zyskali wysokie poparcie rzędu 39-43 proc.

W wielu krajach w siłę urosły partie skrajnie prawicowe i eurosceptyczne. Tak było w Holandii, Danii, Austrii, na Węgrzech. Gdy zamykaliśmy to wydanie "Gazety", nie było jasne, jak poradzą sobie brytyjscy nacjonaliści.

Katastrofą skończył się projekt Libertas Irlandczyka Declana Ganleya. W całej Unii zdobył prawdopodobnie tylko kilka mandatów. Było nawet wątpliwe, czy wybrany zostanie sam Ganley.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':