http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kubański agent 202 w amerykańskim rządzie

Marcin Bosacki, Waszyngton
2009-06-06, ostatnia aktualizacja 2009-06-06 10:23

FBI aresztowała emerytowanego wysokiego rangą dyplomatę amerykańskiego i jego żonę. Szpiegowali od 30 lat na rzecz komunistycznej Kuby.

Kwatera główna FBI
Fot. fbi.gov
Kwatera główna FBI
72-letniego Waltera Kendalla Myersa i jego rok młodszą żonę Gwendolyn zatrzymano w czwartek wieczorem. Ameryka dowiedziała się o tym w piątek po południu, gdy stanęli przed sądem, który zdecydował, że muszą pozostać w areszcie, bo mogliby próbować uciec na Kubę.

Myers był, do pójścia na emeryturę jesienią 2007 roku, wysokiej rangi specjalistą biura ds. informacji i analiz Departamentu Stanu, czyli dyplomacji USA. FBI jest pewna, że małżeństwo rozpoczęło kontakty z tajnymi służbami Kuby podczas podróży na wyspę w 1978 roku. Pół roku później podjęli stałą współpracę. Choć Myers specjalizował się w Europie, często dawał Kubańczykom materiały dotyczące Kuby i Ameryki Łacińskiej. W ostatnich miesiącach przed pójściem na emeryturę przejrzał około 200 tajnych dokumentów o Kubie. FBI już wtedy wiedziała o jego działalności, ale postanowiła przez jakiś czas badać, co Myersowie przekazują Kubańczykom.

Choć Myersowie dostawali od wywiadu Kuby pieniądze, na pewno głównym ich motywem było uwielbienie dla reżimu komunistycznego i pogarda dla własnego kraju. W swym pamiętniku Myers napisał, że "rewolucja wyzwoliła ducha kubańskiego, niczego wartościowego przez nią Kuba nie straciła". Z kolei w USA Myers narzekał na wszechwładzę "koncernów naftowych i niezdolność prześladowanych do rozpoznania swego losu". U Kubańczyków miał kryptonim Agent 202, jego żona - Agent 123 lub E-634.

W kwietniu agent FBI podający się za człowieka wywiadu Kuby zaproponował Myersom, by zdobyli informacje o szczycie Ameryk w Trynidadzie, na który właśnie leciał Barack Obama. Zgodzili się. Chwalili się też agentowi, że mają od Kubańczyków "mnóstwo medali", a w 1995 roku spotkali się na wyspie z Fidelem Castro.

Grozi im do 20 lat więzienia.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':