Zobacz prawdopodobny podział mandatów
>
Do eurowyborów zostały dwa dni. Czas podsumować wielki sondaż "Gazety". Zanosi się na spore zwycięstwo Platformy (53 proc. poparcia, 28 mandatów) i drugą pozycję
PiS (26 proc., 14 mandatów). PO może wypaść lepiej niż w wyborach do Sejmu 2007 r., a PiS - po półtora roku w opozycji - gorzej. Nad progiem wyborczym są
SLD-UP i
PSL.
PO i PSL należą w europarlamencie do jednej frakcji - chadeków. Z sondaży w innych krajach wynika, że jeśli dostałyby w sumie 31 mandatów, miałyby drugą po Niemcach pozycję we frakcji. Prawdopodobnie ex aequo z Włochami, którzy tak jak my mają kandydata na szefa europarlamentu.
- Wynik równy z Włochami nas umacnia, rosną szanse Jerzego Buzka. Łatwiej nam będzie tworzyć koalicje - cieszy się europoseł Jacek Saryusz-Wolski.
Inny polityk PO: - Półżartem: te wyniki są aż za dobre, mogą uśpić wyborców Platformy. W tym sensie korzystniejsze były sondaże, w których PiS rósł, bo mobilizowały naszych zwolenników.
- Wciąż liczę na lepszy wynik - mówi współtwórca kampanii PiS i lider mazowieckiej listy Adam Bielan. - Mniej więcej jedna trzecia wyborców decyduje o tym, kogo poprzeć tuż przed głosowaniem. Nikt nie wie, co siedzi w ich głowach.
- Mam nadzieję na lepszy wynik niż w sondażu "Gazety" i sześć-siedem mandatów dla nas - mówi "Gazecie"
Wojciech Olejniczak, nr 1 SLD w Warszawie. Inny polityk Sojuszu: - Padliśmy ofiarą Niemca. Gdy tylko PiS zaczął straszyć Niemcami, straciliśmy. W mediach istniały tylko PiS i PO. Nie udało nam się przekonać ludzi, że tworzymy alternatywę.
Nie wiadomo, jak na wyniki wpłynie niska frekwencja. Udział w wyborach zapowiada 34,8 proc. badanych, ale eksperci PBS DGA oceniają, że nie przekroczy 30 proc. - Część respondentów deklaruje udział w wyborach, ale zostaje w domu - komentuje Marcin Spławski, kierownik projektów w PBS DGA.
Polityk PiS: - Obawiam się, że niska frekwencja będzie sprzyjała Platformie. Elektorat eurosceptyczny nie mobilizuje się tak na te wybory.
Rafał Grupiński, minister w kancelarii premiera: - Tak było na początku kampanii. Teraz Jarosław Kaczyński zmobilizował swoich wyborców - atakiem na Niemców, opowieścią o kryzysie, demonstracjami stoczniowców. Nie cieszmy się za wcześnie.
- Jeśli te wyniki się potwierdzą, to oznacza, że nic się nie zmieniło od jesieni 2007 r. Konflikty, miliony wydane na kampanię, spoty, a wszystko zostało po staremu - wielka PO, drugi PiS i dwie partie nad progiem - komentuje prof. Radosław Markowski, politolog. I dodaje: - Zaskakuje mnie słaby wynik mniejszych ugrupowań, choćby Centrolewicy. Zaryzykowałbym tezę, że mniejsze partie wypadną nieco lepiej niż w sondażu, a PO nieco gorzej.
Ugrupowania, które istnieją od niedawna - jak Centrolewica czy Prawica RP - mogą być w sondażu lekko niedoszacowane, bo ich nazwy nie przebiły się do wyborców. A w ich barwach startują znani politycy: Dariusz Rosati,
Marek Borowski i Janusz Onyszkiewicz (Centrolewica) czy Marek Jurek (Prawica RP).
Z symulacji PBS DGA podziału mandatów wynika, że w europarlamencie zabraknie m.in. Ryszarda Czarneckiego z PiS (Kujawsko-Pomorskie). Wejdzie Olejniczak (Warszawa), a o każdy głos muszą walczyć "jedynki" PO Marian Krzaklewski (Podkarpacie) i prof. Lena Kolarska-Bobińska (Lubelszczyzna).