Bronisław Geremek, b. szef
MSZ, poseł do Parlamentu Europejskiego, zginął tragicznie w wypadku samochodowym w lipcu 2008 r. Miał 76 lat.
Jego syn Marcin z grupą przyjaciół profesora założył fundację.
- Nie chciał, by stawiano mu pomniki, wolałby pozostawić po sobie ślad w postaci instytucji, która będzie kontynuować jego myśl i pracę. Czułem, że to mój obowiązek - mówił Marcin Geremek na spotkaniu w siedzibie fundacji przy ul. Wilczej w Warszawie. Obok Wałęsy pojawili się tam były prezydent
Aleksander Kwaśniewski, były premier Tadeusz Mazowiecki, szef MSZ
Radosław Sikorski, ministrowie w kancelarii premiera Michał Boni i Rafał Grupiński, b. szefowie dyplomacji Adam Rotfeld i Andrzej Olechowski, b. szef MSZ Francji i ambasador w Polsce Jean-Bernard Raimond oraz kilkudziesięciu przyjaciół i współpracowników profesora. Nie dla wszystkich starczyło miejsca i krzeseł, więc zza drzwi i z przedpokoju słuchali wspomnień o Geremku. Tadeusz Mazowiecki wspominał wspólny wyjazd do Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r., kiedy poznali Wałęsę i zaczęli mówić sobie z Geremkiem po imieniu. Opowiadał też o sympatycznych reakcjach, jakie w ten czwartek spotkały go od mieszkańców Warszawy w czasie "Toastu za wolność" pod warszawską kawiarnią Niespodzianka. - Miałem poczucie, że te serdeczności odbieram także za tych, których już nie ma. Za Bronka, za Jacka Kuronia, za wielu, wielu innych - podkreślał.
- Panowie przyjechali z listem. Bali się zatrzymania na 48 godzin. Ja postanowiłem zatrzymać ich na dłużej. I do dziś się trzymamy. Dość dużo na ich intelekcie zarobiła Polska, ale ja osobiście też. Bardzo się cieszę, że coś zorganizowanego powstaje pod patronatem pana Bronka. Jak będę miał kłopoty albo nie będę czegoś wiedział, to będę miał gdzie przyjść i posłuchać - żartował Wałęsa. Aleksander Kwaśniewski wspominał rozmowy przy Okrągłym Stole, gdzie jeden z przedstawicieli strony rządowej zwrócił się do Geremka "panie docencie". Wściekły Adam Michnik ostro wtedy protestował, żądając, by tytułować Geremka profesorem, bo "docentem jest tylko przez was i wasze świństwa. To wy nie dajecie mu tego tytułu".
Po latach stwierdziłem - kontynuował Kwaśniewski - że gdybym miał powiedzieć o kimś "profesorze", to nikomu ten tytuł bardziej niż Bronisławowi Geremkowi się nie należał.
Jean-Bernard Raimond oceniał z kolei, że Geremek, którego poznał w 1982 r., był (wspólnie z Wałęsą i Mazowieckim) ucieleśnieniem przemian, które zdarzyły się w Polsce w 1989 r.
W odczytanym wczoraj osobistym liście obecny szef MSZ Francji Bernard Kouchner pisze o "swoim przyjacielu Bronisławie": "był wielkim Polakiem, jedną z osób, które nieustannie broniły, twardo i inteligentnie, miejsca Polski w sercu Europy, po stronie demokracji. Czynił to tutaj podczas trudnych lat, najpierw jako jeden z intelektualistów, a potem w szeregach "Solidarności". Czynił to również za granicą, przekazując wasze nadzieje i żądania. To dzięki takim ludziom jak on Zachód zrozumiał zakłamanie demokracji ludowych. Był również wielkim Europejczykiem. (...) Miał ambicje dotyczące miejsca Polski w Europie i samej Europy. Był wielkim przyjacielem Francji i Francuzów".
- Kilka miesięcy przed śmiercią profesor mówił mi, że ma poczucie spełnienia, że Polska jest demokratyczna i niepodległa, jest w Unii i NATO, że nadszedł czas, by nowe pokolenia przejęły odpowiedzialność. Nie myślałam, że jego słowa nabiorą nowego sensu. Kiedy mamy do czynienia z wielkimi ludźmi, myślimy, że są nieśmiertelni. Naszym celem będzie dokumentowanie działalności profesora i promowanie tych wartości, które mu były szczególnie bliskie: tolerancji, solidarności, dialogu między narodami, społeczeństwa obywatelskiego i integracji europejskiej - mówiła prezes fundacji Jolanta Kurska. We władzach centrum zasiadają też m.in. Marcin Geremek, b. premier Tadeusz Mazowiecki, b. szef MSZ Adam Rotfeld, szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz, szef Fundacji Batorego Aleksander Smolar, prof. Henryk Samsonowicz, prezes TP SA Maciej Witucki oraz założyciele "Gazety":
Helena Łuczywo i redaktor naczelny Adam Michnik.