Pilnie potrzebowałam pieniędzy na remont. Zadzwoniłam do Providenta - już następnego dnia przywiózł mi gotówkę do domu. Takie mniej więcej opowieści są istotą reklamówek brytyjskiej firmy Provident, która specjalizuje się w udzielaniu szybkich pożyczek z dostawą do domu. Ich zaletą jest niewątpliwie tempo i wygoda - pieniądze są dostępne najpóźniej następnego dnia, a raty może od nas odbierać wysłannik Providenta. Firma nie wymaga spełniania kłopotliwych formalności, np. zaświadczeń o dochodach. No i raty płaci się co tydzień, więc są stosunkowo niskie. Cud? Ależ skąd. Za tę wygodę i szybkość trzeba zapłacić. I to horrendalnie dużo.
Ustawa antylichwiarska? Nas to nie dotyczy
Provident każe sobie płacić słono, o wiele więcej, niż wynosi oficjalny limit oprocentowania kredytów i pożyczek wynikający z ustawy antylichwiarskiej (teraz jest to 21 proc. w skali roku). Provident wykorzystuje m.in. kruczek, który pozwala pobierać dodatkowo opłatę za ubezpieczenie kredytu. A cena takiego ubezpieczenia nie jest wliczana do limitu ustawy antylichwiarskiej, więc Provident może sobie żądać z tego tytułu tyle, ile dusza zapragnie. Firma wykorzystuje też to, że ustawa antylichwiarska limituje tylko obowiązkowe obciążenia, opłaty i prowizje. A Provident pobiera od większości klientów dobrowolną opłatę za obsługę domową.
Oprocentowanie - 10 proc. Łączne opłaty - 100 proc.!
Prześwietliliśmy koszt przykładowej, tysiączłotowej pożyczki w Providencie. Zakładając, że pożyczymy pieniądze na pół roku, będziemy co tydzień spłacali po 58,8 zł. Na pozór niewiele. Ale jeśli podsumujemy wszystkie raty, okaże się, że pożyczając 1000 zł, musimy oddać ponad 1500 zł! W skali roku oprocentowanie pożyczki wynosi więc 100 proc.! I to w majestacie prawa! Jak to możliwe? Otóż "gołe" odsetki to tylko 49 zł (czyli 5 proc. pożyczonej kwoty). Reszta to różne opłaty: za ubezpieczenie 93 zł, opłata przygotowawcza 55 zł, opłata za obsługę domową - 332 zł. Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że firma ma też tańszy wariant pożyczki - bez obsługi domowej (raty trzeba spłacać przelewem). Choć i on nie jest tani - po pół roku trzeba oddać prawie 1200 zł (czyli w skali roku koszt pożyczki wynosi 40 proc.). Z relacji naszych czytelników wiemy jednak, że wysłannicy Providenta zawsze namawiają do wykupienia opcji z obsługą domową, reklamując ją jako wygodniejszą.
Źródło: Gazeta Wyborcza