http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Koniec udawania - Pawliw odpowiada Wojciechowskiemu

Wołodymyr Pawliw*
2009-06-08, ostatnia aktualizacja 2009-06-05 16:10

Nic dziwnego, że Polacy mogą odczuwać zmęczenie ukraińskim partnerem. Ale jeszcze większy problem polega na tym, że Ukraińcy są zmęczeni sami sobą

ZOBACZ TAKŻE
Dwa tygodnie temu w "Chatce Żaka" lubelskiego UMCS rozmawiałem z polskimi dziennikarzami zajmującymi się Ukrainą. Piotr z Lublina mówi wprost: - Gdy proponuję w redakcji jakiś ukraiński temat, to przeważnie słyszę, a kogo to dziś obchodzi?

Inny znajomy, radiowiec Marek Cynkar z Przemyśla, od 10 lat oprócz dziennikarstwa zajmował się sprowadzaniem dziennikarzy z Ukrainy, żeby pokazać im Polskę, sukcesy i porażki na drodze do UE. Rok temu zaprzestał swojej działalności, teraz otwarcie przyznaje dlaczego: - Zmęczyłem się. Chyba zajmowałem się czymś bezsensownym. To prawda, wasi dziennikarze chętnie przyjeżdżali i potem nawet uczciwie relacjonowali to w swoich gazetach. Ale, niestety, nie miało to żadnego wpływu na nic.

Niestety, nie mam czym pocieszyć polskich kolegów. Jako szef założonego 10 lat temu w Kijowie Ukraińsko-Polskiego Klubu Dziennikarskiego "Bez Uprzedzeń" dobrze wyczuwam zmianę nastrojów. Wtedy kilku ukraińskich dziennikarzy interesujących się Polską i kilku polskich korespondentów na Ukrainie stworzyło organizację pozarządową, żeby pomóc we wzajemnym poznaniu obu narodów, ich zbliżeniu, dialogu. Muszę przyznać, że ponieśliśmy porażkę. Starzy członkowie Klubu (dziś 35-50 lat) są zmęczeni i zniechęceni. A pojawiający się z rzadka nowi wiedzą tylko o członkostwie Polski w UE i NATO, o tysiącach Ukraińców jadących co roku na zarobek do Polski, niektórzy słyszeli jeszcze coś o "tragedii wołyńskiej". Dziś to wystarczy, by być specjalistą od stosunków Polski i Ukrainy. I nie jest to wcale jedynie moje subiektywne wrażenie. Klub prowadzi monitoring materiałów o Polsce i stosunkach ukraińsko-polskich w mediach nad Dnieprem. Podsumowując pierwsze cztery miesiące roku, rezultat jest dość opłakany.

Media zachodnioukraińskie piszą o Polsce głównie przez pryzmat niedogodności na granicy, gigantycznych kolejek po wizę przed polskimi konsulatami czy uszkodzonych pomników ku czci Ukraińskiej Powstańczej Armii we wschodnich województwach RP. Na Ukrainie południowej i wschodniej w rzadkich materiałach o Polsce dominują sprawozdania z wyjazdów i imprez organizowanych najczęściej przez Ambasadę RP w Kijowie albo Instytut Polski. Najczęściej teksty kończą się podziękowaniem dla organizatorów za pomoc w przygotowaniu materiału. Zupełnie tak jakby przez ostatnie 10-15 lat nic się nie zmieniło. Polsko-ukraińskiego dyskursu po prostu nie ma w mediach nad Dnieprem. Ostatnio całkowicie zastąpiły go przygotowania do Euro 2012. Ale o tym piszą głównie dziennikarze sportowi, czyli fachowcy o dość wąskiej specjalizacji. Zachodni sąsiad interesuje ich wyłącznie przez pryzmat rywalizacji i podejrzeń, że ktoś chce zabrać kilka meczów z naszych miast i przenieść je za wszelką cenę do Polski. Nic dziwnego, że publikacje sportowe na tematy polsko-ukraińskie aż biją uproszczeniami, stereotypami, negatywnymi emocjami, w ogóle nie sprzyjając zbliżeniu naszych krajów. Natomiast brakuje u nas tematu wiodącego w większości mediów europejskich, czyli 20-lecia zmian w Europie Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza w Polsce. Na Ukrainie nie zanotowałem poważnej refleksji na ten temat.

Młodzież interesująca się Polską wydaje się przede wszystkim złakniona darmowych wyjazdów na Zachód albo możliwością rozwoju własnej kariery, a wcale nie poznaniem czy polepszeniem stosunków między naszymi narodami. To niby naturalne. Dlatego większość Ukraińców żyje w naiwnym przekonaniu, że nasze stosunki są wzorcowe, o czym wciąż przekonują nas w wywiadach politycy i dyplomaci. Mit o wzorcowych stosunkach Polski i Ukrainy ma zresztą dobrą tradycję. Ukuli go jeszcze poprzedni prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma. Na zasadzie inercji podtrzymują go prezydenci Juszczenko i Kaczyński. To bezpieczniejsze niż prawda odbiegająca od urzędowego optymizmu.

Pesymizm wplata się, rzecz jasna, w ogólnie niewesoły obraz Ukrainy w świecie, jeszcze bardziej pogrążony przez kryzys polityczny i gospodarczy. Kryzys pokazał, że wzajemne oczekiwania były zbyt duże i nie udało się im sprostać. Warszawa traktowała Kijów jako swój mocny atut w polityce wschodniej UE, a polski biznes oczekiwał większych dywidend nad Dnieprem, uzasadnionych szczególnym partnerstwem i ukraińską wdzięcznością za polskie poparcie. Tymczasem postawienie przez Polskę na mentalnie postkomunistyczną elitę ukraińską, skłonną do korupcji i szachrajstw, niezdolną do przełamania swej zależności wobec Moskwy, dziś wydaje się co najmniej lekkomyślnością. Naiwne były także oczekiwania polskiego biznesu. Nie chodzi o to, że poczucie wdzięczności jest nam obce, ale ciężko realizować je w kraju, który pogrążył się w gigantycznej korupcji. Ukraińcy z kolei bezpodstawnie liczyli, że "polski adwokat" zrobi za nich rzecz niemożliwą - wciągnie Ukrainę do UE i NATO. Kiedy iluzje się rozwiały, słabnie obustronne zainteresowanie.

Dlatego nic dziwnego, że Polacy mogą odczuwać zmęczenie ukraińskim partnerem. Ale jeszcze większy problem polega na tym, że Ukraińcy są jeszcze bardziej zmęczeni sami sobą. Konflikt między wschodem i zachodem naszego kraju, między nacjonalizmem i komunizmem, między oligarchicznymi elitami i prostą ludnością żyjącą w biedzie, stanowi zagrożenie dla państwowości ukraińskiej. Więc nie dziwi też, że stosunki polsko-ukraińskie pozostają całkowicie z boku, skoro głównym naszym problemem są stosunki ukraińsko-ukraińskie.

tłum. maw

* Wołodymyr Pawliw - publicysta, redaktor wielu ukraińskich pism i projektów medialnych, m.in. telewizji STB i Tonis, pism „Postup”, „Post-Postup”, „Polityka i Kultura”, „Dzerkało Tyżnia”. Współautor „Encyklopedii ukrainoznawstwa”

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':