http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosja: Upaństwowią monomiasto

Wacław Radziwinowicz
2009-06-03, ostatnia aktualizacja 2009-06-03 13:52

Ciężko dotknięte kryzysem miasteczko Pikałowo w obwodzie leningradzkim, gdzie we wtorek bezrobotni zablokowali szosę, wywalczyło swoje. Władze zapowiadają nacjonalizację trzech unieruchomionych od miesięcy miejscowych fabryk. - Ogromny polityczny błąd - ocenia to ustępstwo ekspert Jewgenij Gontmacher, ostrzegając przed kolejnymi buntami.

Nie ma pracy, nie ma pieniędzy, nie ma co robić. Pozostaje picie. Syberyjska wioska nad Bajkałem
Fot. CORBIS
Nie ma pracy, nie ma pieniędzy, nie ma co robić. Pozostaje picie. Syberyjska...
25-tysięczne Pikałowo to typowe "monomiasto", jak w Rosji nazywa się miejscowości zbudowane przy jednej fabryce czy kilku zakładach tej samej branży. Zdecydowana większość mieszkańców do kryzysu pracowała w hucie aluminium oraz współpracujących z nią cementowni i wytwórni sodu i potasu. Te trzy firmy utrzymywały miejską kotłownię i wodociągi. Ich podatki stanowiły większą część budżetu Pikałowa. Od jesieni wszystkie trzy bardzo nierentowne zakłady nie płacą pensji, a od grudnia niczego nie produkują.

Pozbawieni pracy i jakichkolwiek perspektyw mieszkańcy kilka razy wychodzili na wiece żądając wypłaty zaległych wynagrodzeń, uruchomienia przyfabrycznej kotłowni ogrzewającej ich domy. We wtorek po kolejnym pokojowym wiecu około 400 ludzi wyszło na federalną trasę Sankt-Petersburg-Wołogda. Blokowali ją przez siedem godzin, póki władze nie obiecały, ze pomogą miastu.

Dziś prokremlowska partia Jedna Rosja spełniając żądania protestujących w ekspresowym trybie wniosła do Dumy projekt ustawy, zgodnie z którym należące dziś do Olega Deripaski, aluminiowego magnata, fabryki w Pikałowie zostaną znacjonalizowane. To oznacza, że zakłady zostaną uruchomione, ich pracownicy będą dostawać pobory, choć produkcja miejscowych firm nie jest dziś nikomu potrzebna.

- To ogromny błąd polityczny - twierdzi Gontmacher, szef Ośrodka Polityki Społecznej Instytutu Ekonomii Rosyjskiej Akademii Nauk i przypomina, że w Rosji jest dziś około 100 "monomiast", w których sytuacja jest taka sama, a nawet gorsza, niż w Pikałowie - miejscowe fabryki stoją, innej pracy nie ma. Zdaniem eksperta ustępstwo władz ośmieli mieszkańców tych miejscowości i przekona ich, że warto się buntować.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':