- Oferta Izraela, jeśli chodzi o środki rozpoznawcze, zwłaszcza tzw. bezzałogowce, jest interesująca - powiedział szef
MON Bogdan Klich. Minister odwiedził właśnie w Izraelu wielkie koncerny Israel Aerospace Industries, Rafael i Elbit. To światowi potentaci przemysłu zbrojeniowego. IAI i Elbit specjalizują się w produkcji bezzałogowców.
Chodzi o maszyny typu UAV (Unmaned Aerial Vehicle), czyli bezzałogowy aparat latający, który firma IAI dostarcza m.in. do krajów azjatyckich. Do dużego zakupu przymierza się teraz
Australia.
Izraelczycy stosują je powszechnie na własnym terenie. - Nie musimy wysyłać naszych żołnierzy do patrolowania Strefy Gazy. Wysyłamy nasze bezzałogowce i w ten sposób wiemy o wszystkim, co się tam dzieje - mówi Avishai Yitzhakin z IAI.
Polscy dowódcy od dawna naciskają MON na zwiększenie środków rozpoznania terenu w prowincji Ghazni, którą kontroluje w Afganistanie polska armia. Dowódca Polaków płk Rajmund Andrzejczak mówił "Gazecie": - Nie jesteśmy w stanie kontrolować całej prowincji. Mamy tu rejony na bardzo dużej wysokości, więc nie jesteśmy w stanie być tam cały czas.
Polacy mają co prawda w Afganistanie kilka bezzałogowych zestawów do obserwacji typu Orbiter (MON zakupił pierwsze dwa lata temu), ale nie wystarczają one do monitorowania na bieżąco całego terenu. Bo Orbiter może latać na niewielkiej wysokości (ok. 3 tys. metrów) i przez bardzo krótki czas, bo najwyżej dwie godziny.
Izraelski Heron - tak nazywają się szpiegowskie samoloty produkowane przez IAI - może latać ponad 40 godzin na wysokości 10 tys. metrów. Mniejszy od niego Searcher tej samej firmy (na zdjęciu) może latać 20 godzin. Tych maszyn używają już w Afganistanie Hiszpanie.
- Potrzebujemy dwóch takich zestawów - mówi nam wysokiej rangi oficer z dowództwa polskiej armii. - Mogłyby praktycznie bez przerwy patrolować drogę Kabul - Kandahar w naszej prowincji.
Dlatego zakup ma zostać zrealizowany w ramach tzw. pilnej potrzeby operacyjnej, czyli bez przetargu.
MON jest bardzo ostrożny w sprawie odpowiedzi, jakiego typu samoloty szpiegowskie kupi: "W chwili obecnej trwają wewnątrzresortowe procedury związane z przygotowaniem wymagań technicznych sprzętu oraz analizą rynku. Przed zakończeniem tych uzgodnień nie jest możliwe wskazanie potencjalnych oferentów, typu sprzętu lub warunków płatności" - odpowiedział na nasze pytania resort.
Izraelskie firmy chcą sprzedać nam także nową wieżę do kołowego transportera opancerzonego Rosomak, którego używają polscy żołnierze w Afganistanie. Ma być lżejsza od używanej obecnie i wyposażona w wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike. Chcą też wejść w program modernizacji naszych bojowych wozów piechoty.
- Mówiliśmy otwartym tekstem. Nas nie satysfakcjonuje zakup towarów tu, w Izraelu, nas interesuje kooperacja - powiedział Klich. - Interesuje nas wejście partnerów izraelskich do naszych zakładów przemysłu obronnego, "polonizacja" sprzętu produkowanego w Izraelu.
Izraelczycy według zapewnień szefa MON są otwarci na te warunki. Na takim kontrakcie mogłyby skorzystać Huta Stalowa Wola i zakłady w Tarnowie.