1. Historia związków pomiędzy islamem a Zachodem to wieki współistnienia i współpracy, choć także konfliktów i wojen religijnych. Jeszcze niedawno zadrażnienia te podsycał kolonializm, który ograniczał prawa i możliwości muzułmanów.
Dopóki jednak nasze wzajemne związki postrzegamy poprzez pryzmat dzielących nas różnic, dopóty wzmacniać będziemy tych, którzy szerzą nie pokój, ale nienawiść - tych, którzy opowiadają się po stronie konfliktu, nie zaś współpracy mogącej przynieść nam wszystkim sprawiedliwość i dobrobyt. Trzeba rozerwać to błędne koło podejrzeń i niezgody.
Przyjechałem do Kairu szukać nowego otwarcia w stosunkach pomiędzy
USA a muzułmanami z całego świata. Nowego początku ugruntowanego na wspólnym interesie i wzajemnym szacunku, a zarazem płynącego z tej oto prawdy, że Ameryka i islam nie wykluczają się i nie muszą ze sobą rywalizować. Przeciwnie, częściowo się one pokrywają i wyznają wspólne wartości - sprawiedliwość, postęp, tolerancję i godność przyrodzoną każdemu człowiekowi.
Musimy podjąć nieustanny wysiłek wzajemnego wysłuchiwania się, uczenia się od siebie nawzajem, wzajemnego poszanowania się i szukania porozumienia. Jak naucza nas Koran: "Bójcie się Boga i mówcie proste słowa!".
To właśnie chcę dziś czynić - mówić prawdę najlepiej, jak tylko potrafię, pokorny w obliczu stojącego przed nami zadania i pewien wiary, że to, co nas łączy jako ludzi, jest silniejsze od tego, co nas dzieli.
2. Ameryka nie prowadzi i nigdy nie będzie prowadzić wojny z islamem. Nieugięcie będziemy jednak zwalczać agresywnych ekstremistów, którzy stanowią zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa. Nie zgadzamy się bowiem na to, na co nie zgadzają się wyznawcy wszelkich religii, czyli na zabijanie niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci. Moim najważniejszym obowiązkiem jako prezydenta USA jest ochrona rodaków.
Przykład Afganistanu pokazuje, na czym polegają cele Stanów Zjednoczonych i jak potrzebna jest nam wszystkim współpraca. Ponad siedem lat temu USA przy szerokim wsparciu wspólnoty międzynarodowej rozpoczęły walkę z al Kaidą i talibami. Nie uczyniliśmy tego z wyboru, tylko z przymusu.
Nie chcemy utrzymywać wojsk w Afganistanie. Nie chcemy tam baz wojskowych. Z wielką ochotą ściągnęlibyśmy do domu każdego z naszych żołnierzy, gdybyśmy tylko mieli pewność, że w Afganistanie, a teraz także w Pakistanie, nie ma już ani jednego agresywnego ekstremisty pragnącego zabić jak największą liczbę Amerykanów. Tak, niestety, się nie dzieje.
Wiemy też, że samą siłą militarną nie da się rozwiązać problemów Afganistanu i Pakistanu. Dlatego chcemy zainwestować w ciągu najbliższych pięciu lat 1,5 mld dol. rocznie w prowadzony wspólnie z Pakistańczykami program budowy szkół, szpitali, dróg i firm. Chcemy także przeznaczyć setki milionów na pomoc przesiedleńcom i uciekinierom. Dlatego też przekażemy Afgańczykom 2,8 mld dol., by mogli rozwinąć gospodarkę swojego kraju i zapewnić ludności dostęp do niezbędnych usług.
3. W przeciwieństwie do Afganistanu wojna w Iraku była wojną z wyboru. Wywołała głębokie podziały tak w mojej ojczyźnie, jak i na całym świecie. Choć uważam, że Irakijczykom ostatecznie powodzi się lepiej niż za tyranii Saddama Husajna, to zarazem mam świadomość, że wydarzenia w Iraku uprzytomniły USA, by zawsze, jeśli to tylko możliwe, stosowały środki dyplomatyczne i budowały międzynarodowy konsens mogący przyczynić się do rozwiązywania kryzysów.
Dziś na Ameryce spoczywa dwojaka odpowiedzialność: pomóc Irakijczykom w zbudowaniu lepszej przyszłości i oddać Irak w ich ręce. Suwerenność Iraku to sprawa samego Iraku. Z tego powodu zarządziłem wycofanie jednostek bojowych do sierpnia przyszłego roku. Dlatego też przestrzegać będziemy zawartych z demokratycznie wybranym irackim rządem porozumień dotyczących wycofania do lipca naszych żołnierzy z irackich miast, a wszystkich naszych wojsk do 2012 roku.
Tak jak Ameryka nie może nigdy tolerować aktów przemocy popełnianych przez ekstremistów, tak sama nigdy nie może odchodzić od przyświecających jej wartości. 11 września był dla naszego kraju wielką traumą. Uczucia strachu i wściekłości wywołane przez ataki były zrozumiałe, ale w niektórych przypadkach popchnęły nas do działań sprzecznych z naszą tradycją i naszymi ideałami.
W sposób jednoznaczny zakazałem stosowania przez USA tortur i zarządziłem zamknięcie więzienia w Guantanamo na początku przyszłego roku.
Ameryka będzie się bronić, szanując przy tym suwerenność innych państw i rządy prawa. Czynić to będziemy wspólnie ze społecznościami muzułmańskimi, które także są zagrożone. Im szybciej ekstremiści zostaną odizolowani i uznani za niepożądanych w krajach muzułmańskich, tym szybciej my wszyscy staniemy się bezpieczniejsi.
4. Powszechnie wiadomo o silnych powiązaniach pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Izraelem. Związek ten jest trwały. Opiera się na więziach kulturowych i historycznych oraz na uznaniu faktu, że dążenie do ustanowienia państwa żydowskiego ma swoje korzenie w tragicznej historii tego narodu.
Podczas II wojny światowej zamordowano sześć milionów Żydów. Zaprzeczanie tym faktom jest aktem niewiedzy i nienawiści. Grożenie Izraelowi zagładą bądź też uleganie haniebnym stereotypom na temat Żydów jest głęboko niewłaściwe i służy jedynie wzbudzaniu wśród Żydów najboleśniejszej pamięci, nie zaś budowaniu pokoju, na który zasługują mieszkańcy tego rejonu świata.