http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Toast za wolność - podsumowanie

Piotr Pacewicz, Gazeta Wyborcza; Piotr Najsztub, Przekrój
2009-06-05, ostatnia aktualizacja 2009-06-05 19:13

Łódź. Toast za wolność wznoszą uczniowie Zespołu Szkół Gastronomicznych
Łódź. Toast za wolność wznoszą uczniowie Zespołu Szkół Gastronomicznych
Fot. Sergiusz Pęczek / AG

Znowu w życiu mi nie wyszło - szła popularna pieśń "Budki Suflera" w latach 70., kiedy faktycznie siedzieliśmy w niezłej budce, zwanej też barakiem, podobno najweselszym w całym radzieckim bloku. Tamten śmiech - np. gdy Piwnica pod Baranami śpiewała na głosy dekret o stanie wojennym - odpowiadał na absurd komuny i tworzył enklawę wolności.

Toast za wolność w Pubie Kawalerka w Gdańsku
Fot. Kamil Gozdan / AG
Toast za wolność w Pubie Kawalerka w Gdańsku
Toast za wolność na wrocławskim rynku. W całym kraju w 20. rocznicę wyborów 4 czerwca Polacy wznoszą toasty
Fot. Mieczysław Michalak / AG
Toast za wolność na wrocławskim rynku. W całym kraju w 20. rocznicę wyborów 4...
Wznieśmy toast za wolność
Rys. Jacek Gawłowski
Wznieśmy toast za wolność
Ale gdy wolność przyszła, wróciło narzekactwo - "znowu w życiu nam nie wyszło". Wróciliśmy do smętnych pieśni i dukanych życzeń. Zamiast się cieszyć, narzekamy. Nawet kolędy mamy smutne.

A tu nagle wyszło! Rzucony przez nas 18 maja pomysł toastu za wolność wywołał wręcz entuzjazm. Poza ponad 500 toastami "zarejestrowanymi" na Wyborcza.pl było tysiące spontanicznych, sąsiedzkich, rodzinnych. Ludzie wyszli na ulice.

Widzieliśmy starsze panie, które umówiły się w knajpce na szampana i wspominki, jak to za komuny było. I nastolatki, które rodzicom kupiły flaszkę i biało-czerwone kwiatki (nie mając skojarzeń, wybrały goździki). I wspólnotę mieszkaniową, która postawiła stolik na podwórku, a na nim gar z ponczem i zwoływała się głośnym "Toast! Toast!".

Skoro tak się udało, to może nam to wejdzie w krew? I wznosić będziemy toast za wolność każdego 4 czerwca?

Może z czasem osłabną stare nawyki? Skarżyło się wielu ludzi: tak się zebraliśmy i nie wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić. Pomimo instrukcji nawet "Sto lat" nie zaśpiewali.

Ale były też miejsca, gdzie wznoszono seriami okrzyki. Gdzie gruchnęły śpiewy. Gdzie były mowy jedna po drugiej. I gdzie ktoś wymieniał kolejne lata: 1945, 1946..., a reszta buczała, gwizdała, a gdy doszedł do 1981, 1982, krzyczano "Wrona skona", a na 1989 - burza braw i odpalono petardę. To się nazywa lekcja historii.

Czy potrzeba do tego państwowego święta? A może lepiej, by zostało społeczne, prywatne, nieoficjalne? Zwłaszcza że w dzień wolny, kto żyw wyrywa z miasta. Zamiast toastycznego chaosu groziłaby nam wojskowa parada po pustych ulicach.

Najdrożsi Toastowicze. Dziękujemy wam z całego serca! I proponujemy: wypijmy znowu za rok. I za rok. I za rok.

Aż się nauczymy weselić!

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':