B jak bicepsy
Kolski: - Przez 12 lat chodzi³em po jaskiniach, zdoby³em m.in. trzeci± co do wielko¶ci jaskiniê ¶wiata - Antro Del Corchia w Toskanii. Jest we mnie potrzeba, ¿eby mierzyæ siê z czym¶, co na oko jest silniejsze. Poza tym - wbrew pozorom - jestem kruchy. Nawet bardzo kruchy. £atwo mnie zraniæ. Miê¶nie, mogê siê przyznaæ, s± kamufla¿em. Powa¿ne miê¶nie to powa¿ny kamufla¿.
Motyw fizycznej si³y, któr± pochwaliæ siê mog± nie tylko atleci, jest u Kolskiego od pierwszych filmów - ju¿ w szkolnym "Nie zasmucê serca twego" (1985) pojawia siê cyrkowy, pó³nagi si³acz, który próbuje rozbawiæ zamy¶lone dziecko. "Najpiêkniejsza jaskinia ¶wiata" (1982) dosta³a nawet nagrodê na Festiwalu Filmów Sportowych w Budapeszcie.
Bohaterami najnowszego jego filmu "Afonia i pszczo³y" s± zapa¶nicy - chory Rafa³ (Mariusz Saniternik) oraz m³odszy od niego Ruski (Andriej Bie³anow), który chcia³by wykra¶æ dawnemu mistrzowi tajemnicê jego popisowego chwytu. Pojawiaj± siê te¿ inni - rolê Olbrzyma zagra³ mieszkaj±cy dzi¶ w Niemczech znany polski zapa¶nik Adam Sandurski.
Kolski: - Fabu³a "Afonii i pszczó³" jest oparta na historii rodzinnej. Jeden z moich prawujków, którego nigdy nie pozna³em, by³ cenionym chemikiem i wynalazc± nowego sposobu hartowania w³ókien. Ale uwiod³y go zapasy. Do tego stopnia, ¿e chcia³ zmieniæ swoje ¿ycie. Rodzina by³a przeciwna, wiêc podczas zawodów zak³ada³ czarn± maskê. Tak jak mój bohater, który nosi jego imiê i nazwisko - Rafa³ Hendlisz.
Kolski pozna³ tê historiê dawno, od rodziców. Wróci³a ona do niego niedawno, w czasie warsztatów dla studentów szko³y filmowej, którzy m.in. musieli wyposa¿yæ pracowniê szefa. Kolski: - Potomek jednego z ³ódzkich szewców przyniós³ zdjêcia z 1917 roku, na którym widaæ 19-osobowe grono cyrkowych zapa¶ników. W¶ród nich by³ Pop³awski, jego dziadek, przed wojn± mistrz ¶wiata w zapasach. Opowiedzia³em mu historiê swojego wuja. On na to: "O, tutaj siedzi". I pokaza³ w lewym rogu zdjêcia mê¿czyznê w czarnej masce.
C jak cud
Kolski nie ukrywa, ¿e Gabriel Garcia Márquez jest jednym z jego mistrzów. Ju¿ przy "Jañciu Wodniku" komentowano: "Polski realizm magiczny". Sam re¿yser przed etykietk± siê broni³, ale do postaci kolumbijskiego pisarza ironicznie nawi±za³ w swojej ksi±¿ce "Kulka z chleba" - g³ównego bohatera, pisarza Muskata, odwiedza w Popielawach sam Márquez, który podziwia wyobra¼niê Muskata i z zachwytem pokazuje ukochanej miejscow± gnojówkê.
¦wiat Kolskiego - nazywany niekiedy "Jañciolandem" - rz±dzi siê w³asnymi prawami. Kostucha przychodzi na ziemiê, by targowaæ siê ze starcem o kilka dni ¿ycia ("Graj±cy z talerza"), ludzie maj± w³adzê nad wodnym ¿ywio³em i potrafi± uzdrawiaæ ("Jañcio Wodnik"), ekspedientka w barze miêdzy jedn± zup± a drug± zostaje naznaczona ranami Chrystusa ("Cudowne miejsce"), a przydro¿na figurka potrafi mówiæ ("Historia kina w Popielawach"). Po filmach realizowanych wed³ug Hanny Krall (¶wietny "Daleko od okna") i Witolda Gombrowicza ("Pornografia") w tym ¶wiecie, w tym "Jañciolandzie", zasz³a znacz±ca zmiana. Ju¿ w "Jasminum" cudów co prawda nie brakuje, ale ujête one zostaj± w znacz±cy cudzys³ów: ca³± historiê, nieco pretensjonaln± i naiwn±, opowiada przecie¿ dziecko. Pozbawiona cudów jest "Afonia i pszczo³y". To przeciwieñstwo "Jasminum" - kino chropowate, pêkniête, niedopieszczone.
Kolski: - Kiedy¶ bardzo siê stara³em, ¿eby widz w te cuda wierzy³. Teraz ju¿ nie. Wydaje mi siê, ¿e ta "kraina ³agodno¶ci" - to, co domaga siê we mnie kina uwodzicielskiego, pe³nego urody - przynajmniej na jaki¶ czas zosta³a wyeksploatowana. Ust±pi³a miejsca czemu¶, co podszyte jest mrokiem. Uros³em. A mo¿e siê starzejê? Tego dziecinnego przekonania, ¿e w ¶wiecie da siê wyró¿niæ dobro i z³o, ju¿ nie mam. Zawsze pokazywa³em, ¿e sacrum i profanum funkcjonuj± jednocze¶nie, ale chwali³em siê w filmach, ¿e sam potrafiê je rozró¿niæ. Dzi¶ wiem, ¿e to naiwno¶æ. Ostatnie lata mojego ¿ycia to czas odkryæ o nienad±¿aniu - za starzeniem siê, za coraz mniejsz± si³± fizyczn±, ale te¿ za rozumieniem prawdziwego kszta³tu ¶wiata.
D jak debiut
Zdjêcia do "Pogrzebu kartofla" (1990) Kolski skoñczy³ w czerwcu 20 lat temu. Wcze¶niej, po studiach na wydziale operatorskim ³ódzkiej Filmówki (zdawa³ te¿ na rze¼bê do ASP), bywa³ na planie szwenkierem i zacz±³ pracowaæ dla wroc³awskiej telewizji. Zyska³ miano "kaskadera krótkiego metra¿u" - zrealizowa³ kilkana¶cie krótkometra¿owych filmów. Debiutowa³ pó¼no - gdy mia³ ju¿ 34 lata, w Studiu im. Irzykowskiego. Dziêki Markowi Koterskiemu, któremu spodoba³ siê scenariusz, i dziêki Wojciechowi Marczewskiemu, który zosta³ artystycznym opiekunem filmu.
"O! Tu siê czerwonym dosta³o" - mówili ponoæ pierwsi recenzenci "Pogrzebu kartofla", w którym Kolski pokazywa³ popielawsk± wie¶ tu¿ po wojnie, kiedy w ramach reformy rolnej "pa³acowi pos³ugiwacze i pos³ugiwaczki" próbuj± uwodziæ now± w³adzê, licz±c na przydzia³ ziemi.
Dla niego najwa¿niejsze by³o jednak "za³atwienie paru osobistych spraw" - film odwo³ywa³ siê do rodzinnej historii Kolskiego, którego dziadek - podobnie jak Mateusz grany przez Franciszka Pieczkê - wróci³ po wojnie z O¶wiêcimia, ale od miejscowych us³ysza³, ¿e skoro trafi³ do obozu, musia³ byæ ¯ydem albo bandyt±.
"Pogrzebem " zachwyci³ siê Gilles Jacob, szef artystyczny z Cannes - film nie trafi³ ostatecznie do konkursu g³ównego, ale przyjêto go na festiwalu znakomicie.
G jak Gra¿yna B³êcka-Kolska, ¿ona
- Nigdy nie czu³am siê wspó³twórc± jego filmowego ¶wiata. To jego w³asny kosmos, w który Jasiek szlachetnie postanowi³ mnie wpisaæ. Kiedy obsadza³ mnie po raz kolejny, pojawia³y siê g³osy: "Znowu ¿ona!". Mówi³am: we¼ kogo¶ innego. A on: nie. Bo tylko mnie widzi w tej roli.
Czasem pomys³y by³y wspólne, tak jest w przypadku "Afonii i pszczó³". Kolski: - Du¿o podró¿owali¶my z Gra¿yn± i nagle pojawi³a siê w nas potrzeba marszu. Nie wiedzia³em jeszcze, co to znaczy, dlaczego Gra¿yna maszeruje. Dopiero pó¼niej, ju¿ na planie, sta³o siê jasne - to sposób bohaterki na to, by "zachodziæ", zadeptywaæ cierpienie".
W filmach Kolskiego stworzy³a ca³± galeriê kobiet o fantazyjnych, czêsto obco brzmi±cych imionach lub przezwiskach: Ku¶tyczka, Chanutka, Afonia, Natasza (ta bohaterka nosi³a zreszt± nazwisko babci B³êckiej-Kolskiej). By³a szalon±, okaleczon± psychicznie i fizycznie dziedziczk± w "Pogrzebie kartofla", wioskow± puszczalsk±, na której ciele zaczynaj± pojawiaæ siê stygmaty, w "Cudownym miejscu", osch³±, wêdruj±c± z kos± Kostuch± z kamieniem zamiast serca w "Graj±cym z talerza".
Jej bohaterki wydawa³y siê zwykle podporz±dkowane mê¿om, pozornie potulne, choæ jednocze¶nie to one potrafi³y uwie¶æ mê¿czyznê ("Szabla od komendanta") albo przygotowywaæ zapachowe, kusicielskie mikstury lepsze ni¿ najnowocze¶niejszy zestaw feromonów ("Jasminum").
¬ród³o: Du¿y Format