72-letniego Waltera Kendalla Myersa i jego rok młodszą żonę Gwendolyn zatrzymano w czwartek wieczorem.
Ameryka dowiedziała się o tym w piątek po południu, gdy stanęli przed sądem, który zdecydował, że muszą pozostać w areszcie, bo mogliby próbować uciec na Kubę.
Myers był, do pójścia na emeryturę jesienią 2007 roku, wysokiej rangi specjalistą biura ds. informacji i analiz Departamentu Stanu, czyli dyplomacji
USA. FBI jest pewna, że małżeństwo rozpoczęło kontakty z tajnymi służbami Kuby podczas podróży na wyspę w 1978 roku. Pół roku później podjęli stałą współpracę. Choć Myers specjalizował się w Europie, często dawał Kubańczykom materiały dotyczące Kuby i Ameryki Łacińskiej. W ostatnich miesiącach przed pójściem na emeryturę przejrzał około 200 tajnych dokumentów o Kubie. FBI już wtedy wiedziała o jego działalności, ale postanowiła przez jakiś czas badać, co Myersowie przekazują Kubańczykom.
Choć Myersowie dostawali od wywiadu Kuby pieniądze, na pewno głównym ich motywem było uwielbienie dla reżimu komunistycznego i pogarda dla własnego kraju. W swym pamiętniku Myers napisał, że "rewolucja wyzwoliła ducha kubańskiego, niczego wartościowego przez nią Kuba nie straciła". Z kolei w USA Myers narzekał na wszechwładzę "koncernów naftowych i niezdolność prześladowanych do rozpoznania swego losu". U Kubańczyków miał kryptonim Agent 202, jego żona - Agent 123 lub E-634.
W kwietniu agent FBI podający się za człowieka wywiadu Kuby zaproponował Myersom, by zdobyli informacje o szczycie Ameryk w Trynidadzie, na który właśnie leciał
Barack Obama. Zgodzili się. Chwalili się też agentowi, że mają od Kubańczyków "mnóstwo medali", a w 1995 roku spotkali się na wyspie z Fidelem Castro.
Grozi im do 20 lat więzienia.